Bardzo prosty w budowie zegarek. Koperta w rozmiarze 40mm - wizualnie wygląda na większą, a wynika ze stosunkowo wąskiej lunety. Tarcza z delikatnym szlifem słonecznym, dużymi - czytelnymi indeksami, z których tylko te z godzin 3, 6, 9 i 12 są pokryte lumą. Malutkie okno daty, wymaga do odczytu okularów. Duże i szerokie wskazówki dają dobry odczyt czasu w każdych warunkach. Koperta ma od góry i na bokach delikatne szczotkowanie, a krawędzie są ciekawie fazowane. Same fazki są oczywiście w pełnej polerce. Koronka jest duża i poręczna - zakręcana, dzięki czemu mamy 10BAR wodoszczelności. Smaczkiem jest szkło sferyczne, co niestety w pewnych warunkach utrudnia zrobienie dobrych fotek bez odbicia światła. Bransoleta jest całkiem dobrze spasowana przy uchach, zwężana z 20 do 18mm. Dużym plusem jest samo zapięcie z szybką mikroregulacją, a korektę długości w obie strony robimy bez zdejmowania zegarka z nadgarstka. Chodzi to bardzo precyzyjnie. Sama bransoleta w stylu Jubilee jest dobrze wykonana i można ją skracać samodzielnie. Co do mechanizmu, jest to werk IWC 32111, produkowany wewnatrz Richemont Group przez Val Fleurier, z 120 godzinną rezerwą chodu. Po tych paru dniach użytkowania robi średnio +3,2s/dobę, co uważam za dobry wynik. Reasumując, prosty, ale ciekawy zegarek, z dobrą czytelnością wskazań. Co do wygody, mogę go porównać do tej z Rolex Pepsi i trochę wygodniejszy od Hulka. Z uwag, zapięcie mogłoby być o 5mm dłuższe, a sama niebieska tarcza z delikatnym szlifem słonecznym w pewnych warunkach oświetleniowych daje aurę fioletowej poświaty. Samo wykończenie wskazówek (obróbka krawędzi) mogłaby być trochę lepsza, choć aby to zauważyć, trzeba użyć lupy x10. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego zakupu. Aaa, zapomniałem o zakręcanym deklu z pięknie grawerowanym samolotem. 😃
Dodam na koniec, że producent udziela aż 8 letniej gwarancji na wszystkie zegarki IWC.