To i ja się w klubie przywitam takim nabytkiem: i od razu zapytam o szkiełko. Ono jest jakieś takie szlifowane, diabli wiedzą, czy w szkle, czy w plastiku, ale w każdym razie ma powierzchnię trochę jak kryształowy wazon babci: Pytanie, czy w razie jakiejś katastrofy takie szkiełko można gdzieś znaleźć, czy trup i kaplica? Nie ukrywam, że kupiłem ten zegarek z myślą o noszeniu. Skoro urodził się w tym samym roku co ja, a ja jeszcze się do gabloty nie wybieram, to i on niech... Tylko że, jeśli coś się wydarzy, ma skończyć na śmietniku, to średnio widzę to wspólne chodzenie. Ciekawostka tego szkiełka jest jeszcze taka, że na żywo nie ma nic pomarańczowego wokół, a na fotografiach zawsze mu coś jakby uszczelka w tym kolorze wyłazi. Teraz czas zapolować na Sherpę 350. Jak zobaczyłem, to wymiękłem, ale jak zobaczyłem ceny, to chwilowo mi przeszło