-
Liczba zawartości
2023 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez renqien
-
Dokładnie, broad arrow to oznaczenie głównie departamentu wojny i ministerstwa obrony. Nie sugeruj się jednak zbytnio, bo często zegarki nie mające nic wspólnego z wojskiem miały wykorzystywane takie oznaczenia, żeby ludzie chętniej kupowali. Pełno jest indyjskich wynalazków HMT z takim oznaczeniem, które z wojskiem mają tyle wspólnego... Pokaż najlepiej, co masz, zobaczymy i coś się podpowie.
-
Czasomierze wojsk niemieckich od poczatku po czasy dzisiejsze.
renqien odpowiedział temat → Zegarki wojskowe
Kurcze, mea culpa. Miałem tamten wątek z naszego forum otwarty w drugim oknie i... ktoś zadzwonił do drzwi, nie doczytałem, skopiowałem adres stąd do tego wątku, zamiast stamtąd czyli mega bez sensu. Przepraszam, ale tak to jest, jak ktoś przylezie jak akurat piszesz odpowiedź na forum -
Czasomierze wojsk niemieckich od poczatku po czasy dzisiejsze.
renqien odpowiedział temat → Zegarki wojskowe
Było http://zegarkiclub.pl/forum/topic/40866-czasomierze-wojsk-niemieckich-od-poczatku-po-czasy-dzisiejsze/page-16 Generalnie lipa moim zdaniem. Jak długo siedzę w Dienstuhrach, tak nie widziałem gapy na zegarku służbowym. Moim zdaniem taka Delbana jak te z malowankami gapy i swastyki na tarczy, tylko ładniejsza -
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
renqien odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Jasne, nie namawiam do kupowania tych konkretnych sztuk. Po prostu pamiętam, jak na stadionie było ruskich zegarków na tony, kosztowały grosze i nikt ich nie chciał. Teraz to okazy kolekcjonerskie w stanie NOS warte tyle, co wtedy walizka tego złomu Sam mam sentyment do niektórych ruskich zegarków i dziś na przykład odebrałem z naprawy takie coś: Nic nie warta damka, na naprawę której wydałem dużo więcej niż jest warta. Koronka ze szpindlem bo kiedyś wyleciała i zaginęła, szkiełko, naprawa mechanizmu bo stał dęba, czyszczenie i smarowanie. Majstra chyba ujął fakt, że naprawiam mojej mamie zegarek, którego już od dawna nie nosi, bo skasował tyle co nic. A ja jutro, na jej urodziny dam jej naprawiony zegarek, który odkąd pamiętam w dzieciństwie, zawsze miała na ręku. Można mieć sentyment, może się coś podobać, można mieć bakcyla zbieractwa. Ja to rozumiem i nie krytykuję. Po prostu żyję już na tyle długo że wiem, żeby nie wyrokować, że coś jest nic nie warte, bo śmieci które kiedyś wyrzucałem, dziś są poszukiwanymi okazami kolekcjonerskimi. Właśnie z moim zegarmistrzem dziś rozmawiałem, że kiedyś warte flaszkę zegarki dziś osiągają niesamowite ceny. Nawet kioskowce, samochodziki z zielonymi szybami bo nie było plastiku bezbarwnego. Dlatego ostrożny jestem z wyrokowaniem, że coś jest nic nie warte i szkoda kasy, bo można się za kilka lat solidnie zdziwić. -
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
renqien odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Hehe, szkoda kasy, nic nie warte... pamiętam czasy, kiedy tak się mówiło o większości "rusków" a teraz zachwyty, kolekcje, weryfikacja czy wszystko oryginalne... -
NIE PRZEPŁACAJCIE NA ALLEGRO
renqien odpowiedział rproch → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Ojtam ojtam, trzeba negocjować Ja akurat go nie cisnę bo szanuję, a znowu nie kupuję u niego na tyle często, żebym mógł jakoś specjalnie liczyć na rabaty, ale wprawny negocjator coś tam pewnie urwie. -
NIE PRZEPŁACAJCIE NA ALLEGRO
renqien odpowiedział rproch → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
No... przesiadł się na OLX i teraz trudniej śledzić jego zegarki, a miewa cuda. Nienawidzę OLX, nie cierpię tam czegoś szukać. Poza tym, od Krzyśka można brać bo pewniak, ale od innych to ja się po prostu boję. -
To jeszcze kompas poka Jak gdzieś trafię taki kioskowy pasior to kupię. Z sentymentu, bo pierwszą Ruhlę na takim nosiłem.
-
https://erikasoriginals.com Nie wiem, czy to akurat tej firmy, ale ten rodzaj. Tutaj akurat dość duży wybór, więc można dopasować do własnych preferencji.
-
Nie zrozumiałeś albo ja napisałem niezrozumiale. Nie każda wersja z szafirem czy złotym ringiem jest składana w garażu. Nie każda wersja 42mm jest składana w garażu. Po prostu te najtańsze z Aliexpress są często tak robione i na WUS-ie już nie raz chłopaki pisali o zakupach z porysowanymi obudowami, niedomalowanymi tarczami i innymi problemami. Niemniej, nie jest niemożliwe dostać dobrze złożoną i dobrze działającą sztukę. Inna sprawa to gwarancja. Kupujesz w Europie i w razie czego odsyłasz do Europy. Koszty niewielkie, a w zasadzie, zgodnie z europejskim prawem sprzedawca powinien pokryć koszty transportu w obie strony. Niemniej, nawet jeśli nie pokryje, zapłacisz może 10 euro za wysyłkę na reklamację. W wypadku reklamacji do Chin czy Hongkongu, dochodzi VAT w obie strony i cło, ewentualnie walka z Urzędem Celnym i składanie deklaracji, a to zawsze kosztuje i to sporo.
-
Poza tym te z Aliexpress to wynalazki składane w garażach. W Chinach jest tak, że możesz kupić na takich wielkich bazarach wszystkie części składowe telefonu, zegarka czy laptopa i złożyć go sobie sam. Oczywiście, jakość tych części bywa różna. Ktoś kupuje takie części, składa, a jakość składaków to loteria. Przypominam, że myśmy robili zrzutę na jedyną prawilną wersję, czyli plexi 37,5mm. Ci co zamawiali, taką właśnie chcieli, nie udziwniane z szafirem, większą średnicą czy złotym ringiem. Co nie znaczy, że inne wersje są złe. Mnie na przykład chodzi po głowie wersja forumowa: najbardziej zbliżona do pierwowzoru: Tarcza ciekawsza, subdiale wklęsłe, wygląda całkiem zacnie. Tyle, że to dalej 200$ za kaprys i cały czas mam z tyłu głowy, że za te pieniądze kupię inne, bardziej pasujące do mojej kolekcji zegarki.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
renqien odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
To nie tam robią takie ulepy tylko na Ukrainie, a na różnych eBayach i innych portalach aukcyjnych sprzedawcy podają przedziwną lokalizację przedmiotu. Już nie raz widziałem zegarki teoretycznie ze Stanów albo Niemiec, a koszt wysyłki w granicach 10-15 $ czyli ewidentnie wysyłka z Ukrainy lub Rosji. Z resztą jak się przegląda zakończone aukcje takiego delikwenta, to się nagle okazuje, że kilka przedmiotów miało lokalizację w Kijowie, Lwowie czy innej Moskwie. -
Ciesz się, że jesteś tylko moderatorem. Gdybyś był lekarzem, piłkarzem albo, co nie daj Boże, politykiem, dopiero byś się dowiedział Chłopaki, dajcie na luz. Padły strzały znikąd, w końcu to dziki zachód i trzeba być czujnym. Indianie czają się za każdym krzakiem.
-
JS = JavaScript Zwykle wyłączenie tego dziadostwa jest remedium na wszelkie problemy z wczytywaniem różnych stron. Nie wskakują durne obrazki reklamowe, okienka wyskakujące, nie ma blokad AdBlock itp. Wiele przeglądarek ma możliwość dodanie JavaScript blockera i można wybrać, które dziadostwo ma być czasowo lub permanentnie zablokowane i na jakich stronach ma to działać lub nie. Polecam na takie wypadki jak ten
-
@ Paweł Bury. tylko pasek mu zmień na bardziej pasujący. Sporo tego jest, a będzie wyglądał o niebo lepiej.
-
Bateryjkarze zwykle nie robią konserwacji, a jak robią to na ogół drożej. Tanio, przynajmniej tak twierdzą użytkownicy forum, robią starsi zegarmistrze, emeryci. Poza tym, można sobie wydeptać dróżkę do jakiegoś zaufanego i sprawdzonego majstra i tę metodę polecam. Raz i drugi zapłącić normalnie, pogadać z człowiekiem, pokazać że jest się pasjonatem i że często się coś do zrobienia przynosi, a zwykle następne, zwłaszcza tanie i proste zegarki, policzy w lepszych pieniądzach. 80-100 zł za konserwację to normalne stawki, zwłaszcza jeśli jest to pierwszy raz. Mówię o cenach lubelskich, puławskich itp. bo już w Warszawie trudno o majstra z takimi cenami. Ja mam to szczęście, że mam koło siebie na Ursynowie bardzo fajnego gościa, który robi porządnie i liczy bardzo uczciwie. Niestety, taki zegarmistrz ma dużo klientów i terminy mogą być mega długie. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Zwłaszcza, jeśli dam mu damkę Zarię wartą nic. Za zrobienie policzy może niewiele, ale że mu się będzie chciało zrobić to szybko, nie ma co liczyć. Że mu się w ogóle będzie chciało zrobić... kiedyś... może...
-
Jeszcze budzik z rakietą by się przydał... Kiedyś było tego pełno, a teraz to już prawie unikat. To chyba Slava robiła, jeden wzór był taki sobie, ale drugi całkiem ładny. Z takiej całości, figurki, zegarków i budzików można zrobić całkiem fajny temat kolekcjonerski.
-
Ja nie wiem, te Wasze zegarki to jakieś takie wycacane i lśniące jak z fabryki. Staroć powinien wyglądać tak:
-
Bo zegarek to nie tylko przedmiot użytkowy widoczny dla właściciela ale również element ubioru widoczny dla otoczenia. Jeśli ktoś jest niewidomy lub niedowidzący, to nie oznacza że nie chce lub nie może dobrze się ubierać. Nie gniewaj się, to nic osobistego, ale takie wpisy dowodzą, że czasem my "pełnosprawni" jesteśmy bardziej niepełnosprawni w postrzeganiu otoczenia niż osoby nazywane niepełnosprawnymi. Jak piszę, nie jest to osobista wycieczka, po prostu sam się często łapię na tym, jak ograniczone mam postrzeganie otoczenia przez własną "pełnosprawność" i jak wielu rzeczy nie widzę i nie rozumiem.
-
Czy się opłacało? Pewnie też nie, bo wyprodukowali niewiele sztuk. Bardziej chodziło o prestiż. Z resztą i tak większość WWW to adaptacje istniejących już mechanizmów. Buren, którego ostatnio pokazywałem, zastosował ten sam mechanizm, który sprzedawał Niemcom jako Dienstuhr Heer. Minimalnie zmienili regulację włosa. Enicar miał wtedy Enicara Sporta, możliwe że za dużo trzeba by było przerabiać i nie przeszło. Nie wiem. W każdym razie każda z firm wyprodukowała po kilka, kilkanaście tysięcy i koniec.
-
Jasne... robili zapalniczki i nie dostali kontraktu, a taki Buren, Longines, Record itp. trzaskali zegarków dla Niemców ile wlezie i nie było problemu. Nie słuchaj internetu, internet kłamie Jedyną przyczyną mogącą w jakikolwiek sposób mieć coś wspólnego z rzeczywistością byłby fakt, że na przykład Enicar w jakikolwiek sposób finansował działalność Niemców, albo gdyby miał jakiekolwiek personalne powiązania z władzami faszystowskich Niemiec. Moim zdaniem jednak, warunki postawione przez MOD były po prostu na tyle niekorzystne dla Enicara, że ten nie sfinalizował współpracy. Tamte czasy nie były dla firmy najlepsze, a warunki stawiane przez MOD bardzo wymagające. Tajemnicą poliszynela jest, że oprócz wysokich wymagań technicznych, były również surowe warunki finansowe. Dla kilku, czy kilkunastu tysięcy zegarków... pewnie uznali, że nie warto. Robić zegarek wodoodporny, o dokładności chronometru, zgodny z wymiarami i wymiennością niektórych części z pozostałymi czyli de facto zupełnie nowa konstrukcja która nie może być sprzedawana cywilom, to bez sensu.
-
Enicar robił zegarki GSTP, robił A.T.P ale nie trafiłem nigdy na ślad WWW. Znaczy nie, trafiłem ale na jakąś bzdurę https://www.ebay.pl/itm/Vintage-WW2-Military-Enicar-Watch-W-W-W-F03448-Early-1940s-Repair-No-Reserve/264186818455 Były pierwsze prototypy WWW z białymi tarczami, ale ten na pewno nim nie jest. Gdyby był, byłby wart duże pieniądze i sam bym je na niego wyłożył. Nerkę bym sprzedał i pół wątroby, bo Enicar jest wśród moich faworytów, ale ten ma dekiel od czegoś innego dobrany i założony do typowego A.T.P Co ciekawe, wygląda na oryginalny dekiel Enicara, tylko nie ma brandowania po wewnętrznej stronie. Nawet grawerka jak w A.T.P i wygląda prawilnie na tyle, że gdyby zamiast WWW było właśnie ATP, to bym go kupił.
-
Bardzo fajne zwierze, sam na takie poluję tylko z cyrylicą, a najlepiej we wcześniejszej tarczy. Niestety, jeden taki z naszego forum wszystkie wyłapał i trzyma, nie podzieli się z kolegami
