Mój komunijny. Dostałem od babci. Już kiedyś o nim pisałem na forum. Na tarczy raz 30, raz 50 WR :D. Ale! Przeleżał kilka dobrych lat w ziemi. Zakopany. I po wymianie baterii ruszył. Zgubiłem go jako młody człek, wracając do domu. Znalazł się na dawnej drodze od bramy, którą likwidowaliśmy. Konkretnie znalazł się w ziemi podczas kopania dołka pod jakiś krzak. Prawdopodobnie wpadł do kałuży i został potem wprasowany w gliniastą ziemię.
Niestety po niedawnej wymianie baterii nie chodził analog, ale mistrz zmienił cewkę i już wszystko hula.
nie, nie był produkowany w Chinach. tego wrzuciłem wtedy. szwajcarski. produkowany w szwajcarii. na tym paskudnym werku od Cartiera, który pod wieloma względami nie dorównuje bezkamieniowej miyotce czy najtańszemu chińskiemu kwarcowi. wyrzuciłem pieniądze. mogłem kupić za to 2 razy Berny, 2 rady LGXIGE i raz Paganiego. I jeszcze pasek z chińskiego smoka i kuflowe mocne.
O! Dzięki. Nie znałem sposobu. I nie wiedziałem, że jest perhydrol w kremie. Zanabyłem na allegro i przetestuję, jak dojdzie. Po jakim czasie to ściągnąć?
Oj tam... Dwa rolexy. Też mam dwa, a jestem dziadem Fakt, że trochę starsze :P. Nie idź w suba. Weź milgaussa (to szkło!!!)
A żeby nie było tak bogato, to ja dziś z czymś z najniższej mechanicznej półki
Plasticzak. Kupiłem go dawno, ale dziś wrócił z naprawy. Jeszcze ogarnąłem zapięcie i jest pięknie. Szkoda, że pasek zrobił się żółty, ale skoro to ori, to zostaje.
ja nie mam precyzji w ręku... ale powiem szczerze, że korci mnie próba wymiany cewki w pewnym białoruskim trupku na miyotce. planowałem podmienić cały werk, ale się waham, bo odkręcenie trzech śrubek nie powinno mnie przerosnąć, a zakładanie sekundnika słabo mi idzie. no i mam dużo materiału do ćwiczeń (trupów na miyotce pewnie z karton :D))
Ja nie mam tego dużo, niestety. Z ciekawszych łucz (chodzi trochę jak chce) i czajka rezonator w średniaszczym stanie wizualnym. z nimi rzeczywiście jest strach, tymi ichnimi kwarcami, bo jak coś padnie, to już kaplica, jeśli się samemu nie ogarnia (ja nie ogarniam). odkopałem niedawno w szufladzie rakietę, która u mnie zdechła
36! Jeszcze lepiej. Idealny rozmiar dla zegarka, moim zdaniem. Tak między 34-38 jest najlepiej, a 36, jak wiadomo, jest pośrodku. Ja mam grubą łapę (w sumie cały jestem gruby :D), a nadal lubię te mniejsze zegarki. Jedyny problem to bransolety, bo jak jest coś z oryginalną, to mi nawet przez dłoń nie przechodzi
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.