Nabytek chyba jakiś stary... Otwieram szufladę ze złomem, a tam coś cyka. Szukam, szukam, no i jest... Kinzlacz. Bez szkła, koperta luźno trzyma się ramki, wskazówki trą. Jestem potwornym babrałą z zerowym talentem, więc koperta poszła na paski izolacji. Opór jest, już się trzyma. Szkło ze złomu. Pęknięte, ale lepszego nie miałem. Pasek za duży, ale i tak nie będę tego nosił. Ale niech ma - jest zmasakrowanym zegarkiem, a nie złomem.