LESKOS wydaje mi się, że Cię rozumiem , chociaż ja jestem trochę młodszy i znajduję się w zupełnie innej sytuacji. Styrany kręgosłup, biodro do wymiany, problemy z poruszaniem, no i Mama...Co jakiś czas przychodzi taki dół, że nic się nie chce, ale nieraz wystarczy jakaś drobnostka jakaś iskierka, coś co nas poruszy, jakaś książka, muzyka, film i chce się żyć, odbijamy się od dna. Gorzej jest jak tego dna zabraknie i nie ma się od czego odbić... Myślałem, że taką odskocznią dla mnie będzie dłubanie przy zegarach, ale niestety nie. Denerwuję się i wściekam jak chciałbym coś zrobić, a nie mam czasu, nie mam gdzie i kiedy, a jak znajdę chwilę czasu to już nie mam siły i nic już mi się nie chce. Mam pomieszczenie pod zegarownię 16 metrów kw., ale w obecnej sytuacji nie mam siły tego wykończyć. Chciałbym wiele zrobić, ale co zrobić jak jest się ograniczonym możliwościami i niestety się nie da, a z tego wszystkiego to już nic się nie chce... Przepraszam, że marudzę i pozdrawiam