Miałem identycznie. Okazało się, że "coś" przegryzło wąż od chłodnicy. Tak sprytnie, jakby był nacięty. Ale nic nie kapało na postoju ani po jeździe. Wąż wyglądał na suchy, bo to co się wydostało od razu parowało. A jak auto stało było sucho. Po wymianie problem zniknął.
Na wężu zaś było widać, po przyjrzeniu się dwa nacięcia po zębach. Gryzoń się przebił, ale później dał sobie spokój i polazł żreć wężyki od spryskiwaczy...