Po pierwsze. Skoro mu nie ufasz to po co Ci on? Zmień na takiego, któremu ufasz...
Po drugie. Spadek otwiera się z chwilą śmierci spadkodawcy. Jeżeli nie ma wątpliwości co do grupy dziedziczących i majątku wówczas można załatwić sprawę notarialnie. Notariusz sporządza akt notarialny tzw. Akt poświadczenia dziedziczenia i do tego Protokół dziedziczenia, w którym jest wypisane co i jak... Jeżeli zaś nie wiesz co i jak. Tj. ile jest majątku, kto dziedziczy... Idziesz DO SĄDU...
Cyt. Za Infor.
"Postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku odbywa się na wniosek. Oznacza to, że sąd nie wszczyna sam takiego postępowania (z urzędu) tylko czeka aż ktoś z zainteresowanych wniesie sprawę do sądu. Postępowanie takie ma charakter nieprocesowy (jest bezsporne) dlatego też pismo otwierające sprawę nazywa się wnioskiem a nie pozwem.
We wniosku należy wymienić, jako uczestników, wszystkich potencjalnych spadkobierców. Przedstawić wszystkie okoliczności sprawy, takie jak zmarł spadkodawca, czy dziedziczenie następuje z ustawy czy z testamentu, co wchodzi w skład spadku."
I raz jeszcze. Każdy przeciętnie ogarnięty student prawa to wie... Tym bardziej "pełnomocnik". Bo zakładam, że jest nim adwokat/radca... Jeśli mu nie ufasz... To PO CO GO MASZ... ?
Ps. Od spadku trzeba zapłacić podatek.... I stąd skarbówka...