Zakupiłem jakiś zegarek kieszonkowy. Kupiłem go jako niesprawny. Dotarł , otwieram i przynajmniej balans wydaje się OK, bo się lekko kiwa.
No ale nie działa. ( fotki w kolejności pokazują co i jak)
Zdejmuję półmostek z balansem a tu ... nie chce się wierzyć.. wypełnienie czyms w rodzaju utwardzonej pasty, w której balansem wyciśnieto gniazdo, by balans „stał”
Oczywicie uwalony dolny czop osi.
Jedziemy dalej... Wyjmuję werki ... wylatuje kotwica.. Akurat się nie dziwię. Ktoś nie znając tego typu budowy mechanizmu zdjął górną płyte bez asekuracji kotwicy i złamał dolny czop...
Częsty przypadek. Też kiedyś tak zrobiłem i złamałem
Rozbieram, i kolejny zonk. Pęknięty kamień łożyskowy koła wychwytu. Czyli mamy już trzy usterki.
Działam..... myję , montuję nowy kamyk . Wiercę i montuję czopy do osi balansu, rozmontowuję kotwicę ( jest rozkręcana) i wstawiam czop.
Trochę dalszych kombinacji jak polerowanie czopów. Montaz i po kilku ponownych rozbiórkach i montażach werszcie ruszył.
Teraz pozostaje dorobienie wskazówki minutowej( jest z otworem „na kwadrat” pod kluczyk.
(acha kluczyk też na szybko dorobiłem, bo nie pasował żaden z tych chińskich
A teraz fotki......
IMG_3314 — kopia.MP4
IMG_3315 — kopia.MP4