Marek Szajerka
Użytkownik-
Liczba zawartości
1169 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Marek Szajerka
-
To też jest jakaś wskazówka informacyjna odnośnie stylu https://www.executivegiftshoppe.com/bulova-clock-b8128.html W czasie, gdy powstał licytowany budzik firma Kienzle też działała. Bulova podebrała wzór z motywacją? Co do identycznych wzorów. Drewniane zamki produkowały np. Junghans i Kienzle. Co do przypadkowych części. Kto, jak kto, ale Mechanik doskonale wie, że nie da się odbudować mechanizmu z przypadkowych części. Wszystko musi do siebie pasować. Jak napisałem na początku, to jest rekonstrukcja a obudowa z tarczą i tylną pokrywą są oryginałami tego modelu. Dzwonki, wskazówki, mechanizm są już od innych. Na zdjęciach przykłady gotowych elementów zamawianych przez różne firmy. Tarcza papierowa do "kareciaka" bez otworów, tarcza na metalowej podkładce, import szwajcarski. Informacji o imporcie nie było widać pod lunetką. Nikt z Nas nie jest alfą i omegą. W zasadzie to nie ma nad czym dyskutować. Na tylnym dekielku jest nazwa firmy Patent a obudowa i tarcza z podkładką stanowią całość. Pozdrawiam.
-
Cieszę się, że wątek ruszył. Na zdjęciu marmurowy z dedykacją: W dniu Imienin Komendantowi Krynica 1933 Strażacy Firma nieznana i "kapelusz Napoleona" w drewnie, firma nieznana Pozdrawiam
-
Bardzo Pani dziękuję. Są tylko różnice. Drobne ale, są. Ustawianie godziny w odtworzonym przeze mnie jest od strony tylnej pokrywy. Na pokrywie nie ma nazwy firmy. To może być, jak z podanym przykładem BMW, w różnych miejscach wytworzone. Jeszcze raz dziękuję. Na forum jest precyzyjna odpowiedź http://zegarkiclub.pl/forum/topic/120788-kienzle-budzik-pro%C5%9Bba-o-pomoc/ Czyli Pani Kasia pokazała wersję oszczędnościową z okresu bezpośrednio poprzedzającego I wojnę światową i z jej trwania. Ten, który odbudowałem, wg logo i użytego materiału pochodzi z lat ok. 1898-1914. Pani Kasiu, gdzie jest logo na tarczy lub na pokrywie. Pozdrawiam.
-
Dyskusja w wątku Nasze budziki nasunęła mi pomysł pokazywania miniaturowych chodzików, do których produkcji często używano płyt od budzików. Pokazywanie takich chodzików w tamtym wątku wprowadziłoby tam bałagan i te posty nadawałyby się tam do usunięcia. W podręczniku do zegarmistrzostwa ojców franciszkanów z Niepokalanowa Wawrzyńca Al. Podwapińskiego i Bernarda St. Bartnika, Technologia mechanizmów zegarowych. Mechanizmy, 1976 r., chodziki są opisane w rozdziale 10. Zaraz za nimi w rozdziale 11 opisane są budziki. Chodziki naścienne posiadają na forum bogatą bazę informacyjną. Jak natomiast poinformował administrator Tarant, tematu o miniaturowych chodzikach nie ma. Proponuje taki założyć. Na początek obrazowo mechanizm Sławy, fabrycznie przerobiony na chodzik, czyli Młody Zegarmistrz, w tłumaczeniu na język polski. Była to zabawka edukacyjna dla młodzieży, sprzedawana w składnicach harcerskich. Inny przykład zastosowania mechanizmu Sławy z wymontowaną sekcja budzenia, to chodziki poznańskiej Juwelii. Tu jeszcze dodam chodzik Junghansa. Z tym jednak, że nie znam jego pierwotnej obudowy. Konia pod drzewem kupiłem osobno, bez mechanizmu od innej osoby. Teraz również pokażę chodziki niemieckiej firmy Mercedes. Zapraszam Państwa do rozwijania wątku. Marek Opis zdjęć 1. Fragment chodzika zrobionego ze Sławy, z fabrycznie przyciętymi płytami. 2-3. Chodzik Junij Czasowszczik. 4-5. Chodziki poznańskiej Juwelii, z wymontowaną sekcja budzenia. 6-7. Chodziki niemieckiej firmy Mercedes 8. Chodzik Junghansa. Ten Junghans długo chodzi, prawdopodobnie z kategorii ośmiodniowych.
-
Budziki firm UK i ofo Mam do Państwa przy okazji pytanie. Czy jest gdzieś wątek chodzików, wielkości budzików? Zdarzało się, że firmy produkujące budziki dla wersji chodzika tylko nie montowały sekcji budzenia a płyty pozostawały te same. Poproszę o ewentualny link do tego tematu.
-
Specjalnie napisałem, tłustym drukiem, że to jest rekonstrukcja. Co do logu, też znam wersje loga Kienzle. Dlatego jest dylemat. Nazwa na dekielku wskazuje na Szwajcarię. W kółku są promieniście strzałki. Skrzydełka mogą mylić. Jak Pani pokaże to logo z strzałkami, ze źródłowym opisem, bardzo mi się przyda. uaktualnię swój opis. Mam z dzieciństwa taki przykład z logiem. W 1959 r. tata odkupił BMW z 1950 r. (skończyło na złomie ok.1970 r. Z dzieciństwa zapamiętałem, że na masce było znane wszystkim logo BMW. Natomiast na kołpakach było logo biało-czerwone. Dopiero w dobie internetu, zaintrygowany tym wspomnieniem z dzieciństwa dowiedziałem się, że to było BMW produkowane w Niemczech Wschodnich, w dawnej filii BMW. W związku z zatargiem z macierzystą firmą zmieniono nazwę na EMW i dano logo biało czerwone. Niby drobiazg. Uważam, że ten przykład z BMW daje wiele do myślenia, zanim się napisze kategorycznie, że ktoś się myli. Tak na marginesie, konkretnie tym egzemplarzem jeździli dygnitarze partyjni z KW PZPR w Bydgoszczy. Po Październiku 1956 propagandowo odsprzedawali wysłużone samochody osobom prywatnym. Nastała era czarnej Wołgi, jako partyjnego samochodu. Tu o fabryce BMW w Niemczech Wschodnich https://www.motofakty.pl/artykul/historia-fabryki-emw-w-eisenach.html Pozdrawiam.
-
„Szwajcarski budzik rustykalny” Poniżej opisany budzik nie powinien być brany jako wiarygodny egzemplarz porównawczy. Jest to rekonstrukcja z wykorzystaniem części z kilku budzików przedwojennych oraz powojennych, (pałąk od Ruhli, wskazówka godzinowa od jakiegoś radzieckiego, minutowa zrobiona amatorsko). W tym roku odbudowałem taki rustykalny budzik. Dyskusja na pamiętną Europą podróżną skłoniła mnie do sięgnięcia po oferty Bulovy. Wprowadziłem do wyszukiwarki alarm clock Bulova i natrafiłem na kontynuację wzoru budzika , który tu pokazuję. https://www.walmart.com/ip/Bulova-Holgate-Bell-Alarm-Clock/17393382 Trochę jego indywidualnej historii, którego pozostałości otrzymałem. Była tylko obudowa z tarczą i tylny dekielek. Brakowało werku, dzwonków i szyby. Budzik należał do rodziny osoby, która mi dała wymienione części. Zastany został w poniemieckim mieszkaniu w Kwidzynie w 1945 r. Po wojnie jeszcze wiele lat służył. Stan z 2018 r., to efekt dziecięcych zabaw z budzikiem. Wcześniej od tej osoby, również kolekcjonera otrzymałem kilka popsutych mechanizmów do przedwojennych budzików. Wśród tego zestawu idealnie pasował mechanizm z oznaczeniem 28 i nic więcej. Jak Państwo doskonale wiedzą, werki Junghansa, GF, Fortuny są do siebie podobne. Różnice są w szczegółach, np. Junghans posiada cieńsze czopy osi kotwicy od GF Karola Hettinga. Puszki pasują do jednego i drugiego, ale problem zaczyna się w chwili montowania podkładki pod tarczę. Otwory są w innych miejscach i nie da się pomylić podkładki od Junghansa i GF. Co za tym idzie, są też minimalne różnice w rozstawieniu otworów do pokręteł na tylnym dekielku. Okazało się, że do odbudowywanego budzika idealnie pod każdym względem pasował mechanizm z oznaczeniem 28, czyli ani Junghans ani GF. Na dekielku jest nazwa firmy Patent. Wg katalogu Mikrolisk jest to zapewne firma szwajcarska. Logo przypomina niemieckie Kienzle, jest jednak od niego różne w drobnych szczegółach. Identyczny natomiast mechanizm posiadają Fortuny, które pokazałem w wątku budziki polskie. W przykładzie Fortuny „lubelskiej” jest cyfra 27 a w tym zamontowanym przeze mnie 28. http://www.mikrolisk.de/show.php?site=280&letter=P&searchWhere=trademark&searchMode=exact&id=7#sucheMarker Po zamontowaniu mechanizmu, po pewnym czasie, przypadkowo nabyłem dwa szwajcarskie dzwonki. Spłaszczone dzwonki, jak od krów pasowały do szwajcarskiego budzika. Osoba, która mi je odstąpiła, powiedziała, że przed laty zdemontowała je od jakiegoś budzika. Dlaczego napisałem, że jest to szwajcarski budzik rustykalny. Patrząc na niego, jego kształt kojarzy mi się z wrotami do stajni. Opis zdjęć: cztery pierwsze, w jakim stanie pozyskałem obudowę, piąte i szóste - dopasowany mechanizm. Pozostałe natomiast wygląd ostateczny.
-
Strzał w dziesiątkę. Osoba, która mi go dała, powiedziała, że przywiozła go w latach 70. XX w. z Nowego Jorku a jest produkcji niemieckiej.
-
Budziki gabinetowe - Europa; Junghans; Junghans; Kienzle; Thiel-Ruhla; ZentRa; Fabrik SSS Marke; producent nieznany; Florn. Przepraszam za zdjęcie kwadratowego Thiela. Zdjęcie archiwalne, szybka wymieniona.
-
Jak już pojawił się serial Czterech pancernych i psa. W którymś z odcinków Tomusiowi Czereśniakowi znoszono zegary. Usłyszałem taką historię od kolegi, którego ojciec był w 2 Armii WP. W tej samej armii korespondentem wojennym był płk Janusz Przymanowski. Wiadomo, że Rosjanie kradli zegary. Gdzieś na Wale Pomorskim ojciec kolegi razem z jeszcze jednym kolegą weszli do sali, gdzie Rosjanie zgromadzili zrabowane zegary. Ustawili te zegary na jedną godzinę. Gdy zaczęły one jednocześnie bić, to czerwonoarmiści, by je uciszyć, do sali powrzucali granaty. To jest autentyczny fakt. Przypuszczalnie J. Przymanowski, jako korespondent w tej armii o tym fakcie wiedział i w scenariuszu filmowym pokazał wiele zegarów w jakimś pomieszczeniu, jednocześnie tykających, inspirując się tamtym kawałem polskich żołnierzy, zrobionym czerwonoarmistom.
-
Widziałem tylko film rekonstrukcyjny z zamachu, gdzie wykorzystano budzik i dalej nie wnikam w ten temat. Wiem tylko, że w środku są kable przygotowane pod jedno wyłącznie wielkie "bum". Wnętrza pokazywać nie będę z wiadomych powodów. I to tyle na ten temat. Do sprawy "wybuchowego" budzika nie wracam. A jak już Śledzisz wątek Nasze budziki, dlaczego jest marazm w temacie, który założyłeś budziki polskie. Czy nikt nie chce rozwinąć galerii budzików produkowanych i montowanych w Polsce? Pozdrawiam
-
Zeszliśmy na na uboczną, marginalną , nie pokojową rolę budzików. Tu już bardziej przyjemny temat. trzy budziki z końca epoki budzików mechanicznych, z przełomu XX/XXI w. Junghansy i Acctim
-
Nie jestem pirotechnikiem. Niewątpliwie ten budzik został przerobiony celów sabotażu w wojnie partyzanckiej i jest niekompletnym elementem urządzenia. Szczegółów od środka nie pokazuję. Wiadomo, że do wybuchu potrzebny jest impuls elektryczny. W takiej roli zagrał np. budzik w jednym z odcinków Stawki większej niż życie, Gdzie Kloss włożył budzik z ładunkiem wybuchowym do wazonu, albo wykorzystanie budzika do skonstruowania bomby w zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu. W muzeum jest określony jako budzik przerobiony na detektor z okresu II wojny światowej. Detonator wg Słownika Wyrazów Obcych, PWN 1997 detonator, techn. urządzenie pirotechniczne, przenoszące detonację materiału wybuchowego inicjującego na materiał wybuchowy kruszący. ( fr. detonateur). Czyli sam w sobie budzik nie jest detonatorem. On tylko włączał przepływ prądu o określonej godzinie, jest tylko jego elementem składowym. Budzik pozbawiony był szyby. Zamiast szyby dwie połówki z pleksy. Jedna biała a druga w kolorze czerwonym, która się nie zachowała, zaginęła kilka lat temu. Całość po złożeniu przypominała polską flagę. Po przestawieniu płytek nie było wiadomo, na którą godzinę ustawiono budzik. Budzik został nabyty w Tucholi kilka lat temu, gdzie w czasie wojny był ruch partyzancki, szczególnie organizowany przez organizację Gryf Pomorski.
-
Posiłkuję się Słownikiem wyrazów obcych: Detektor 1. Przyrząd lub urządzenie do dokonywania detekcji. Detekcja wykrywanie dowolnych sygnałów, np. elektrycznych, promieniowania. Spowodowanie zwarcia elektrycznego nie jest wykryciem sygnału?
-
Jak już o wojnie, to przypomnę niemiecki budzik sprzed I wojny światowej, który już pokazywałem. Zmienił właściciela i jest w grudziądzkim muzeum. Budzik Badische Uhrenfabrik, przerobiony na detektor zapewne w czasie II wojny światowej Co do tamtego, Mechanik się myli. Został wprowadzony do sprzedaży w 1907 r.
-
Można sobie darować cięty język, ale jak kto lubi, jego sprawa. Co do przechowywania, normalnie w mieszkaniu, w bloku, z centralnym ogrzewaniem. Co potrzeba więcej? Znam takich kolekcjonerów, co z braku miejsca w mieszkaniu przechowują część eksponatów w piwnicach, blaszanych garażach. To co napisałem o froncie, to też mogło zaistnieć. Farba jest stara, takiego koloru były np. mundury w czasie I wojny światowej. Przedmioty używane w wojsku nie mogły dawać odblasku. Obudowa jest z mosiądzu, ale kto malowałby ozdobny budzik do wyposażenia pokoju?
-
Nie niszczeje, ma sucho, przetrzyma kolejne lata. A może był na froncie wojennym, kto to wie? Teraz natomiast inny przykład budzika z ustawianiem na budzenie ciągłe i przerywane. Budzik włoski Vegila.
-
Pani Kasiu, był pierwotnie pomalowany. Nie będę niszczył reliktów oryginalnej farby. Pozdrawiam.
-
Ten Wartebury podobnie długo dzwoni z przerwami, (15 minut z przerwami co pół minuty.
-
Dzięki Waszym zdjęciom z działu http://zegarkiclub.pl/forum/topic/48336-zegary-z-monarchii-austro-w%C4%99gierskiej/ doszedłem do wniosku, że to był pierwotnie zegar z kategorii "wiedeńczyków". Chyba 8 lat temu uratowałem trochę z pierwotnego jego stylu. Zdjęcie archiwalne z l. 70, pokazujące zniszczony już dół zegara. Zdawałem sobie sprawę, że nie odtworzę, dołu, który mgliście pamiętałem. Zrobiłem więc brodę z rogiem obfitości, ze starego mebla, który faktycznie już nie istniał. Maksymalnie wykorzystałem drzwiczki, łącznie z dębową bordiurą. Zdjęcia z podanego działu pokazały mi, że przypuszczalnie nie myliłem się, że zegar nie miał na płycie firmowych oznaczeń. Obecnie jest mechanizm firmy Hermann Braukmann, działającej w latach 80-90. XIX w. Zastępczo są wskazówki metronowskie.
-
Budzik Fortuna, montowany w firmie St. Kozyrski i Spka Lublin Na tylnym dekielku logo: •Fortuna• N.K. Na zdjęciach dwa budzik Fortuna, jeden bezpośrednio z firmy i drugi z lubelskiej montowni. Na płycie w lewym górnym rogu cyfra 27 w wersji lubelskiej. W wersji firmowej brak oznaczeń. W powiązaniu z deklarowana gwarancja na 5 lat, podana na tarczy w wersji lubelskiej i brak takiej deklaracji na budziku firmowym może oznaczać, że jest to oznaczenie roku produkcji.
-
W dalszej części tego tematu proponuję, byście Państwo wstawiali budziki, które były montowane w licznych zakładach zegarmistrzowskich a nawet optycznych. Sprzedaż montowanych w zakładzie budzików, to był większy zysk dla danego zakładu. W załączniku zdjęcia zakładu zegarmistrzowskiego w Grudziądzu z okresu międzywojennego. Zdjęcia z wystawy budzików w Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi, marzec-sierpień 2019. Zdjęcie dolne,przedostatnie, to pokazane na wystawie budziki złożone zakładach grudziądzkich, z kolekcji kol. Marka Szczepkowskiego. Natomiast pokazany zakład Kruszewskiego montował nawet kieszonkowe Omegi. https://warszawa.naszemiasto.pl/opowiesci-o-zegarach-omega-pod-szyldem-grudziadzkiego/ar/c8-2598874 Nie ma w tym nic dziwnego. Budziki Sława też był zabawką edukacyjną i w częściach sprzedawane w Składnicach Harcerskich. Tylko była połowa górnej płyty, bez sekcji budzenia. Jak do zabawy wypuszczano na rynek takie budziki, to co tu mówić o profesjonalnych zakładach zegarmistrzowskich 70-80 lat wcześniej. Złożenie np. Beckera czy Junghansa to kwestia kilku - kilkunastu minut, pamiętając, że to były nowe egzemplarze, gdzie łożyska i czopy nie były wyrobione a sprężyny zakładane były z "metra". Kto zakładał sprężyny z odzysku, to wie, jaki to jest problem. Piszę to z punktu widzenia amatora - hobbysty a nie osoby zajmującej się profesjonalnie zegarmistrzostwem. Dla mnie naprawa Sławy i tym podobnych, ( w kategorii rozebrania płyt) to już za wysoka półka, z różnych przyczyn.
-
Mam do Państwa pytanie, może ktoś ma zegar, który posiada takie aplikacje. Kilka lat temu odtworzyłem z pamięci pamiątkę rodzinną. Znalazłem go na strychu u krewnych ok. 45 lat temu. Po kolejnych latach, z różnych przyczyn ostały się tylko dębowe aplikacje i dwa pierścienie od tarczy oraz barometru. Nie zachował się nawet mechanizm z pełnej płyty. Posiadał wychwyt z paletami. Po zakończeniu odbudowy zegara znalazłem jego zdjęcie, tylko dołu, które zrobiłem w latach 70. Dębowe pilastry użyłem o wiele wcześniej do innego zegara, dlatego już w odtworzonym ich nie ma. Pozdrawiam i dziękuję za ewentualne zdjęcie tej stacji pogody.
-
Europa, made in Germany, 1972 rok średnica ok. 18 cm, wysokość ok. 25 cm
-
Budziki GF Karola Hettinga „Kareciaki” Zawarte w tym poscie spostrzeżenia i wnioski posiadają charakter subiektywny. Budziki, zwane popularnie „kareciakami” są ozdobą każdej kolekcji i nadają klimat wnętrzu pokoju, nawet gdy są postawione indywidualnie. W okresie międzywojennym, szczególnie te z pozytywką, były często darowane na chrzciny. W tym poscie, z uwagi na znikomą liczbę egzemplarzy porównawczych ograniczę się opisania materiału, z jakiego wykonano werk i podejmę kwestie puncy z logiem firmy. Dysponuję tylko jednym kompletnym egzemplarzem, który nadaje się do analizy porównawczej. Zanim opiszę budzik, podam link do artykułu o stali nierdzewnej. Autorem artykułu jest dr Marek Łangalis (https://ug.edu.pl/35444/marek_langalis ): http://www.nierdzewka.com/page/24/historia-stali-nierdzewnej Dla kolekcjonerów „kareciaków” artykuł dr. M. Łangalisa jest bardzo istotny. Wprowadza on bowiem orientacyjną granicę między mechanizmami platerowanymi a mechanizmami ze stali nierdzewnej. Ten przedział czasowy wyznacza rok 1924, opatentowanie stali nierdzewnej w wielkiej Brytanii. Na przykładzie budzików Junghansa możemy zaobserwować, że w 1907 r. produkowano budziki z otwieranymi drzwiczkami, stosując mechanizm z płytami mosiężnymi lub też przed I wojna światową wersji platerowanej. Po I wojnie światowej, czyli wg ustaleń dr. M. Łangalisa odnośnie zastosowania stali nierdzewnej w przemyśle, po 1924 r., pojawiły się werki ze stali nierdzewnej. Z takiej nierdzewki był mechanizmy kareciaków np. Junghansa , HAU oraz omawianych budzików GF. Poniżej na zdjęciach ewolucja budzików Junghansa: W egzemplarzu kareciaka GF, który nabyłem na aukcji, mechanizm był uszkodzony, naprawy łożysk były wykonane metodą punktowania. Wcześniej naprawiłem inny mechanizm, tylko brakowało mi obudowy z tarczą i wskazówkami. Skompletowałem więc z tych dwóch jeden., np. brakowało mi młoteczka. Po pewnym czasie również i ten pierwotny uruchomiłem. Dopiero teraz, trakcie opracowywania postów o budzikach GF Karola Hettinga zauważyłem różnice w logo. Werk, który wstawiłem, posiada puncę miniaturową, tak jak w budzikach po 1908 r.Werk oryginalny posiada puncę dużą, gdzie F wystaje ponad G, tak jak w wersji logo z 1908 r. Na oryginalnej tarczy logo jest pod osią wskazówki minutowej, identyczne jak na wymienionym pierwotnym werku, F wystaje ponad G. Z uwagi na identyczny materiał, z jakiego werki wykonano, (stal nierdzewna), przyjmuję, że zostały one wykonane w różnych zakładach, jeden w Polsce, drugi w Niemczech. Przypuszczalnie pokazany kaseciak był wyrobem niemieckim. Teraz ma części z wersji polskiej i niemieckiej. Przypuszczam, że chociaż „składach”, zachował wiele z autentyczności. Drzwiczki posiadają w środku dodatkową płycinę, czego nie ma np. w modelu Junghansa.
