Marek Szajerka
Użytkownik-
Liczba zawartości
1167 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Marek Szajerka
-
Gratulacje dla Pani Małgosi. Chyba się nie pomyliłem, że jest to najładniejszy egzemplarz w Polsce. Warto policzyć, ile jest udokumentowanych obecnie egzemplarzy tego budzika, o których informują kolekcjonerzy i wystawcy na aukcjach. Za punkt wyjścia warto zobaczyć w wyszukiwarce: Budzik ŁFZ Budzik Łódzkiej Fabryki Zegarów https://archiwum.allegro.pl/oferta/budzik-lodzka-fabryka-zegarkow-i7911427692.html Ten na Allegro z pełną płytą ma numer 30 067 https://www.google.com/search?sxsrf=ACYBGNROef_1B_4okxAXYEZdomrTfb9VHQ:1581254240654&q=budzik+%C5%81%C3%B3dzkiej+Fabryki+Zegar%C3%B3w&tbm=isch&source=univ&sa=X&ved=2ahUKEwim88CKx8TnAhVCxIsKHVwDAKgQsAR6BAgKEAE&biw=1536&bih=722 Po tym linkiem całościowym wg stanu z lutego 2020 widać dosłownie kilka sztuk. W swoim zbiorze mam 5 egzemplarzy, które pokazałem fragmentarycznie w wątku Budziki polskie http://zegarkiclub.pl/forum/topic/140291-polskie-budziki/ Wstępnie, po tej kwerendzie internetowej można przyjąć, że zachowało się ich kilkanaście sztuk. Pani Małgosi egzemplarz ma numer seryjny poniżej 700 000, 600 ....). Załóżmy, że z tych udokumentowanych ok. 700 000 zachowało się po 70 latach kilkanaście, może nawet nie kilkadziesiąt sztuk. Niewątpliwie na te nasze ustalenia zareaguje rynek, ale to już jest konsekwencja badań. Np. po wystawie muzealnej Poltików w Grudziądzu, podrożały one na lokalnym rynku. Dla przypomnienia moje egzemplarze, które stanem zachowania nie dorównują temu Pani Małgosi. Cieszę się bardzo z Pani sukcesu. Jaka mogła być przyczyna zagłady tych budzików. W porównaniu z budzikami późniejszymi Poltika, tego na zdjęciu nie widać, to trzeba dotknąć, one są bardzo masywne. Wtórne przemalowania na zastrzeżony w PRL kolor dla wojska, świadczy, że mogły one być jako wyposażenie na stolikach podoficera dyżurnego, znajdujących się na korytarzach w koszarach. Czy to przypadek, że 6 udokumentowanych egzemplarzy pochodzi z Grudziądza, gdzie był jeden z największych garnizonów powojennych. W latach 60-70 było w tym mieście około 20 jednostek. Szacuje się, że było wtedy nawet ok. 20 000 żołnierzy. W Grudziądzu były też jednostki do obsługi lotnisk. W wojsku stosowano wtedy obligatoryjne kasowanie sprzętu, co pewien czas, nieważne czy coś było sprawne, czy nie. Nie było wtedy czegoś takiego, jak odsprzedawanie cywilom. Pani Małgosia osobiście się przekonała, jaki to jest toporny budzik.
-
Pani Małgosiu, taki był w Pani modelu. Takie podkładki nadal stosowane są nadal w akcesoriach meblowych. podkład pod śrubę. Akurat to jest drobiazg, który można dołożyć później. Fakt, czegoś brakuje. Stosowano też nakrętki do szprych rowerowych, robiąc w nich gwint, jak w śrubie. Pozdrawiam. Marek
-
Już teraz gratuluję. Po Pani reanimacji zapowiada się najpiękniej zachowany egzemplarz tego budzika w Polsce. Oczywiście w swoim czasie Pani podniesie kurtynę. Przypuszczam, że może być mała sensacja na tym forum dzięki Pani cierpliwości i zaangażowaniu. Później będziemy się zastanawiać i liczyć ile w zasadzie jest udokumentowanych zachowanych egzemplarzy, tak w Internecie, jak i Naszych kolekcjach. Pozdrawiam. Marek
-
Ważna informacja dla kolekcjonerów polskich powojennych budzików. Oficjalna nazwa Łódzka Fabryka Zegarów została zatwierdzona 15 września 1948 r. Monitor Polski Rok 1948 nr 83. poz.856. https://www.infor.pl/monitor-polski/r1948/nr83/ https://www.infor.pl/akt-prawny/MPO.1948.083.0000856,metryka,zarzadzenie-ministra-przemyslu-i-handlu-wydane-w-porozumieniu-z-ministrem-skarbu-i-prezesem-centralnego-urzedu-planowania-o-utworzeniu-przedsiebiorstwa-panstwowego-pod-nazwa-lodzka-fabryka-zegarow.html Jak to z badaniami historycznymi bywa, ktoś w przeszłości popełnił błąd. W 1945 r. nie powstała państwowa firma. Wówczas zapewne działała firma prywatna, którą przejęło państwo w ramach nacjonalizacji przemysłu. Numeracja seryjna była zapewne kontynuacją po firmie prywatnej. Miało to wymiar propagandowy, jak to dynamicznie odbudowuje się przemysł. Praktycznie oznacza to dla Nas obecnie, że jeśli na tylnym dekielku nie ma wytłoczonego skrótu ŁFZ, to dany egzemplarz jest z lat 1945-48. Również może byc istotna ta informacja z Internetu: Przejęto poniemiecką fabrykę tachografów. http://wikimapia.org/24748889/pl/Dawna-Fabryka-Zegar%C3%B3w-Mera-Poltik http://wikimapia.org/24748889/pl/Dawna-Fabryka-Zegar%C3%B3w-Mera-Poltik
-
Jest z ok. 1952 r., czyli ma już prawie 70 lat. Wyrób powojenny, ale to też już odległe. Super informacje o składzie stopu. Dziękuję.
-
Dzięki zaangażowaniu Witolda 56 na w tym wątku polskich budzików możemy zobaczyć dwa dotychczas nie pokazywane modele. Okazuje się, że Zuchy były produkowane jeszcze w latach 70 bez numerów seryjnych. Ciekawostką prezentowanego modelu jest przezroczysta podstawa z tworzywa sztucznego. Podobnie z tworzywa wykonana jest tarcza. Podobny materiał, jak w radzieckich budzikach Slava. Tarczę z takiego tworzywa stosowano w Poltikach, w wersji dla osób niedowidzących i niewidomych. Drugi model równie ciekawy. Papierowa tarcza dla dużych Poltików, obudowa cieńsza. Z tyłu nasuwa się skojarzenie koła z oponą. W środku natomiast mały mechanizm, ale już nie ten stosowany w miniaturowych „ptaszkach”. Z niewiadomych przyczyn zapewne te modele nie były długo produkowane. Pozdrawiam. Marek
-
Poprawka, ten sam materiał, z którego dawniej wyrabiano łuski.
-
UMF Ruhla, przypuszczam, że z 1 poł. lat 50., pozyskana dzięki Witoldowi 56. Obudowa wykonana z miedzi. Jeszcze raz dziękuję. Marek
-
Nie był przemalowywany, kolor fabryczny. U mnie w środku z Zuchem tak samo. Lunetki pod szkłem nie miały. W załączniku z 1970 r. Made in Poland świadczy, że była to wersja planowana na eksport. Dla przykładu tył Poltika z 1962 r. Pozdrawiam. Marek
-
Gratulacje dla Pani Małgosi. Porównałem kolorystykę z moimi egzemplarzami. Z 1964 r. nie mam pewnie datowanego egzemplarza w cynkowym kolorze. Mam tą pokazaną miniaturkę Art Deco w formie trójkąta. Zauważyłem u siebie, że po 1964 r. w zasadzie przestano używać tego koloru. Również znikają nazwy Zuch i Druh. Podobnie, jak w zbliżonym okresie w ZSRR zniknęły nazwy Pionier, Mir, Drużba. Te nazwy zastąpiono Slava. Rosjanie też w latach 50. i na początku 60. stosowali tę barwę. Tylko uzyskiwano ją w inny sposób. W wątku budzików radzieckich ustalono, że obudowy były cynkowane i powlekane lakierem. Chyba na tym etapie dyskusji o historii Poltików możemy wstępnie przyjąć, że Poltik Pani Małgosi jest jednym z pierwszych pod nazwą firmy Poltik.
-
Przypuszczam, że to może być ważna informacja dla kolekcjonerów budzików Poltika. 2 lata temu na aukcji Allegro kupiłem budzik Zuch. Budzik już pokazywałem, tu jeszcze raz ze względu na płaskie szkło. Moja notatka katalogowa o tym egzemplarzu: Numer seryjny 29595 Przypuszczalnie jeden z najwcześniejszych Zuchów, jeszcze z płaskim szkłem. Dla porównania z numerem 275 132 i 516 452 posiadają szkło wypukłe. Jakby nie patrzeć te budziki mają ok. 60-70 lat. Natomiast z obudową plastykową maja ok. 45 lat. To jest w zasadzie ostatni dzwonek, by je ratować od zagłady.
-
Jeszcze w nawiązaniu do dyskusji o jakości polskich budzików na przykładzie lat 90. XX w. W swojej klasie, czyli bez łożysk kamiennych należały do elitarnego grona, produkowanych na licencji Junghansa. Budziki z identycznym mechanizmem produkowano w Holandii, we Francji.
-
Niewątpliwie oferta Potika w latach ok. 1945-2000 była większa. Część modeli zachowała się w znikomej ilości. Nie opisałem "ptaszków": Mewy, Czajki i Czapli, ponieważ takich egzemplarzy nie posiadam. Nie wiem, czy one są identyczne z miniaturowym Poltikiem. Czaplę pokazał w 2016 r. , w tym wątku salwafor dali: Napisano 06 listopad 2016 - 21:28 Może ktoś kiedyś np. na Uniwersytecie Łódzkim napisze pracę magisterską na temat historii Łódzkiej Fabryki Zegarów i jej wyrobów?
-
Nie przypuszczałem, że ten budzik Japy, który pokazałem wzbudzi zaciekawienie. Tu z Internetu jeszcze inne rozwiązanie od tego ze zdjęć PM1122 https://www.catawiki.pl/l/6366119-budzik-francuskiego-projekt-od-japy-freres-cie-z-1890-r
-
Napisałem prawie. ciekawostką tego budzika jest odkuty, prawie w całości młoteczek od dzwonka, łącznie z kotwicą. Kuć można na zimno i gorąco. Akurat w przypadku kowalstwa, w życiu się na ten zawód napatrzyłem. Gabaryty obrabianego materiału nie mają znaczenia. Czubek został przynitowany na gorąco. Kolega powielił stereotyp, "Kuć żelazo póki gorące". W przypadku Bayarda, którego mam, młoteczek wykonany został identyczna technologią. Na płaskim zdjęciu z profilu tego nie widać. Wyjściowo to był zrobiony szablon w formie krzyża egipskiego i następnie w obróbce cieplnej ukształtowany do wymaganego kształtu. Przecież nawet szkła w zegarkach czasami montowano na gorąco. Na zdjęciach pokazuje Bayarda. Mechanizm podobny do Japa, odrębny mostek dla regulatora. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. Dla potrzeb sesji zdjęciowej dla tego forum wymontowałem go. Nie ma on sekundnika. Natomiast na metalowej tarczy małymi cyferkami zaznaczono sekundy: 60; 15; 30; 45. Pozdrawiam. Marek P.s. Usunąłem zdanie o centralnej sekundzie. Jeszcze raz wyjąłem mechanizm z puszki. Nic takiego tam nie było. Co do młoteczka, szczególnie w przypadku Bayarda, widać wyraźnie ślady skuwania. Wiem, że zdjęcia zrobione szybko komórką tego nie pokazują dokładnie. Jest to jakiś tam relikt technologii stosowanej w dawnych zegarach ludowych. Szczególnie końcówka, która styka się z języczkiem, została skuta na okrągło. Tak się składa, że ok. 1 roku, będąc juz na emeryturze, pracowałem w zakładzie kowalskim i wiem, jak się zachowuje np. płaskownik podczas kucia. Ta blacha użyta to wykonania młoteczków jest gruba, ma ok. 1 mm grubości. Kotwica jest grubsza, aniżeli w innych budzikach z tego okresu i późniejszych, osadzonych na drutach. Przy wielotysięcznej produkcji wybrano bardzo pracochłonne rozwiązanie takiego drobnego elementu. Ciekawe dla mnie jest to, że dwie firmy być może stosowały ten element od tego samego podwykonawcy.
-
Dziękuję za radę, co do tarczy. Niestety w tym przypadku się nie odważę. Tarcza pokryta jest oryginalna pleksą. Skoro jest to ciekawy mechanizm, zrobiłem jemu dla potrzeb tego forum sesje zdjęciową. Wg opinii najlepszego w Grudziądzu zegarmistrza, p. Janusza Bałdygi ciekawostką tego budzika jest odkuty, prawie w całości młoteczek od dzwonka, łącznie z kotwicą. Tego się nie spotyka w np. budzikach Junghansa, HAU, GF, Beckera. Na podstawie bodajże Mikrolisk napisałem taka adnotację: Budzik produkcji francuskiej, wyprodukowany między 19 lipca 1893 a 6.12.1901 r. 6.12. zalegalizowano nowy znak firmowy. P.s. Nie jestem teraz w stanie zweyfikować źródła datacji, gdyż Mikrolisk otwiera się mi na 1 stronę danej litery a dalej już nie. Może wprowadzono płatne logowanie?
-
Mój Japy, ten pospolity. Młoteczek przypomina czubek pocisku do naboju.
-
Bardzo dziękuje za komentarze. Nie przypuszczałem, że będzie taki odzew. W poscie autora padło następujące zdanie: A drugie, że zaprezentowana w wątku wiedza to świadectwo naszej kultury materialnej i filozoficznie stwierdzę, że tę świadomość musimy pielęgnować. Jak duży był sentyment do polskich budzików i jednocześnie tęsknota za przedwojennymi, z rzymskim cyframi niech świadczy ten budzik, wyprodukowany w 1967 roku, z tarczą domowej roboty, przypuszczalnie z 1 połowy lat 70. Serdecznie pozdrawiam. Marek
-
Witold 56, jeszcze raz serdecznie dziękuję za dzisiejszy nabytek, Junghansa B 11. Tarczę przełożyłem. Nawet co do milimetra pasowały otwory do gwoździków na podkładce. Dokonałem przekładki ze składakiem, którego zrobiłem kilka lat temu. Tam wstawiłem inną, też z cyframi rzymskim. Pozdrawiam. Marek
-
Nie musi Pan krzyczeć EUROPEJSKIE. To np. Polska jest już w Azji? Egzemplarze z XXI w., które mam. Najmłodszego Poltika mam z 2 kwartału 1999 r., ale wiadomo, że produkcja była jeszcze w 1 dekadzie XXI w. Informacje o produkcji na zdjęciach. Dugena z 2008 r. Firmy Peter z 2010 r. NeXtime - 2000 r. Dla ścisłości rok 2000, to jeszcze wiek XX. Vedette 2008 r. To nie jest wiedza książkowa, tu są pokazane konkretne, datowane egzemplarze. Dla potrzeb serwisu gwarancyjnego egzemplarze musiały być datowane.
-
Co innego wybite na płycie fabryczne indeksy a co innego wydrapany przez zegarmistrza dowód naprawy. Równie dobrze przy takim podejściu można byłoby zakwestionować wybite numery seryjne na werkach zegarów wiszących, bo np. nie są idealnie na jednej linii. Zaprezentowane zostały dwa źródła informacji, (zob. tarant , janekp). Dokument datowany, wytworzony przez daną firmę oraz źródło opisowe, czyli opracowanie. Opracowania posiadają charakter subiektywny, często są tam błędy rzeczowe. Podam tu przykład artykułu internetowego, napisanego przez znawcę przedmiotu Henryka Golka http://gazeta-kolekcjonera.myvimu.com/rozwoj-i-zmierzch-mechanicznego-budzika/ Pisząc o zakończeniu produkcji budzików przez Junghansa, podał, że zakończona została w 1976 r. Wszystko jednak ma swój kres. W roku 1976 wiodąca na rynku europejskim firma JUNGHANS zaprzestała produkcji mechanicznych budzików [10]. W latach 80. i 90. ubiegłego stulecia, kolejne europejskie firmy zamykały produkcję. I tak era mechanicznego budzika przeszła do historii. Budzika, który najpierw zastąpił pianie koguta, a zluzowany został przez zegar atomowy… W przypisie 10, jako źródło informacji podał pracę niemieckich badaczy: Lixfeld, R. Krämer, Amerikanische Wecker aus dem Schwarzwald, jak w przypi.11, str.29. Faktycznie produkcja budzików mechanicznych trwała do początku XXI w. można np. domniemać, że przykładowo zakup licencji Junghansa przez firmę w innym państwie wzięto mylnie za koniec produkcji. Na zdjęciu Junghans z 2001 r. Jakie mogą być pomyłki, niech świadczy tez ten mój post. Podałem nazwisko autora artykułu wg artykułu w Internecie, Golka. Jest to błędny zapis, poprawnie Gołka: https://www.antykwariat.waw.pl/ksiazka,1005866/henryk_golka_zegary_do_czarnej_roboty,5065.html
-
U mnie też na płycie werku "zwykłego" HAU nie ma śladu po datowaniu, chociaż płyta jest identyczna z górnymi dwoma rzędami otworów do montowania młoteczka dla tamtego modelu. Nie pokazuję całego budzika, gdyż nie jest to oryginał z jednego roku. Zmontowałem ze szczątków po różnych HAU.
-
Na moim jest 2,21 Czytając ten wątek datacji w oparciu o inskrypcje odzywa się u mnie z przyzwyczajenia myślenie zawodowe historyka. A może Kolega ma egzemplarz z 1901 r. ? W naszych datacjach trzymamy się opublikowanych katalogów. Data wydania katalogu handlowego nie jest równoznaczna z początkiem produkcji danego modelu. Telefon opatentowano w 1876 r. Firma HAU istniała od 1883 r. Na zdjęciu nie widać śladów dwucyfrowego stempla rocznego. Jeśli tak jest, to tylko pogratulować eksponatu. Jakby nie było, są to budziki secesyjne, wychodzące z mody po I wojnie światowej. Dziękuję Tarant za źródło pisane sprzed I wojny światowej. mój post wyświetlił się chwile później.
-
W nawiązaniu do dyskusji o kole wychwytowym, przypomnę swój post z listopada. Jest tam link do mojego artykułu na innym portalu. Ma on związek z tym, o czym Państwo dyskutujecie. Na pokazanych zdjęciach jest kotwica z paletami kołkowymi. Natomiast dolne łożysko służyło do zamontowania koła wychwytowego dla kotwicy hakowej. Proszę zwrócić uwagę na ten kołek po lewej stronie u dołu, drugie zdjęcie od dołu w poscie DYMARA3 Jest on widoczny pod płytą. Na moich zdjęciach to samo. Jest to ogranicznik dla kotwicy hakowej, który jest zbyteczny dla delikatniejszej z paletami kołkowymi. W kareciakach HAU też stosowano kotwice hakową. Też się uciszyłem z Państwa dyskusji, bo teraz wiem, że można naprawić werk HAU w wersji z kotwicą z paletami kołkowymi. Pozdrawiam. Marek Napisano 15 listopad 2019 - 09:35 5 lat temu w serwisie internetowym Nasze Miasto napisałem artykulik o renowacji budzika. By się nie powtarzać, podaję link. W zestawieniu zbiorowym linków swoich artykułów już go podawałem wcześniej. Wracam do tego tematu, by pokazać, jak po kilku latach od napisania tego artykułu zakończyłem rekonstrukcję tego budzika. https://grudziadz.na...y/ar/c8-2598920 Wracam do tego tematu, by pokazać, jak po kilku latach od napisania tego artykułu zakończyłem rekonstrukcje tego budzika. W ubiegłym chyba roku obserwowałem licytację obudowy do takiego modelu. W licytacji wzięło udział kilkanaście osób. Wylicytowana cena była bardzo wysoka. Dla swoich, poglądowych potrzeb postanowiłem zrekonstruować samodzielnie dzwonek. Na kowadle, w zakładzie kowalskim, wyprofilowałem kołnierz w dzwonku z mosiądzu. Jako mocowanie wykorzystałem uchwyt od szuflady. W efekcie budzik dzwoni. Jego dźwięk przypomina terkot karabinu maszynowego.
-
EUROPA QUARTZ Germany Budzik z okresu przejściowego od mechanicznych do kwarcowych. Obudowa wykonana z blachy mosiężnej. Etui kartonowe, oklejone płótnem introligatorskim.
