Trochę w temacie. Własnie wróciłem. Robiłem za dostawcę. Kuzynka rocznik 74 ma covid. Przechodzi ciężko. Wszyscy nie zaszczepieni, w tym mój chrześniak, lat 22. 6 dni chodziła z gorączką. Była w szpitalnej przychodni, zero testu. Leki i do domu. Po 3 dniach poz to samo. Zmiana leków i do domu. Na 6 dzień jej szef, którego żona jest lekarzem załatwił skierowanie na test. Pozytywny. Chrześniak nadal nie przekonany do szczepienia. Kuzynka już tak. Ona 10dni uziemiona, im się kończy 23.. ja na 3 dawkę udam się za kilka dni, moja żona na kolejną nie idzie i już.. w pracy nieprzekonanych się nie udaje przekonać, cześć nawet maseczek nie nosi bo wirus to fikcja. Szef rozkłada ręce..i to budżetówka 😁😁 niby magistry, inżynierzy, doktorzy humaniści.. jak to nasz kierowca mówi, cyt. "kraj z gó...a i kartonu.. ja już tu normalnych czasów nie dożyje.... Jeb...a husaria" koniec cytatu.. pozdrawiam