No ja generalnie nie planowałem, ale okazało się, że jednak sobota wolna to kupiłem bilet. Dodatkowo odwiedziłem Pałac Kultury i Nauki oraz Muzeum Narodowe. Tyle razy byłem w Warszawie a nigdy nie miałem okazji wstąpić.
O wydarzeniu? Chyba spodziewałem się czegoś więcej. Kilka marek była reprezentowana nie przez producentów a przez polskich dystrybutorów. Może była to wiedza wcześniej wszystkim dostępna, dla mnie jednak lekkie zaskoczenie. Samo miejsce też takie sobie. Czułem się trochę jak na szkolnym bazarku (ciasno, duszno i kręto).
A zegarki?
Chyba największe wrażenie zrobił na mnie Formex Reef zielony na gumie. Model na bransolecie (głównie z powodu braku zwężenia) był już mniej przyjemny. Fajna opcja zmiany bezela bez używania narzędzi. Szkoda, że nie mieli wersji 39mm.
Hanhart 415 bardzo fajny. Gdybym szukał chrono inspirowanego przeszłością, na pewno byłby mocnym kandydatem.
Yema Wristmaster Slim fajna. Ale chyba spodziewałem się czegoś więcej. Ciekawszy był chyba czarny Superman (cmm). Niby nic się nie działo na tarczy a jednak wykonanie i ogólna prezencja świetna. Jeden i drugi miał jednak problemy z wystającymi endlinkami. Tzn L2L było zdecydowanie większe niż sugerują to wymiary koperty.
Sternglass niby ok, ale jednak mu sporo brakuje do Nomosa. Zarówno pod względem designu jak i wykonania. Nie mówiąc o grubości zegarków.
Stowa fajna. Szczególnie brąziak.
Miałem chyba w ręce ale nie zrobiłem zdjęcia.
Trochę żałuje też, że nie przymierzyłem Perreleta żadnego. Ale ich stoisko było jakieś takie niedostępne (wszystko w gablotach, nikt nawet nie zagadał).