Dwa psiki Norcos'is i wystarczyło żeby poczuć się dziwnie.
Słowo dziwnie pasuje bardzo dobrze kiedy nie wiesz o co chodzi.
Ot, wydobyła się solidna salwa rześkiej mieszanki o orientalnym rodowodzie.
To mieszanka "niewiadomoczego" z wyraźną nutą kawy z kardamonem (tylko to rozpoznałem).
Początek zaskakujący - solidny, rasowy, z przytupem.
Po kilkunastu minutach na skórze owo "niewiadomoco" zaczęło się ewidentnie zmieniać.
Kompozycja zaczeła pracować.
Ta początkowa narowistość przekształciła się w dojrzały, głęboki, intrygujący zapach.
Ni cholery nie mogłem rozróżnić żadnych pojedynczych akordów (mimo znanego mi składu).
Do roboty przystąpiła alchemia twórców, która wyzwoliła całą magię.
Wkroczyły ciepłe, nieco słodkie, dymne ale i owocowe oraz korzenne nuty.
I to na mnie podziałało!
Czy to było narkotyczno - hipnotyczne doznanie? - nie wiem.
Zapach mnie trochę skołował (na początku) a potem zadziwił, urzekł i przez cały czas pozostawał zagadką.
Uważam, że ten zapach to fajna przygoda.
Cos jakby podróż rozpoczęta na zapleczu kuchennym luksusowej, paryskiej restauracji w porze wydawania podwieczorku (kawa, desery, owoce, przyprawy) do wygodnej leżanki otoczonej słodkim dymem fajek wodnych w luksusowym, hotelowym zaułku medyny.
@polly => Nie wiem z jakim zapachem to porównać.
(dzisiaj jeszcze bardziej mi się podoba niż wczoraj - aż boję się jutra)
Podsumowując:
Zaskakujący, solidny, unisex z nutą orientu (IMHO odchył w stronę męską) .
Zostaje.