W trzy długoweekendowe popołudnia przeczytałem tę legendarną pozycję. Przyznaję, że niezły kawał literatury. I nieźle się ubawiłem, mimo poważnej tematyki. Planuję inne tytuły autora. Dzisiaj w zalewie wszelkiej maści wariactw, wymysłów i dziwactw nie robi aż takiego wrażenia, ale wyobrażam sobie, że w czasie gdy książka ujrzała światło dzienne, 55 lat temu, była pozycją nowatorską i odważną w formie.
To jeden z wielu klasycznych tytułów, które mam do nadrobienia, ale jest tyle ciekawych rzeczy, że po prostu wszystkiego się nie da. 🙂