Prawda jest taka, przynajmniej w moim przypadku, że wielkość samochodu determinuje ilość bagażu.
Jak jedziemy rodzinnie dużym samochodem na weekend to często jesteśmy załadowani "po dach", a bo jest miejsce to weźmiemy jeszcze to i jeszcze tamto, może się przyda.
A jak jedziemy małym samochodem nawet gdzieś daleko, to bierzemy mniej mniej rzeczy, tylko to co realnie potrzebne i np. w tym roku w podróż na 20 dni i dystans łączny 4000 km zmieściliśmy się do bagażnika 265 litrów. Rodzina 2+2 i do tego mały pies. I nie było rzeczy, której by nam zabrakło. Najlepsze w tym było, że jak przyszło co do czego to jeszcze karton wina z winnicy wszedł + drugi rozpakowany na butelki i jeszcze sporo piwa, które nam zasmakowało.
Da się, tylko trzeba chcieć. Oczywiście jak ktoś ma małe dzieci, foteliki, wózki i wanienki to trochę co innego.