Kiedyś mówiło się, że wzmacniacz to powinien być drut ze wzmocnieniem, przezroczysty dźwiękowo i "znikający" w torze. Teoria sobie, a życie sobie. Są co prawda wyjątki. Na przykład firma ATC stawia na precyzję i neutralność jako kluczowe elementy brzmienia, jednak gdy spojrzymy na najlepszych graczy w branży takich, jak Gryphon, Vitus, Dan D'Agostino, dCS, to każdy z tych producentów modeluje dźwięk po swojemu. Vitus vs Gryphon to jest w ogóle dźwiękowo dzień do nocy - zupełnie odmienne estetyki. Stopień niżej, gdzie konkurują ze sobą Audio Research, McIntosh, Pass Labs, Mark Levinson, Esoteric czy Accuphase, mamy podobną sytuację i to jest spoko. Ja uważam, że źródło dźwięku powinno być maksymalnie neutralne, precyzyjne oraz szczegółowe, natomiast na poziomie wzmacniacza i kolumn można by już trochę porzeźbić i dodać do dźwięku ulubionej sygnatury stanowiącej odstępstwo od neutralności. 🙂