Wg mnie 3 sztuki to ilość, którą da się łatwo sfinansować + każdy zegarek ma szansę na pobycie trochę na nadgarstku.
Dodatkowo dla mnie, ma ogromne znaczenie, żeby każdy zegarek w kolekcji był automatyczny. Z kwarcem jakoś nie potrafię się tak zżyć :).
Ja przerobiłem przez ostatni rok ok. 10 zegarków i ostatecznie zawsze dochodzę do wniosku, że 3 w zupełności mi wystarczają, tj:
1. Elegancki, pasujący do eleganckich stylizacji (jak najmniejsza koperta, stonowana tarcza, wskazówki bez lumy, odporność na wodę na poziomie zapewne do WR50m)
2. Casual, uniwersalny, pasujący do wszystkiego (koperta nadal mała, ale stylistyka nieco bardziej sportowa, obecność lumy, tarcza najlepiej uniwersalna kolorystycznie, np. czarna. Zegarek, który łatwo przebrać w nieco bardziej elegancki lub nieco mniej formalny przy pomocy pasków, bransolety czy NATO, WR100m+, komplikacja dnia miesiąca i tygodnia)
Dla niektórych zegarkiem uniwersalnym będzie diver o bardziej stonowanym wyglądzie albo zegarek typu militarnego albo lotniczego.
3. Sportowy, pasujący do sportowych ubiorów (koperta większa, więcej koloru i trochę szaleństwa, jakieś funkcje bardziej sportowe, np. obrotowy bezel czy chronograf)
Ewentualnie do tego może dojść czwarty, tzw. beater, do aktywności, na które szkoda automatu, np. jazda na rowerze, strzelnica czy prace fizyczne na działce. Tutaj zapewne G-Shock byłby świetnym wyborem.