Przegwizdane...
Wczoraj Żona mówi, że musimy podjechać do Rodziców, ja mam letnie pozakładane, bo nic nie wskazywało na to że spadnie tak obfity śnieg w Bydgoszczy i jej okolicach. A nawet czasu nie mam umówić się na cholerną wymianę. Mówie, ze nie jedziemy bo doskonale wiemy jak ludzie jeżdżą i możemy przejechać w miarę bezpiecznie z naszej strony, a przywali nam jakiś "nieogar". Ale w wierze w służby z nadzieją, że będą odśnieżone i posypane pojechaliśmy...Droga w jedną stronę po za granice miasta ok. 15km ileśmy samochodów naliczyli w rowach, stukniętych, nie mogących podjechać pod górę. Masakra i na ściśniętych pośladkach jakimś cudem dojechaliśmy w jedną i drugą stronę bez kolizji. Co do ludzi; gość ślizga się nie mogąc podjechać przez wąski podjazd i co się dzieje, majta tym przodem patrząc sobie jednocześnie w telefonik... No kuwa spycha nas na barierę i jeszcze się cieszy jak idiota zapewne z kimś rozmawiając... W dużych ciężkich suwach bardzo pomaga tryb off road w takich warunkach, zwłaszcza na zjazdach zawijanych z eSek, nad eSkami i autostradami.. Ogólnie, służby jak zawsze zaskoczone. A morał z tego taki, że w zamieć i w tak obfitym opadzie bez konieczności lepiej jednak sobie odpuścić podróżowanie.