Istnieją od 2007 roku, grudnia 2007. W tym czasie rozwinęli się niesamowicie. Przywołuję sobie teraz na myśl wywiad byłego Prezesa KMZiZ Dariusza Chlastawy z Prezesem MB&F, w którym Pan Maximilian Buser stwierdził, że pozycja firmy została ugruntowana na najbardziej nieodpowiedzialnych projektach. Część z nich okazała się więlkimi sukcesami, a część porażkami. W dalszej części wywiadu dowiadujemy się, że manufaktura powstała na "szalonej" wizji i konsekwencji w jej realizacji.
Tą analogię odnajduję w Carlex - i choć nie można zestawić tych dwóch producentów ze sobą, ponieważ jeden z nich opiera swoje produkty o gotową bazę, to metodyka urzeczywistniania określonej koncepcji jest analogiczna.
20 lat temu, nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie, że polskie przedsiębiorstwo odnajdzie rynek zbytu wśród najbogatszych i najbardziej konsekwentnych kolekcjonerów na świecie. Naturalnie mam na myśli ludzi z bliskiego wschodu.
Też wyrażam taką nadzieję, bo choćby to, co wykonała mała manufaktura dla Ciebie - świadczy o tym, że mamy mnóstwo talentów, które powinno się wspierać i bardzo im kibicować.
Nie piszmy o Mansory, bo to temat kontrowersyjny.
Jeżeli chodzi o Carlex, traktowałbym ich "standardowe" produkty (Icon) jak wyjątkowo drogie zegarki PP (np. GC z repetycją - i choć te mogą być często dużo droższe od pojazdów, nie sądzę aby kupowano je z zamiarem sprzedaży).
Jeśli zaś chodzi o unikaty takie jak Himalaya, Steampunk, Falcon czy Viking, są to zdecydowanie samochody, które trafiają do salonu na obrotową platformę. Ich wartość z czasem, tylko rośnie.