Zależy do jakiego samochodu, jakie jest jego przeznaczenie i gdzie głównie się nim poruszasz.
Powiem Ci na moim przykładzie, w 2010 odbierałem z salonu Jeepa Commandera, a wydawali je na wielosezonowych. One były spoko do poruszania się po mieście. Jak trochę popadało i stopniało, wszystko było ok. Jak warunki zmieniały się w ekstremalne, już nie. Mowa zarówno o wysokich temperaturach jak również niskich wraz z opadami. Oczywiście było to specyficzne auto. Więc na pewno inaczej na wielosezonowych będzie się zachowywał taki Jeep, a trochę inaczej VW UP!.
Pamiętam to dokładnie bo wówczas się strasznie zblamowałem, popadał śnieg, podjeżdżam pod ośnieżone wzniesienie i mówię do kumpla: " zobacz, zapnę teraz most i reduktor i nie ma siły, abyśmy nie podjechali". Nawet nie drgnął, a w zasadzie się zsuwał. Po wymianie opon, problem zniknął.
To wszystko jest kwestią tego, co napisałem na początku.
Naturalnie minęło wiele czasu, technologia poszła do przodu, ale w myśl "jak coś jest to wszystkiego, to jest do niczego" ja mam do takich rozwiązań sceptyczne nastawienie.
EDIT!
@Paulus57już dziś możemy mówić o ekstremalnie wysokich temperaturach jakie dotykają naszą część geograficzną, a ja jestem zdania, że letnia zawsze będzie miała twardszą mieszankę, aniżeli wielosezonowa. Może inaczej, jeżeli mamy jedno auto w rodzinie, którym jedziemy do pracy i wyruszamy na wakacje, ja jednak bym wziął dwa komplety, jeżeli mamy 2,3. I jedno z przeznaczeniem głównie na miasto, zakupy, etc. To w sumie dlaczego nie.