Tutaj nie chodzi o problem z leasingodawcą, bo on jest właścicielem pojazdu, natomiast w umowie przeważnie jest tak, że ubezpieczenie zawierasz imienne. "Mówię" o osobie fizycznej. Nie wiem jak to jest w spółkach.
I wówczas to Ty się kopiesz z ubezpieczalnią, a kredytodawca, leasingodawca; ściąga należności z tytułu zawartej umowy, a co ich to obchodzi, że dostałeś "całkę" na auto lub Ci je skradziono.
Problem polega na tym, że kradzieży będzie coraz więcej. Wkraczająca recesja będzie powodowala to, co się stało w tym miesiącu u jednego z dealerów drogiej i prestiżowej marki z mojego miasta. Na placu we wszystkich pojazdach stracił koła. No to się nie zdarzało od lat... Dziś zajumać samochód to nie problem, nie potrzeba wykwalifikowanego złodzieja, tylko jakiegoś palanta wystawiasz, który łazi Ci koło domu i ściąga sygnał z klucza, a co gorsza jest nowe badziewie(GameBoy), które porozumiewa się z samochodem, złodziej podchodzi i bierze jak swoje.
Czuję w kościach, że ubezpieczenia od nowego roku mocno w górę.