Jeśli chodzi o moje doświadczenie z butikiem na Trzech Krzyży to muszę powiedzieć, że było naprawdę miło, a spodziewałem się raczej obsługi podobnej jak w Rolexie czytając niektóre historie. Dodatkowo sprzedawca chętnie oglądał moją vintage'ową Omegę (tutaj znowu, spodziewałem się raczej "pogardy" dla takiego zegarka, bo przecież nie jest z butiku), pytał o szczegóły, rocznik (rok urodzin mojego taty, dopytywał o historię itd.). Dodał, że jeśli zakupię u nich zegarek to są w stanie wyciągnąć z siedziby w Szwajcarii papiery do mojego vintage'a z 1961 bez dodatkowej dopłaty - cała jest w 100% ori, razem z pudełkiem i bransoletą, ale nie mam kwitków. Czy to możliwe? Nie mam pojęcia. NATOMIAST zdaję sobie sprawę, że to wszystko po to, abym zakupił zegarek, przy czym zupełnie mi to nie przeszkadza, iż starają się być mili. Jedyne "ale" jakie mam to ciągłe nakłanianie na inny model, prawdopodobnie dlatego, że jest 20k droższy, gdzie ewidentnie bardziej pasuje mi Moon i informowałem o tym sprzedawcę na bieżąco.