Ja też jeszcze nie mam zdania. Z jednej strony bardzo cenię sobie jak najwierniejsze reedycje, ale z drugiej Longines ma przecież pełne prawo do rozporządzania swoim dziedzictwem i tworzenia na jego podstawie przeróżnych "interpretacji".
Dodatkowo jest w tym jakaś doza romantyzmu, że elementy dawnych zegarków trafiają do nowych / nowoczesnych modeli (i nie mam tu na myśli Heritage), a przez to nadal żyją i mają się dobrze mimo upływu lat (np. wskazówki z oryginalnego BigEye z 1971 r. wykorzystane w linii Spirit, podczas gdy wspomniany pierwowzór BigEye powstał na wzór chronografów z lat 30-tych XX w. i tak dalej).
Podobnie jak z Legend Diverem może być z kultowym Flagshipem i prawdopodobnie zobaczymy jeszcze niejedno jego wcielenie. W końcu w branży zegarkowej jak mało gdzie prawdziwe jest spostrzeżenie Isaaca Newtona, że dzisiejsi innowatorzy stoją na ramionach gigantów z poprzednich epok 😉