Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

rads

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1539
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez rads

  1. Masz rację. Niech więc będzie "koszulowca"
  2. rads

    Klub HERITAGE

    Ja podkradłem Ci tyle pomysłów na kolekcję Heritage Longinesa, że ten jeden masz ode mnie w prezencie - całkiem legalnie
  3. rads

    Klub HERITAGE

    Wyszło przypadkiem, bo zamówiłem go do 1945-tki na lato. Jednak okazało się, że kolor nie jest słomkowy, jak na zdjęciach z aukcji, tylko bardziej zielonkawy. Do miedzianej tarczy kompletnie to nie pasowało, ale założyłem do 1938 i zażarło Plus jest jeszcze taki, że są otworki do szybkiej zmiany paska i odpowiednie teleskopy w komplecie.
  4. rads

    Klub HERITAGE

    A proszę Cię bardzo https://allegro.pl/oferta/pasek-do-zegarka-plocienny-premium-20mm-wzor-245-11505848029
  5. @desmo uczciwie piszę, że nigdy w życiu nie miałem w ręku chrono Longinesa z lat 1930-tych, 40-tych i 50-tych z legendarnym 13ZN pod deklem. Pobieżna analiza zdjęć na chrono24 wskazuje jednak, że "leaf watches" to one nie były To, co ja mam do zarzucenia współczesnemu Longinesowi (a w sumie ETA SA), to brak nowoczesnego mechanizmu z naciągiem ręcznym w ofercie tej marki, w końcu słynącej przede wszystkim z manualnych chronografów. Zrobili już flyback, więc może w przyszłości pójdą o krok dalej w przywracaniu swojego dziedzictwa. Wtedy 1 czy 2 mm grubości mniej nie powinny stanowić problemu. Obawiam się jednak, że cena za każdy z tych milimetrów przyprawi o zawrót głowy
  6. Szkopuł polega na tym, że często nie znamy wymiarów i kształtów pierwowzorów. Najczęściej są to renderowane zdjęcia z przodu... i nic więcej. Tak jest np. w przypadku BigEye - nigdzie nie ma jego zdjęć z profilu czy pod kątem. Zdaję sobie sprawę, że vintydżowe chronografy były w manualu, przez co mogły być cieńsze, ale np. szkło w pierwowzorze modelu "1946" mogło mieć podobny kształt i/lub grubość. Jeśli tak jest istotnie, to ja osobiście wolę wiernie odwzorowany detal, nawet kosztem grubości zegarka.
  7. Wiem, o co chodzi. Nie mam pojęcia, czemu zastosowali tak wysokie "butelkowe" szkło. Na pewno nie wymusza tego mechanizm, czyli baza 2892A2 + moduł krzywkowy. Widać z profilu, że nawet przy płaskim szkle, nadal byłoby miejsce dla wypukłej tarczy i wskazówek. Mi to zupełnie nie przeszkadza i czyni zegarek ciekawszym: grube szkło daje efekt zatopienia tarczy w cieczy, gdy patrzy się pod kątem. Może kiedyś zrobią wersję "flat white"? 😁 PS. Ten model ma grubość 13 mm.
  8. Bardzo mi miło, powodzenia w poszukiwaniach! Nie rozumiem, co tak szokuje Cię w grubości tego zegarka. Pomijając szkło, to koperta ma grubość standardowego garniturowca. Szanuję jednak Twoje zdanie 😉
  9. Chronografy vintage Longines do lat 1970-tych to przeważnie rozmiary 34 - 38 mm. Wyposażone są najczęściej w 3 modele mechanizmów in-house, każdy kolejny będący rozwinięciem poprzedniego. Każdy z nich wykorzystuje 8-kolumnowe koło uruchamiające funcje chronografu. W każdym z nich może być zastosowany system flyback. 13.33Z - najstarszy, uważany za pierwszy na świecie chronograf opracowany specjalnie do zegarków naręcznych 13.ZN - najbardziej skomplikowany, "widowiskowy" i z reguły najdroższy 30CH - chronologicznie najmłodszy, przez niektórych zegarmistrzów uważany za idealny mechanizm chronografu z punktu widzenia konstrukcji. Za te chronografy trzeba zapłacić od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. Po tylu latach posiadają zerową wodoszczelność i nawet spocony nadgarstek w ciepły dzień może spowodować, że do środka przedostanie się wilgoć. Po przejęciu Longinesa przez Ebauches SA (protoplastę Grupy Swatch), w chronografach tej marki występowały mechanizmy z rodziny Valjoux i tak jest do tej pory (flagowy ETA 688 to mechanizm z rodziny Valgranges, czyli większych rozmiarowo werków Valjoux), współcześnie rzecz jasna pod szyldem ETA. Chronografy z lat 70-90 są najczęściej tańsze od tych z mechanizmami in-house i z racji młodszego wieku lepiej przystosowane do codziennego użytku, ale nie są już tak wyrafinowane technicznie i stylistycznie. Lata 90-te aż do lat 2017-18 to moda na duże zegarki, np. linia Master i modele 47,5 mm, więc tym bardziej ciężko tu o chrono poniżej 40 mm. Są jednak wyjątki, np. Flagship Chronograph L4.718.4.52.3 albo model L2.753.4.52.6 z kolekcji St-Imier (foto) - oba w rozmiarze 39.
  10. To jest temat rzeka, ale chętnie napiszę Ci o tym coś więcej. Teraz jestem poza domem, ale wieczorkiem do tego siądę 😊
  11. Z tego co wiem, to aktualnie nie. Jest kilka w rozmiarze 40. Natomiast ten biały (Heritage 1940) sprawia wrażenie 38 mm (ekstremalnie wąski bezel). Wizualnie to chyba najmniejszy chronograf w obecnej ofercie.
  12. Żona: "Nie rozumiem po co ci nowy telefon. Bo ma lepszy aparat? Chyba nie wziąłeś go do robienia zdjęć zegarków!" 😈😈😈
  13. A dziękuję uprzejmie 😉 Tu masz kilka informacji o nim:
  14. Jeszcze do niedawna miałem podobnie jak Koledzy krytykujący te(n) indeks(y). Doszedłem jednak do wniosku, że takie kontrowersyjne niuanse dodają tylko charakteru zegarkowi i wyróżniają go na tle konkurencji. Tak powszechnie krytykowano położenie małej tarczki sekundnika w Heritage 1945, że w końcu musiałem go kupić To trochę jak progresywny rock - po prostu nie jest dla wszystkich Na obronę Longinesa można przytoczyć fakt, że w całej historii od ponad 100 lat zawsze było w ofercie mnóstwo zegarków z przyciętymi indeksami, czy to przez tarcze sekundnika, czy przez totalizatory chronografów. Te zegarki to dziś absolutnie kultowe modele, o których marzą kolekcjonerzy na całym świecie. Gdyby Longines robiąc reedycję zrezygnował z przycięcia indeksu na wzór oryginału tylko po to, aby zadowolić współczesnych estetów, to w moich oczach straciłby na wiarygodności jako producent tego typu zegarków. Wiem, że ten konkretny model pokazany przez Rafała to nie jest reedycja i być może w tym przypadku Koledzy mają rację. Ale gdy ktoś uważa, że np. w Sektorze mogliby zrezygnować z obciętej szóstki, bo to psuje estetykę, to znaczy, że kompletnie nie czuje, o co w tym chodzi (dla jasności mam na myśli reedycje, a nie zegarki luźno inspirowane modelami vintage).
  15. Seksowna bestia... Jeśli wzrok nie myli, to ma szlif słoneczny, naprawdę rzadko spotykany na czarnej tarczy. Zdjęcie KRUK.
  16. Gratulacje, witaj w Klubie. Świetny model, niech dobrze się nosi 👍🏻
  17. Ja to już nawet zapomniałem, że go masz! 😉😄
  18. Ja też jeszcze nie mam zdania. Z jednej strony bardzo cenię sobie jak najwierniejsze reedycje, ale z drugiej Longines ma przecież pełne prawo do rozporządzania swoim dziedzictwem i tworzenia na jego podstawie przeróżnych "interpretacji". Dodatkowo jest w tym jakaś doza romantyzmu, że elementy dawnych zegarków trafiają do nowych / nowoczesnych modeli (i nie mam tu na myśli Heritage), a przez to nadal żyją i mają się dobrze mimo upływu lat (np. wskazówki z oryginalnego BigEye z 1971 r. wykorzystane w linii Spirit, podczas gdy wspomniany pierwowzór BigEye powstał na wzór chronografów z lat 30-tych XX w. i tak dalej). Podobnie jak z Legend Diverem może być z kultowym Flagshipem i prawdopodobnie zobaczymy jeszcze niejedno jego wcielenie. W końcu w branży zegarkowej jak mało gdzie prawdziwe jest spostrzeżenie Isaaca Newtona, że dzisiejsi innowatorzy stoją na ramionach gigantów z poprzednich epok 😉
  19. rads

    Klub HERITAGE

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.