-
Liczba zawartości
1517 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez rads
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ostatnimi czasy w każdą sobotę w ruch idzie Valgranges 😉 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Po pierwsze masz rację 😉😄 Ale po drugie, wyobrażam sobie Twojego dziadka w latach 1940-tych, który na ten oto widok: ...woła: "Fajny, ale kloc nie z tej Ziemi!" 😁 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Bardzo podoba mi się ta forma oceny / porównania marek zegarmistrzowskich oparta na liczbie zegarmistrzogodzin. Jest bardzo obiektywna i pokazuje "manufakturowość" danej marki. Z tym zastrzeżeniem jednak, że nie zawsze jest to cel producenta i nie przekłada się bezpośrednio na stosunek jakości do ceny. Nie jest tajemnicą, że zegarki takie jak Tissot czy Longines są produkowane głównie PRZEZ maszyny (w odróżnieniu od zegarków wytwarzanych PRZY POMOCY maszyn). Jest to jednak konsekwencja pierwotnych założeń. Mocno dziwi mnie często powtarzana opinia, że "kiedyś Longines to była prawdziwa manufaktura, a teraz to fabryczna masówka". Historycy zegarmistrzostwa podkreślają, że Longines praktycznie od samego początku (1867) był pionierem fabrycznej produkcji w Szwajcarii. Tym samym nigdy nie był i nie zamierzał być manufakturą w tradycyjnym "zegarkowym" znaczeniu. Kiedy Jacques David wrócił z USA, gdzie przyjrzał się maszynom fabrycznym tamtejszych producentów, nie tracono ani chwili - natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojone działania, aby rozpocząć masową produkcję. Zainstalowano maszyny napędzane kołem wodnym, a następnie parą i prądem, zastrzeżono znak towarowy i na masową skalę sygnowano nim mechanizmy. Stale rozbudowywano fabrykę i zwiększano zatrudnienie. Do 1870 r. Longines wyprodukował 20.000 zegarków, 10 lat później miał już łącznie 207.000, w 1888 pół miliona, a do 1900 ponad milion. To nie są wyniki zegarkowej manufaktury - zresztą ponoć do dziś w St Imier są na to wyczuleni, aby nie nazywać ich firmy "manufaktura", ale la fabrique. Gdyby Francillon i David ożyli i dowiedzieli się, że dziś Longines produkuje circa 8000 zegarków dziennie (ponad 2 mln szt. rocznie przy średnio 250 dniach roboczych w Szwajcarii w ciągu roku), a aktualna numeracja przekroczyła 55 milionów egzemplarzy, to pewnie wychyliliby po butelce dobrego szampana - na to pracowali i to właśnie budowali za życia. Nigdy nie istniał jakiś mityczny, "butikowy" Longines, gdzie zegarmistrzowie z długimi, siwymi brodami składali przez tydzień jeden zegarek z mechanizmem 13ZN. Wręcz przeciwnie - w złotej erze zegarmistrzostwa w latach 1920 - 1950, gdy powstawały legendarne chronografy i ich mechanizmy, wytworzono tam 4.100.000 egzemplarzy - bez komputerów, robotów przemysłowych i obrabiarek CNC. To zawsze była la fabrique: głośna, dymiąca, intensywna i produkująca dosłownie miliony zegarków! Czy wolałbym mieć jeden zegarek F.P. Journe niż 30 Longinesów? Mam nadzieję, że nie macie mnie za idiotę 😄 - jasne, że tak! Ale akurat Longines z przychodami na poziomie miliarda franków szwajcarskich rocznie, produkuje dziś takie a nie inne zegarki nie dlatego, że chciwa Swatch Group zdegradowała go do roli zegarmistrzowskiej masówki, tylko dlatego, że jest bodaj najwyraźniejszym przykładem konsekwentnej strategii biznesowej, jaki przychodzi mi do głowy. Aby realizować taki cel, czas poświęcany przez zegarmistrza na zegarek musi być jak najkrótszy - przy zachowaniu sensownej, akceptowalnej jakości. Gdy Francillon i David kombinowali, jak przeznaczać JAK NAJMNIEJ zegarmistrzogodzin na zegarek i stale zwiększać produkcję, zaledwie parę lat wcześniej u nas wybuchło Powstanie Styczniowe. To daje do myślenia. Podsumowując (z przymróżeniem oka) ten jak zwykle przydługi i pokrętny wywód... Gdybym usłyszał od kogoś: "Patrz, na mój zegarek poświęcono 150 zegarmistrzogodzin!", to pokazując swojego Longinesa pewnie odpowiedziałbym: "Na mój pół minuty, ale zejście do tego wyniku zajęło im 150 lat" 😄 Polecam bodaj najlepszy artykuł "w internetach" na temat industrializacji i masowej produkcji, wdrażanych od początku przez Longines (jęz. ang.): Grail Watch: The Rise of Mass-Produced Watches at Les Longines, Saint-Imier -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nieźle... przy tym ETA to bida 😄 ALE... ETA to pierwotnie oddział mechanizmów Eterna, a jak wiemy to właśnie oni zastosowali po raz pierwszy łożyska kulkowe w rotorze, bez których te cudeńka cienko by się obracały 😉 Zwłaszcza NOMOS zrobił na mnie wrażenie, ergonomia pracy wprost niesamowita. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Wszystkie na świecie 😄 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ty to się nie wypowiadaj. Przy tylu różnych typach i modelach zegarków, z jakimi miałeś do czynienia, to wcale nie zdziwiłbym się, gdybyś tylko dmuchnął lekko na szkło, a on już miałby pełny naciąg 😄😉 A tak zupełnie przy okazji, to jakie mechanizmy automatyczne lubisz najbardziej? Wiem, że obaj jesteśmy fanami Powermatica (tego bez plastiku 😉 ), ale masz jakichś faworytów w tej kategorii? -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dzięki Marcin, tak po prawdzie to nie moje, tylko "tych, co się znają" 😉 W przypadku zegarków bardzo prawdziwe jest - nomen omen - spostrzeżenie Newtona, że sięgając po nową wiedzę, stoimy na ramionach gigantów. Bardzo lubię czytać posty Marka Sirianniego, amerykańskiego zegarmistrza, znanego szerzej jako The Watch Doctor. Gość jest do bólu konkretny i rzetelny. Specjalizuje się w Rolexach, ale z tego co wiem naprawia wszystkie typy zegarków mechanicznych. Pisze tak: "Nakręcanie zegarka automatycznego Aby zegarek automatyczny działał prawidłowo, sprężyna główna musi wytworzyć wystarczającą rezerwę mocy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że zegarek automatyczny musi zostać najpierw nakręcony ręcznie, zanim zacznie działać automatycznie. Nazywa się to procesem inicjacji. Bez procesu inicjowania (chodu), zegarek nigdy nie będzie działał prawidłowo i stabilnie. Aby uruchomić rezerwę chodu, zegarek należy nakręcić ręcznie. Obróć koronkę na godzinę 3, w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, o około 40 obrotów. Ten ruch rozruchowy jest zwykle wystarczający dla większości zegarków automatycznych. Po zakończeniu procesu inicjacji zegarek nakręci się automatycznie (odbudowując rezerwę chodu) za pomocą ciężarka oscylacyjnego, który obraca się się za każdym razem, gdy zmienia się pozycja zegarka pod wpływem ruchu ramienia i nadgarstka. Zegarek z naciągiem automatycznym powinien być noszony co najmniej osiem godzin dziennie, aby zmaksymalizować rezerwę chodu. Jeśli nie jest to możliwe lub jeśli zegarek nie był na nadgarstku przez ponad 15-20 godzin, proces inicjowania należy powtórzyć." Chodzi tutaj głównie o to, że koło balansu (zupełnie jak niegdyś wahadło) powinno byś stale zasilone odpowiednią siłą sprężyny naciągu, aby utrzymać niezmienną częstotliwość wahnięć. Jeden obrót koronki i wahnika (rotoru) to nie to samo - aby naciągnąć sprężynę za pomocą wahnika (ruchem nadgarstka) tyle samo, co w przypadku JEDNEGO obrotu koronki, musi on się obrócić SETKI razy. Innymi słowy, potrząsając zegarkiem przez minutę czy dwie nakręcasz go nie tyle, ile przy paru obrotach koronką, a ledwie tyle, co o - przypuśćmy- jej 1 ząbek. Zegarek będzie działał przez chwilę, ale naciąg sprężyny jest tak słaby, że koło balansu po chwili wyraźnie zwolni, zanim się znów zatrzyma - a przecież dokładnie nie o to nam chodzi, gdy zakładamy i chowamy pod mankietem zegarek 😉 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Popytałbym raczej w dziale vintage. Jeśli nie tam i nie u zegarmistrzów, to pewnie tylko tak: 5.2mm - Used Gold Crown for Longines 30L Movement Zawsze każda część mechaniczna zużywa się minimalnie, gdy pracuje - ale w przypadku koronki i naciągu to są lata (albo i całe dekady), zanim będą do wymiany. Każdy zegarmistrz i każdy producent zegarków zaleca nakręcenie koronką automatu w stanie spoczynku. Nie ma nawet jednego o którym słyszałem, który zalecałby potrząsanie, podrzucanie, wachlowanie czy kręcenie ósemek takim zegarkiem 😉 Zespół naciągu jest często delikatniejszy w zegarkach automatycznych, więc być może faktycznie nie zaleca się nakręcania w ten sposób CODZIENNIE, ale przecież mówimy tu o sytuacjach, gdy odłożysz zegarek na kilka dni i wyczerpie się energia ze sprężyny lub zakładasz nienoszony zegarek po dłuższej przerwie. Ile takich "nakręceń" w ciągu roku zrobisz? Zakładam się o niepodrabianą stówę, że w taki sposób nakręcany Valjoux wytrzyma z oryginalną koronką i zębatką nie lata, a dziesięciolecia! W tym czasie 3 razy wymienisz w nim zespół wahnika ze zużytymi łożyskami. Inna sprawa, że ludzie martwią się o koronkę i naciąg jakby były ze szkła, a zdają się kompletnie nie przejmować wstrząsaniem zegarkiem. Czopy osi balansu są cieńsze od ludzkiego włosa i choć współcześnie każdy już chyba zegarek ma lepszy czy gorszy system antywstrząsowy, to właśnie to jest najbardziej newralgiczna i delikatna część mechanizmu. Nie przestaje mnie to dziwić - zegarki mechaniczne w pierwszej kolejności nie tolerują właśnie wstrząsów, a w dalszej kolejności ingerencji wilgoci i pól magnetycznych. Tymczasem wielu użytkowników trzęsie zegarkami, aż mechanizm o mało nie wypadnie z koperty, pływają z nimi i nurkują przy każdej możliwej okazji (choć odradzają to wszyscy zegarmistrzowie, także w przypadku zegarków typu diver) oraz kładą je np. na komórce czy gotują z nimi na ręku na płycie indukcyjnej - ale jak mają nakręcić zegarek koronką, pada na nich blady strach i trzęsą im się ręce 😉😁 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Brawo za wyjaśnienie. Najgorszym (dla mnie osobiście) zachowaniem na jakimkolwiek forum jest prośba o wsparcie, a następnie olanie tych samych ludzi po rozwiązaniu problemu. Uczymy się od siebie nawzajem (a pośrednio też od zegarmistrzów). Nie tylko można, ale nawet trzeba - zawsze wtedy, gdy urochamiasz zegarek po dłuższej przerwie. Po to jest koronka. Potrząsanie zegarkiem automatycznym aby zaczął pracować to całkowity absurd. Koronki w automacie nie da się przekręcić - ma specjalne sprzęgiełko, które temu zapobiega. Śmiało nakręć go na 30 - 40 obrotów, ustaw prawidłową datę i godzinę, a resztę załatwi wahnik w trakcie noszenia. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
E tam, modele vintage wcale nie były płaskie jak naleśniki, co już parę razy udowadniałem na forum. Oryginalny Conquest był grubszy niż szerszy 😁 Jak już masz taką busolę, to czy ma ona 14,5 czy 16,5 mm to już niewielka różnica. Przynajmniej nie da się jej przegapić na nadgarstku 😉 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Prezentuje się świetnie! Fajnie byłoby zobaczyć go na żywo. Naprawdę trafiłeś w dychę z tym koniakowym paskiem 👌🏻 Ja w ramach wieczornego chillu podziwiam grę wypukłej tarczy i szkła 😉 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Piękna kolekcja Daniel i świetna grafika podsumowująca rok z życia kolekcjonera 😁 U mnie - przy odrobinie wyobraźni 😉 - wygląda to tak: -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
A dziękuję bardzo 😉👍 Takich ciekawostek jest w necie pełno, czasem tylko trudno wyłapać szczegóły, podobieństwa i różnice. Skoro o tych ostatnich mowa, to tak wczoraj patrzę na zdjęcie oryginału ref. 4092 z muzeum w St Imier i myślę sobie, że skądś przecież znam ten pasek... 😁 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Na zakończenie starego roku słów kilka o mechanizmach z naciągiem ręcznym, obecnych we współczesnym katalogu kalibrów ETA / Longines. Wbrew obiegowej opinii, Longines posiada (i okazjonalnie stosuje) mechanizmy z naciągiem ręcznym w swojej współczesnej ofercie. Wszystkie przeznaczone są do zegarków kieszonkowych, choć "Unitasy" znajdują zastosowanie również w kopertach zegarków naręcznych. Większość z nich (poza 1 wyjątkiem) jest oparta na mechanizmach firmy ETA. W pierwszej kolejności mamy kultowe już werki z rodziny ETA Mecaline Specialities, zaprojektowane przez firmę UNITAS (obecnie część ETA) w latach 1950-tych do zegarków kieszonkowych: L506.2 (ETA / Unitas 6497-2) L507.2 (ETA / Unitas 6498-2) oraz L512.2 (ETA / Unitas 6498-2) Jak widać na powyższych grafikach, L506 to mechanizm typu Lepine (koronka i oś małej sekundy są w jednej linii), zaś L507 i L512 to mechanizmy typu Hunter (koronka pod kątem 90 stopni w stosunku do osi małej sekundy). Co ciekawe, mimo identycznej specyfikacji, L512 różni się od L507 nie tylko zdobieniami (różne wersje pasów genewskich), ale także m.in. widocznym regulatorem chodu (nad kołem balansu) oraz sposobem mocowania mostka przekładni naciągowej. Co interesujące, Longines stosuje wyłącznie "Unitasy" z sufiksem -2, czyli wersje "hi-beat" (21.600 wahnięć na godzinę, w odróżnieniu od wersji 6497-1 i 6498-1, pracujących z częstotliwością 18.000 A/h). Mechanizmy te są rzadsze, chronologicznie późniejsze i z reguły droższe od wersji -1, często także posiadają certyfikat COSC. Wszystko zależy jednak oczywiście od danej konfiguracji i użytych podzespołów (WatchBase, Caliber Corner). Longines stosuje najczęściej wersję Elabore, zapewne z drobnymi modyfikacjami. Bardzo ciekawym i niezwykle rzadko stosowanym (wielka szkoda!) mechanizmem jest L790, czyli mocno zmodyfikowana ETA A31.L08 (rodzina mechanizmów Valgranges), zaprojektowana na wyłączność Longines - chronograf typu monopusher z kołem kolumnowym i ręcznym naciągiem. Ten pięknie wykonany mechanizm pracuje w Longines Equestrian Pocket Watch - limitowanej kieszonce z katalogu 2016 - 2017. Równie rzadko spotykany mechanizm nosi oznaczenie L513.2 (ETA B99.L01). Jego fragment z kołem balansu można podziwiać w modelu Longines Railroad Pocket Watch z 2016-go roku (limitacja 250 szt.) Na koniec niewątpliwie najciekawszy okaz, czyli L878, pochodzący nie od ETA, lecz od werku in-house Longinesa, cal. 37.9 ABC. Współcześnie chyba po raz pierwszy i ostatni zastosowany w LONGINES EQUESTRIAN POCKET WATCH HORSES TRIO 1911. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
U mnie były wczoraj... Nie chcę broń Boże psuć atmosfery, ale doszły mnie słuchy od osób postronnych, nie podzielających naszych pasji, że z zewnątrz wygląda to jota w jotę tak: -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Przy dobrym wietrze 20% jest realne; to nie jest nowy model, jest już w obrocie od paru lat (czarna tarcza). 25% to już wątpliwa sprawa, pytanie jaką masz historię zakupów u danego sprzedawcy. Na rynku wtórnym (Chrono24 itp.) jest ich sporo, a i kilku Kolegów na forum je posiada. Niektórzy z nich mogą rozważać rozstanie... 😉 Raptem stronę temu przeczytałem: Mój ma u mnie dożywocie bez prawa do przedterminowego zwolnienia i łaski, ale warto się rozejrzeć. -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
-
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
👌🏻 -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Przy okazji jeszcze interesujący link, który znalazłem grzebiąc przypadkiem w necie. Jest to galeria z imprezy Longinesa, na której zaprezentowano 3 reedycje (i akurat te "moje" 😉 ) oraz ich pierwowzory, przywiezione na tę okoliczność z muzeum w St Imier. Mamy tu zatem "Zippera" 43mm ref. 4092 z 1938 roku, chronograf z 1946-go oraz Sektora z 1934-go. Nigdzie indziej nie widziałem nierenderowanych zdjęć tego ostatniego zegarka - trzeba przyznać, że wygląda świetnie! https://manofmany.com/fashion/watches/3-rare-timepieces-unveiled-at-longines-vip-heritage-night -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
W ramach ciekawostki kilka historycznych perełek, pokazujących związek Longinesa z polskim rynkiem przedwojennym. Mowa oczywiście o Domu Handlowym A. H. Zipper. Rodzina Zipperów - polscy Żydzi - nie miała łatwo we Lwowie. Pogrom 1918 roku rozpoczął się właśnie od ataku na ich sklep jubilerski, a niejednokrotnie demolowano też ich wystawy na przestrzeni lat (z różnych powodów, w tym też nie mających związku z ich pochodzeniem). W każdym razie właśnie Zipperom zawdzięczamy jedne z najciekawszych militarnych modeli oversize Longinesa, z których jeden posłużył za protoplastę Heritage Military 1938. Rok 1914, transakcja na 100 franków szwajcarskich z St Imier: ...co wskazuje, że przedsiębiorstwo Zippera zamawiało zegarki Longines na długo, zanim zostało generalnym przedstawicielstwem tej marki w Polsce (1924): Reklama, rok 1930: Reklama, rok 1935: Reklama, rok 1939: Witryny Zippera, Wedla i Wanka uszkodzone w czasie rozruchów w latach 30-tych: Więcej o Longinesach Zippera w wątku HERITAGE (jeśli ktoś jeszcze nie odwiedzał): -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zadziałało jak magia! Wrócił rozsądek, a potrzeba nowych zegarków zmalała niemal do zera... -
Klub Miłośników Zegarków Longines
rads odpowiedział carlito1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Bez obaw. Wytrzeźwiałem, oprzytomniałem i znów jestem sobą 😉
