Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

rads

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1539
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez rads

  1. Teraz cholera człowiek szuka wszystkiego pod kolor... 😉
  2. Jeśli @DawPi uznał, że jest wystarczająco pogięta, to tak jest. Koniec i kropka. 😉
  3. Zapraszam. Dla Kolegów z Klubu Longinesa koleżeńska zniżka 😉 https://zegarkiclub.pl/forum/topic/212211-longines-heritage-railroad/
  4. rads

    Longines Heritage RailRoad

    Zapraszam do kontaktu. Po weekendzie planuję wystawić również na innych portalach - szkoda, aby poszedł poza Klub! 😉
  5. Gratuluję nowych nabytków, życzę dużo radości z użytkowania 👌🏻
  6. Stan idealny 10/10, zakupiony osobiście w salonie u autoryzowanego sprzedawcy (2023), full set z paragonem i gwarancją i oryginalny nieużywany pasek z aligatora. Bardzo rzadki model wypuszczony w niewielkiej serii - mistrzowska reedycja zegarka kolejowego z początku lat 1960-tych. Na nadgarstku kilka razy do zdjęć na Forum. Koperta 40 mm / krótkie uszy (L2L 45 mm). Chętnie odpowiem na pytania. Wysyłka paczkomatowa z ubezpieczeniem gratis. W przypadku przedpłaty lub odbioru osobistego możliwa niewielka negocjacja ceny. Tylko sprzedaż. Zapraszam serdecznie! CENA: REALIZACJA
  7. @MacPaul Cieszę się, że się cieszysz. Ale najbardziej szczęśliwy jest Twój zegarek. Koniec jazdy na oparach 😉
  8. Przez Ciebie ta kieszonka R.R śni mi się po nocach! Tapeta rzecz jasna nieprzypadkowa 😉 - potężny "górski" skład z 3-ma sprzężonymi lokomotywami Canadian National Railway, czyli linii kolejowej, która zamówiła zegarki Longines R.R 280.
  9. Twojemu doświadczeniu z zegarkami nic nie brakuje. Jak również zdrowemu rozsądkowi. Za niższą cenę z metki masz przykładowo chrono COSC z krzemowym włosem i bransoletą:
  10. Jak widać na załączonym obrazku, Longines ma już "za pasem" 56 milionów wyprodukowanych zegarków. Niezły wynik! Mam nadzieję, że WR 5 bar to będzie odtąd żelazny standard. Te dotychczasowe 3 bar / 30 m, umożliwiające "mycie rąk z założonym zegarkiem", to raczej standard z połowy ubiegłego wieku. Akurat przywiązanie do tradycji w tym aspekcie wydaje się nieco zbyt konserwatywne. Nawiązując do pierwowzoru Conquesta, fajnie prezentuje się 12-kątny, zakręcany dekiel. Moją wątpliwość budzi jedynie przeszklenie, ale to już bardzo subiektywna sprawa. Jak mało kto lubię podziwiać mechanizmy zegarków, ale przeszklony dekiel powinien ujawniać coś naprawdę wyjątkowego. W tym przypadku to mimo wszystko masowo produkowana ETA, wykonana i zmontowana niemal w 100% przez roboty na taśmie produkcyjnej. Gdyby chociaż było na czym oko zawiesić, dajmy na to regulator chodu typu łabędzia szyja, czy przynajmniej (wciąż powszechnie stosowany) Incabloc, "żywa skamielina" rodem ze złotej ery zegarmistrzostwa... To zderzenie awersu, z tarczą do złudzenia przypominającą pierwowzór, z ultra-nowoczesnym rewersem wykonanym w całości przy użyciu laserów i obrabiarek w technologii CNC, wywołuje we mnie dysonans poznawczy 😉 Longines (ETA) ma do dyspozycji mechanizmy faktycznie warte takiego zabiegu, ale w tym konkretnym przypadku o wiele bardziej widziałbym tu słynną rybkę lub morską falę na tle rozgwieżdżonego nieba.
  11. Wymawiana w każdym języku ta nazwa jest sexy. Facet był geniuszem (a mówimy tu o późnych latach 1860-tych, gdy nazwy typu Rolex czy Omega nie istniały, podobnie jak ich późniejsi twórcy). Inaczej dziś na tarczach byłby napis "Ernest Francillon" - czyli coś na kształt Maurice Lacroix czy Girard Perregaux, przy próbie wymówienia których istnieje poważne ryzyko połknięcia języka i hospitalizacji 😉
  12. O ile osobiście preferuję francuskojęzyczną wymowę nazwy Lążin, o tyle trzeba przyznać, że ogląda się to bardzo przyjemnie. Super, że pokazałeś go na nadgarstku z normalnej perspektywy użytkownika (w sensie odległości od twarzy). Jesteśmy przyzwyczajeni do dużych zbliżeń, a zegarek z tej perspektywy potrafi wyglądać zupełnie inaczej - delikatniej i zgrabniej. Ja nabrałem sie w ten sposób na mityczną wielkość LLD42 (o czym pisałem parę stron wcześniej). Po przymiarce okazał się całkiem zwyczajny w kwestii rozmiaru, a na przybliżonych zdjęciach i renderach, których naoglądałem się wcześniej, wyglądało to tak, jakby uszy miały przebić mankiet po obu stronach nadgarstka
  13. Gratulacje Dawid, świetna para zegarków i doskonałe zdjęcia Strzały 👌🏻
  14. Tak, zgadza się. Chodziło mi o dziedzictwo zegarmistrzowskie (mechanizmy na bazie 2892, Valjoux / Valgranges itd.) Np. jeden z najpopularniejszych mechanizmów Omegi - cal. 9300, czyli pierwszy chronograf z wychwytem Co-Axial (2011) - został zaprojektowany i produkowany przez ETA na specjalnej linii produkcyjnej, na podstawie specyfikacji Omegi i na jej wyłączność. Mechanizmy Omegi są wyposażone seryjnie w system antywstrząsowy Nivachoc i krzemową sprężynę balansu Si14 produkowane przez inną firmę z Grupy Swatch: Nivarox-FAR. https://www.watchesandculture.org/forum/en/eta-rolls-out-the-red-carpet-for-omega/ https://calibercorner.com/omega-caliber-9300/ Tutaj świetnie zebrał to w jednym poście kolega z forum WatchYouSeek: https://www.watchuseek.com/threads/are-movements-made-by-omega-or-eta-or-is-that-a-silly-question.5427603/ Screen ze strony ETA (stan na 18.01.2024, 13:11) Nie podważam broń Boże, że Omega ma mechanizmy in-house. Ale bądźmy szczerzy, w pewnych kluczowych obszarach to mimo wszystko wysiłek zespołowy (podobnie jak w innych holdingach i grupach producentów, tak w przemyśle zegarkowym, jak i na całym świecie) W takiej "szerokiej" definicji" in-house", to Longines z podobną montażownią ETY jak Omega w swojej fabryce w Saint Imier i dedykowanymi mechanizmami na wyłączność (zwłaszcza tymi nowymi i mocno zaawansowanymi technologicznie, np. chrono flyback) również zmierza do tego poziomu. Oczywiście coraz bardziej będzie się to odzwierciedlało w cenach...
  15. Dla mnie te ceny są nie do zaakceptowania, nie w przypadku zegarków z mechanizmami klienckimi. Omega to mimo wszystko in-house, nawet jeśli w dużej mierze na bazie ETA. Jestem fanem ETA i za opinią zegarmistrzów uważam, że są to doskonałe mechanizmy - ale po prostu nie za te pieniądze. Jak pisałem wcześniej, fajnie że mam dziś w pudle kilka egzemplarzy za rozsądne pieniądze, a za 20k+ od sztuki to już tylko podziwiam sobie rendery i kibicuję Kolegom 😉 @just_nobody07 a co tam, wrzucę Ci jeszcze... 😝
  16. Ot, życie! Jakbyś nie był na zakręcie, to zdążyłbyś go wziąć i pewnie znalazłbyś się na zakręcie. Ja, też będąc na zakręcie, pewnie na chwilę przestałbym na nim być. Jednakowoż, będąc na zakręcie, nie zdążyłeś, dzięki czemu ja nadal jestem na zakręcie, ale przynajmniej z zajeb**tym zegarkiem na nadgarstku 😂
  17. Zdecydowanie ma coś w sobie, czego nie mają inne zegarki (choć to nie do końca prawda, bo na zamówienie CNR - Canadian National Railways powstały 4 modele od 4 różnych producentów z niemal identyczną tarczą wariant "0": Longines R.R 280, Bulova Accutron, Universal Geneve i Girard-Perregaux, z czego niektóre powróciły jako reedycje). To model z rodzaju " love it or hate it". Na pewno jednak nie da się go pomylić z żadnym innym Longinesem, a szansa, że wpadniesz na mieście na kogoś z drugim egzemplarzem na nadgarstku, dorównuje prawdopodobieństwem uderzeniu w głowę przez meteoryt 😉😁
  18. Ostatnimi czasy w każdą sobotę w ruch idzie Valgranges 😉
  19. Po pierwsze masz rację 😉😄 Ale po drugie, wyobrażam sobie Twojego dziadka w latach 1940-tych, który na ten oto widok: ...woła: "Fajny, ale kloc nie z tej Ziemi!" 😁
  20. Bardzo podoba mi się ta forma oceny / porównania marek zegarmistrzowskich oparta na liczbie zegarmistrzogodzin. Jest bardzo obiektywna i pokazuje "manufakturowość" danej marki. Z tym zastrzeżeniem jednak, że nie zawsze jest to cel producenta i nie przekłada się bezpośrednio na stosunek jakości do ceny. Nie jest tajemnicą, że zegarki takie jak Tissot czy Longines są produkowane głównie PRZEZ maszyny (w odróżnieniu od zegarków wytwarzanych PRZY POMOCY maszyn). Jest to jednak konsekwencja pierwotnych założeń. Mocno dziwi mnie często powtarzana opinia, że "kiedyś Longines to była prawdziwa manufaktura, a teraz to fabryczna masówka". Historycy zegarmistrzostwa podkreślają, że Longines praktycznie od samego początku (1867) był pionierem fabrycznej produkcji w Szwajcarii. Tym samym nigdy nie był i nie zamierzał być manufakturą w tradycyjnym "zegarkowym" znaczeniu. Kiedy Jacques David wrócił z USA, gdzie przyjrzał się maszynom fabrycznym tamtejszych producentów, nie tracono ani chwili - natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojone działania, aby rozpocząć masową produkcję. Zainstalowano maszyny napędzane kołem wodnym, a następnie parą i prądem, zastrzeżono znak towarowy i na masową skalę sygnowano nim mechanizmy. Stale rozbudowywano fabrykę i zwiększano zatrudnienie. Do 1870 r. Longines wyprodukował 20.000 zegarków, 10 lat później miał już łącznie 207.000, w 1888 pół miliona, a do 1900 ponad milion. To nie są wyniki zegarkowej manufaktury - zresztą ponoć do dziś w St Imier są na to wyczuleni, aby nie nazywać ich firmy "manufaktura", ale la fabrique. Gdyby Francillon i David ożyli i dowiedzieli się, że dziś Longines produkuje circa 8000 zegarków dziennie (ponad 2 mln szt. rocznie przy średnio 250 dniach roboczych w Szwajcarii w ciągu roku), a aktualna numeracja przekroczyła 55 milionów egzemplarzy, to pewnie wychyliliby po butelce dobrego szampana - na to pracowali i to właśnie budowali za życia. Nigdy nie istniał jakiś mityczny, "butikowy" Longines, gdzie zegarmistrzowie z długimi, siwymi brodami składali przez tydzień jeden zegarek z mechanizmem 13ZN. Wręcz przeciwnie - w złotej erze zegarmistrzostwa w latach 1920 - 1950, gdy powstawały legendarne chronografy i ich mechanizmy, wytworzono tam 4.100.000 egzemplarzy - bez komputerów, robotów przemysłowych i obrabiarek CNC. To zawsze była la fabrique: głośna, dymiąca, intensywna i produkująca dosłownie miliony zegarków! Czy wolałbym mieć jeden zegarek F.P. Journe niż 30 Longinesów? Mam nadzieję, że nie macie mnie za idiotę 😄 - jasne, że tak! Ale akurat Longines z przychodami na poziomie miliarda franków szwajcarskich rocznie, produkuje dziś takie a nie inne zegarki nie dlatego, że chciwa Swatch Group zdegradowała go do roli zegarmistrzowskiej masówki, tylko dlatego, że jest bodaj najwyraźniejszym przykładem konsekwentnej strategii biznesowej, jaki przychodzi mi do głowy. Aby realizować taki cel, czas poświęcany przez zegarmistrza na zegarek musi być jak najkrótszy - przy zachowaniu sensownej, akceptowalnej jakości. Gdy Francillon i David kombinowali, jak przeznaczać JAK NAJMNIEJ zegarmistrzogodzin na zegarek i stale zwiększać produkcję, zaledwie parę lat wcześniej u nas wybuchło Powstanie Styczniowe. To daje do myślenia. Podsumowując (z przymróżeniem oka) ten jak zwykle przydługi i pokrętny wywód... Gdybym usłyszał od kogoś: "Patrz, na mój zegarek poświęcono 150 zegarmistrzogodzin!", to pokazując swojego Longinesa pewnie odpowiedziałbym: "Na mój pół minuty, ale zejście do tego wyniku zajęło im 150 lat" 😄 Polecam bodaj najlepszy artykuł "w internetach" na temat industrializacji i masowej produkcji, wdrażanych od początku przez Longines (jęz. ang.): Grail Watch: The Rise of Mass-Produced Watches at Les Longines, Saint-Imier
  21. Nieźle... przy tym ETA to bida 😄 ALE... ETA to pierwotnie oddział mechanizmów Eterna, a jak wiemy to właśnie oni zastosowali po raz pierwszy łożyska kulkowe w rotorze, bez których te cudeńka cienko by się obracały 😉 Zwłaszcza NOMOS zrobił na mnie wrażenie, ergonomia pracy wprost niesamowita.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.