Jak widać na załączonym obrazku, Longines ma już "za pasem" 56 milionów wyprodukowanych zegarków. Niezły wynik!
Mam nadzieję, że WR 5 bar to będzie odtąd żelazny standard. Te dotychczasowe 3 bar / 30 m, umożliwiające "mycie rąk z założonym zegarkiem", to raczej standard z połowy ubiegłego wieku. Akurat przywiązanie do tradycji w tym aspekcie wydaje się nieco zbyt konserwatywne.
Nawiązując do pierwowzoru Conquesta, fajnie prezentuje się 12-kątny, zakręcany dekiel. Moją wątpliwość budzi jedynie przeszklenie, ale to już bardzo subiektywna sprawa. Jak mało kto lubię podziwiać mechanizmy zegarków, ale przeszklony dekiel powinien ujawniać coś naprawdę wyjątkowego. W tym przypadku to mimo wszystko masowo produkowana ETA, wykonana i zmontowana niemal w 100% przez roboty na taśmie produkcyjnej. Gdyby chociaż było na czym oko zawiesić, dajmy na to regulator chodu typu łabędzia szyja, czy przynajmniej (wciąż powszechnie stosowany) Incabloc, "żywa skamielina" rodem ze złotej ery zegarmistrzostwa... To zderzenie awersu, z tarczą do złudzenia przypominającą pierwowzór, z ultra-nowoczesnym rewersem wykonanym w całości przy użyciu laserów i obrabiarek w technologii CNC, wywołuje we mnie dysonans poznawczy 😉
Longines (ETA) ma do dyspozycji mechanizmy faktycznie warte takiego zabiegu, ale w tym konkretnym przypadku o wiele bardziej widziałbym tu słynną rybkę lub morską falę na tle rozgwieżdżonego nieba.