Nowy "Longines Gentleman"... Wybaczcie, "Conquest" 😉
IMO ogólnie na plus. To, co wolę w starym (Hydro)Conqueście, to kształt koperty przy uszach, która ma w tym miejscu zgrabne łuki. W nowym modelu jest to prosta linia, która, jak dla mnie, przydaje mu "klockowatości". Indeksy Ctrl+C / Ctrl+V z Tissot Gentleman, ładnie pasują i nie burzą symetrii. W starszej wersji wiele osób zwracało uwagę na przykrótkie wskazówki, tu zdają się idealnej długości. Świetnie, że na tarczy zagościła historyczna nazwa "Conquest", zamiast całkowicie zbędnego oznaczenia wodoszczelności. Crown guards mniejsze i łagodniejsze (starsze były często krytykowane za wielkość i kształ na blogach i forach, choć dla mnie to właśnie one odróżniają charakterem ten zegarek od dziesiątków podobnych modeli na rynku). W czterech słowach: mniej sportu, więcej elegancji. Zapowiada się na fajny, uniwersalny zegarek.