Nowy prezes w wywiadzie z Teddy'm mówi, że Longines nie zmieni swojego zakresu 1 - 5k USD. Problem polega na tym, że ten przedział jest bardzo rozległy. Zegarki w okolicach 1000 lub nawet 1500 USD są obecnie rzadkością w ofercie Longinesa (mowa o cenach producenta), lub są to modele delikatnie mówiąc mniej pożądane z naszego punktu widzenia (kwarce, biżuteryjne, proste garniturowce itp). Zegarki z linii Heritage, Master czy Sport idą ostro w górę w stronę 4-5k i niestety to już się pewnie nie zmieni. Fajnie, że dzięki temu są opracowywane nowe mechanizmy na wyłączność Longinesa (flyback, "true" GMT), poprawia się jakość i zaawansowanie technologiczne. Jednak dla wielu z nas nowy Longines będzie tym razem już naprawdę poza zasięgiem, albo na tym poziomie cenowym będzie miał znacznie silniejszą konkurencję z innymi brandami i/lub zegarkami używanymi, a tym samym stanie się mniej atrakcyjnym wyborem.
Ja za nowego BigEye u dystrybutora w 2020 r. dałem 8,5k. Chronograf z kołem kolumnowym i świetny design potwierdzony nagrodą główną GPHG, dobrze poniżej "dychy" - uzbierałem i kupiłem. Czy podoba mi się nowy Flyback? Mega. Czy będę zbierał na niego 22k? Oczywiście, że nie. Kupię używanego Moonwatcha albo dołożę i zmienię samochód. Nie piszę tego, aby narzekać - po prostu dołączyłem do grona miłośników marki, którzy nowego Longinesa pooglądają prędzej na YouTubie niż na nadgarstku. Samo życie... dobrze, że człowiek zdążył zaopatrzyć się wcześniej w to i owo