Faktycznie rozterek nie brakuje 😄 Każda z tych opcji ma swoje "za i przeciw"... Pierwsza to szansa na spory awans, może jakieś Omegi (liczba mnoga 😉) czy może nawet Twoja słabość - Bvlgari Octo (ja naprawdę nie robię tego specjalnie, po prostu zapamiętuję! 😄). ALE... pewnie nie ma raczej szans sprzedać wszystkiego od razu, zatem byłoby to czasochłonne. Pewnie też nie wszystko udałoby się sprzedać w dobrej cenie. Dodatkowo część zegarków, które posiadasz, jest dziś już naprawdę trudna do dostania na rynku wtórnym, więc zwyczajnie żal oddawać. Druga opcja bez komentarza, wiem jak jest 🙄😂 ... Trzecia za to bardzo ciekawa, moim zdaniem "bezdatowce" zawsze będą w cenie, wystarczy popatrzeć na ich (nie)dostępność na rynku wtórnym lub na ceny (vide pierwszy LLD "no-date"). Przeglądając te wszystkie katalogi zdałem sobie sprawę, jak mało tych bezdatowców było na przestrzeni ostatnich lat - w zasadzie to nie więcej niż kilka procent całej oferty (a bywały lata, że de facto zero!). Bardzo interesujący kierunek, sam go poważnie rozważam. Z datą zostałby mi Flagship (mój pierwszy Longines, ma dożywocie 😉) i HC na co dzień. Mam już BigEye bez daty, a ciekawych propozycji jest i będzie coraz więcej: LLD Bronze, Sector, obydwa Tuxedo, nowa SilverArrow, Heritage Military 1938 w manualu, Heritage RailRoad itd. Marzy mi się też jakaś zgrabna kieszonka, jak ta na 180-lecie (nie wiem jakim cudem wyszła bez okna daty, odpowiedzialny za to "sabotażysta" zapewne pożegnał się z posadą 😂).