Nie, po prostu sprzedali Ci niedawno auto, a Ty przychodzisz z „pierdołami” za które nie mają premii [emoji2371] Jeszcze gdyby to płatny serwis był, to może by uśmiech dołożyli.
Bo ciągle piszesz o jednym ;-) Chodzi mi o to, że po wskoczeniu na pewien „status” każdy kolejny zegarek, którego chcemy jest dużo bliżej. Jeśli po wydaniu powiedzmy 400k masz dostęp do Nautilusa, a zaraz później (już nie musząc wydawać ileśtamset PLN) do Odyseusza, to w dłuższej perspektywie jednak zbudowanie statusu może okazać się korzystniejsze.
Myślę, że tu jednak może chodzić o myślenie w nieco dłuższej perspektywie, niż jeden zegarek. Ale oczywiście dla tych, co polują na jeden jedyny wymarzony, Twoja koncepcja sprawdzi się bardziej.
Nie bierzesz chyba pod uwagę „uzyskania statusu”, co - przynajmniej potencjalnie - oznacza dostępność każdego kolejnego „chodliwego” modelu od ręki. Dla tych, co kupują co rok/dwa nowe zegarki to może być ważna kwestia
Z doświadczenia - jeśli teraz masz wątpliwości (o ile widziałeś zegarek na żywo przed zamówieniem, bo to inna sprawa), to zegarek na długo nie zostanie [emoji2371]
Chyba trzy najpopularniejsze to: 1) Acgua di sale - morski swiezak na cieple dni 2) Arso - drzewny, żywiczny, z lekkim kadzidłem 3) Ambra Aurera - jedna z fajniejszych słodszych ambr. Wszystkie 3 ciekawe, jakościowe, choć warto poszukać w dobrej cenie.
Jak nie kijem go, to pałką. Uważajcie na podatki. https://www.money.pl/podatki/wygrali-w-sadzie-skarbowka-zada-zaplaty-zaleglego-podatku-za-kilka-lat-7116187969694496a.html
Wszystkie zapachy oparte na naturalnych składnikach mają średnią trwałość i siedzą raczej bliżej skóry. Jak ktoś chce pachnieć cały dzień, to albo któryś z mocarzy, po części opartych na naturalsach (np. Moon od Malle), albo starsze wersje (sprzed IFRA), albo Erba Pure czy inny MFK BR540 [emoji1]
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.