Cześć! Trafiła mi się ostatnio dość spora amerykańska rzadkość - Melrose. Firma Tremont Watch Co, później pod nazwą Melrose Watch Co (na tarczach pozostało Tremont) działała bardzo krótko, bo jedynie 4 lata między 1864 a 1868 rokiem. Trudno dokładnie powiedziec ile ich powstało, ale, z tego, co czytałem, szacuje się, że Tremontów około 10 tysięcy, a Melrosów zaledwie 3 tysiące sztuk. Firma produkowała w zasadzie zegarki "pół-amerykańskie" ("half-breed American watches"), bo niektóre części pochodziły ze Szwajcarii, gdzie wówczas ich produkcja była o wiele tańsza. Mechanizm, który mi się trafił to jeden z pierwszych wyprodukowanych Melrose'ów (wszystkie Melrose mają numery powyżej 30.000). Stan zegarka był w zasadzie dramatycznie zły i niestety nie znam majstra, który podjąłby się tak niepewnej roboty za w miarę przyzwoite pieniądze (no, może jednego znam, ale nie miałem jakoś ochoty wysyłać ), więc wziąłem się sam. Przypominam niektórym Kolegom, że jestem amatorem i proszę nie wytykać błędów, wiem, co zrobiłem nie tak i co wymaga dopracowania . Zegarek wygląda tak: Na oko nieźle, ale w środku kicha. Po pierwsze - oczywista rzecz - brakuje koła minutowego. Po drugie, nie tak oczywiste i o wiele trudniejsze: mostek był z tremonta (najpewniej częsć zamienna) i nie miał otworu do zamocowania włosa (Tremonty miały osobny uchwyt). Balans także nie był oryginalny i nie bardzo wiem, skąd pochodził. W każdym razie wziałem się do roboty: Najpierw - wkleiłem przerzutnik, żeby już sobie wysychał obok: Potem - dawaj za mechanizm. Po rozłożeniu,, wewnatrz znalazłem zestaw fantastycznych częsci, dużo lepszych niż te w "zwykłych" amerykańcach. Popatrzcie na te złocone kółka I robiony w Szwajcarii (tania siła robocza!!!) wychwyt: Piękne po prostu niesamowicie! Teraz pora na odwierty: Szatony są "fałszywe", co niestety wynikało z marnej juz wtedy kondycji firmy (Tremonty miały prawdziwne). Tak cz inaczej mamy przykręcone mocowanie włosa (nie pytajcie jak nagwintowałem - miałem póki co zamontować kołeczkiem i dać majstrowi do nagwintowania, ale był mały wypadek i... wyszło idealnie, serio): Teraz pora na montaż mechanizmu: Warto zauważyć, że mostek bębna spreżyny ma osobne śruby, tzn błyty łączone są czterema i jeszcze są dodatkowe dwa dla mostka - rzadkie, droższe i na pewno bardziej eleganckie rozwiązanie Pod tarczą paskudna, skacząca zapadka - makabra, dobrze, ze nie zgubiłem I oto nagroda Potem tylko regulacja i... na kawę Czego brakuje? Ano sporo - koła pośredniego wskazań, nowej (lub naprawionej) sprężyny (bo ta ma zgięty koniec przylegający do bębna i śię ślizga - nie da się prosto naprawić, bo widać kancik ) Muszę powiedzieć, ze bardzo się cieszę i sporo się nauczyłem! tu jeszcze ciekawostka znaleziona w necie: stare ogłoszenie Tremont Watch Co, wspominające o europejskiej taniej sile roboczej Czasy się zmieniły... na szczęście!