Pora się pochwalić. Dotarła dzisiaj zanabyta od Kolegi (dzięki, Piotrek) Farciarza Helvetia z lat 50-tych. Z buzi prezentuje się tak: Jak widać, pod nazwą firmy widnieje napis E.L. Ekman - prawdopodobnie był to model ku pamięci tego Pana, choć nie doszedłem jeszcze, czemu akurat on został tak uhonorowany przez Helvetię. Na zdjeciu tego nie widać, ale tarcza ma równo rozsiane mikroskopijne kropeczki patyny i jest to ten rodzaj patyny, który dodaje uroku staremu zegarkowi, jak siwizna Sir Connery'emu. Zegarek zamknięty ładnie opisanym stalowym dekielkiem: Po odkręceniu którego ukazuje się taki oto własny werk Helvetii cal. 64 Mechanizm jest czysty i żwawy i o ile zdążyłem się zorientować, to bardzo dokładnie cyka. To nie jest NOS, ani odpicowany zegarek, tylko zadbany używany egzemplarz. Nie wiem, jak Wam, ale mnie się podoba