Bayern wykonywał pierdyliard rzutów rożnych, z których nie oddał bodajże żadnego celnego strzału na bramkę. Przewaga w polu Bayernu nie przekładała się na zagrożenie bramki Cecha, który poważnie zagrożony był zaledwie kilka razy. Bayern zagrał bardzo nieskutecznie w ataku. Nie wiem dlaczego Robben strzelał karnego - ostatnio mu to nie wychodziło, albo bramkarze łapali albo byli tego bardzo blisko. I BM zagrał bardzo nieskutecznie w obronie jedynego stałego fragmentu gry dla Chelsea. Powtórzyło się przekleństwo Bayernu sprzed bodajże 13 lat. Zbyt wczesne świętowanie zwycięstwa i zdjęcie kluczowego zawodnika, teraz zszedł aktywny Muller (dlaczego na boisku został bezbarwny i nieprzydatny wczoraj do niczego Gomez, to za niego powinien wejść van Bouyten), wtedy Lothar Metthaus. Co prawda Chelsea z 2012 nie ma takiego zbioru indywidualności w ataku jak MU w 1999, ale sam Drogba zrobił różnicę. Karny Schweinsteigera to katastrofa - to zdolny zawodnik, ale arogancja go chyba zjadła. W dodatku brak mu klasy, co pokazał zarówno wczoraj, jak i w czasie niedawnego przegranego dla BM Pokalu. Chelsea wygrała mecz zasłużenie. Realizowała defensywną taktykę, takie nowoczesne catenaccio. Obroniła się przed przeważającym lecz nieskutecznym Beyernem. I wygrała rzuty karne. Dodam, że nie kibicowałem zbytnio Chelsea, BM też nie należy do grona moich faworytów.