Ja się wypowiem, jak tylko ochłonę z pierwszego wrażenia. Na dzień dzisiejszy to Monster (klasa niższa) nie ma polotu do Sumo (średnia), które to nie ma polotu do MM (wyższa). Moim zdaniem Monster to taki chamski prostak do tyrania (za to go kocham). Sumo jest świetnie wykonane i jest fajnym zegarkiem i obawiałem się, że po przeżyciu z Sumo jak dostanę SBDX001 to czar zdjęć z internetu pryśnie, ale nic z tych rzeczy. Myślałem, że stary Submariner jest partnerem do porównań, ale teraz myślę, że w starciu z nowym Subem MM to mocny zawodnik. Mam teraz oba i według moich kryteriów lepszy chyba będzie Marine Master. Nie potrzebuję zegarka turbo uniwersalnego tylko fajny zegarek do tyrania. Są to na tyle podobne zegarki, że nie widzę potrzeby posiadania obu więc któryś pójdzie do ludzi, a który to rozstrzygnie się w przeciągu kilku tygodni lub miesięcy. Gdybym żył w świecie gdzie nie ma potrzeby liczenia kasy to Sub wygrywa pracą bezela, koronki, jakością wskazówek i bransoletą i wybieram Suba. Jednak 1,5k euro kontra 6k euro, czyli 1;4, a różnica w jakości to w grubych porywach 1:2 to też jest naciągane, sprawia że wolę Seiko. Na ręce wyglądają równie szpanersko , a dla mnie wychowanego w szarej końcówce lat 80-tych i początku 90-tych to też nie do przecenienia Jest jeszcze taka sprawa, żw dzięki temu pajacowi z Rządu plus mediom zegarki są na cenzurowanym i lepiej na jakiś czas zejść do podziemia . To taki żarcik