No wiesz co! Może to kwestia gustu, ale myślę, że nie można tego Wostoka nazwać topornym, a już tym bardziej brzydkim. Wręcz przeciwnie - pomimo sporych rozmiarów i masy te Wostoki na ręce sprawiają wrażenie stosunkowo płaskich Dość długo nosiłem takie cudo i często spotykałem się z entuzjastycznymi reakcjami znajomych ("jaki to piękny sikor"). Ten model ma jednak dwie istotne wady: 1. Słaba powłoka galwaniczna (zarówno odmiany chromowane, jak i złocone). 2. Pewne trudności z wymianą szkła - wewnętrzna krawędź szkła musi być "podtoczona".
Cieszę się, że udało się ożywić ten zegarek Moim zdaniem to jedne z najbardziej udanych stylistycznie zegarków z USSR Niestety tarczy nie mam - można powiedzieć, że oryginalne tarcze w dobrym stanie to towar deficytowy. Tak, jak już kiedyś wspominałem - im częściej i intensywniej nosi się te zegarki, tym lepiej wyglądają, bo stal poleruje się sama
Bo tak na prawdę to tę aukcję jakoś ciężko było znaleźć. W miniaturce zdjęcia bardziej w oczy rzucał się budzik, a słowo "unikat" jest często nadużywane, więc nie przykuwa już uwagi.
Najważniejsze, że Ci się podoba Z sekundową wskazówką może być różnie, bowiem w niektórych modelach rodziny "De Luxe" (do której zalicza się ten Łucz) występowały krótkie sekundniki. Moim zdaniem to te zegarki wizualnie są rewelacyjne, ale mają pewne wady. Poza wymienionym brakiem wodoszczelności wspomnieć należy o istotnej wadzie konstrukcyjnej - grubości mostka "nakrywającego" bęben sprężyny napędowej. Mostek ten był zdecydowanie za cienki, co często powodowało przedwczesne jego zużycie a w konsekwencji nadmierny luz na łożyskach bębna. No ale nie będę Cię straszył - być może trafiłeś dobry egzemplarz, który posłuży długie lata
Uzupełniając wypowiedź Kolegi - na pierwszym zdjęciu widać, że ktoś w tym zegarku ewidentnie podmienił wskazówki godzinową i minutową Oryginalne powinny być bardziej wąskie, takie jak tu: http://www.ussrwatch...?g2_itemId=1291 Nie jest to jednak duży problem - stosunkowo łatwo można dostać "zmęczonego" Łucza z oryginalnymi wskazówkami.
Tak - można powiedzieć, że to normalne w tych werkach. Jedna z moich kominkowych Mołni na jednym nakręceniu chodzi 12 dni, ale w dwóch ostatnich dniach zaczyna nieco spieszyć
Widziałem już kiedyś bardzo podobną Mołnię - różnica tkwiła w braku tej figurki Szkota Sprawdź czy ta figurka wygląda na oryginalną - być może któryś z byłych użytkowników tego zegara postanowił go udekorować figurką Ale tak jak już wspomniałem - cechą tych zegarów było bardzo duże zróżnicowanie obudów - więc wszystko możliwe. Kilka lat temu nabyłem Mołnię, która miała obudowę w kształcie beczki, na której siedział niedźwiadek Wielkie było moje zdziwienie gdy ostatnio trafiła mi się na Allegro niemal identyczna Mołnia w kształcie beczki. Niemal identyczna - bo nie było śladu po niedźwiadku Być może podobnie jest w przypadku Twojego zegara - część występowała z figurką Szkota a część bez takowej.
mst - Twój nowy nabytek to Mołnia tzw. kominkowa. W środku siedzi zapewne werk 57128H o bardziej ciekawej konstrukcji; bardzo podobny werk stosowany był w zegarach wojskowych Początkowo werki te były pięknie wykańczane (szlify itp) później jakość wykończenia spadła: najmłodsze egzemplarze posiadają żółte płyty bez powłoki galwanicznej i elementy z plastyku Ogólnie werki te mają dużą dokładność a rezerwa chodu wynosi do 10 - 12 dni. Twój nowy nabytek ma bardzo ciekawą formę - świetnie się prezentuje, zaś po stylistyce można ocenić, że pochodzi z okresu kiedy jakość produkcji była jeszcze na dobrym poziomie (zapewne mechanizm jest jeszcze koloru białego - tzn ma powłokę galwaniczną). Tak w ogóle to te Mołnie występowały w olbrzymiej ilości odmian jeśli chodzi o obudowy. Pozostaje pogratulować takiego nabytku
Do wad "żółtego" werku 2209 dorzuciłbym jeszcze "słaby" ćwiertnik - tzn po demontażu i ponownym montażu może okazać się, że poślizg na ćwiertniku jest za duży (w przypadku tego werku zdarzało mi się to częściej niż w przypadku innych "rusków"). W opisie nie wspomniałeś jednak o "rewolucyjnej" konstrukcji układu "balans - kotwica". W celu obniżenia całkowitej wysokości tego układu zdecydowano się na montaż palca przerzutowego bezpośrednio w balansie (w jego ramieniu), ponadto kotwica ma charakterystyczne odgięcie widełek ku górze. Moim zdaniem to akurat dobre rozwiązanie, bo w znaczący sposób przyczynia się do zmniejszenia wymiarów kompletu balansowego, przy czym konstrukcja nie jest udziwniona (a wręcz przeciwnie - balans posiada mniej elementów składowych).
Już kiedyś na tym forum pisałem o jakości tychże Rakiet. Otóż kiedyś kupiłem takie cudo - nie byłem wtedy jeszcze na tyle obeznany aby stwierdzić, że to współczesny wyrób. Po kilku tygodniach noszenia zegarek się zatrzymał. Postanowiłem naprawić go sam; po rozebraniu werku stało się jasne, że to przeróbka zwykłego mechanizmu 12-godzinnego. Przy okazji - nie chciałbym oczerniać sprzedających, być może oni są po prostu nieświadomi, że sprzedają coś w rodzaju składaków.Reasumując - zdecydowanie odradzam zakup tych Rakiet.
Prawie identyczna Amfibia gości dziś ma moim nadgarstku - ostatnio prawie codziennie ją noszę, wyjątkiem są jedynie sytuacje "garniturowe" - wówczas na ręce gości stalowy de luxe bądź kwarcowy Łucz garniturowy. Wracając do tej Amfibii - napisałem, że jest prawie identyczna, bo w mojej zielony kolor zajmuje mniej więcej 1/3 powierzchni tarczy. W Twojej jest to ok 50% Poza tym indeksy są nieco inne. BTW - masz wkład w przywrócenie mojej Amfy do stanu używalności - chodzi mi o ten pierścień dociskający dekiel - jeszcze raz dzięki
Dlaczego "niestety"? Ja za sprawą Łucza na kwarcowym mechanizmie wyrobiłem sobie dobre zdanie na temat kwarców - wszelkie Miyoty itp. wypadają baaardzo blado w porównaniu do radzieckich kwarców na kamieniach A co do tego midi-wostoka - niektórzy tutaj twierdzą, że jest to "damka", ja jednak uparcie noszę identycznego i nikt nie zwrócił mi uwagi, że chodzę z damskim zegarkiem Gratuluję nowych nabytków
Jeżeli próbowałeś już uruchomić ten werk bezskutecznie różnymi sposobami, to spróbuj jeszcze ostatniej (nieco brutalnej) metody: weź lutownicę transformatorową, włącz ją jak do normalnego lutowania i zbliż werk do okolic transformatora. Efekt będzie taki, że wskazówki będą się szybko obracać, ale po takim zabiegu werk może "ożyć". Ja w ten "chałupniczy" sposób przywróciłem do życia już 4 radzieckie kwarce
Ja swoją Mołnię nakręcam regularnie w każdą niedzielę. Gdy pewnego razu zapomniałem nakręcić, to werk zatrzymał się dopiero w piątek, wychodzi więc na to, że rezerwa chodu to 12 dni. Później zrobiłem taki test celowo - tu również wyszło 12 dni, przy czym w ostatnich dwóch dobach zauważalne jest lekkie śpieszenie mechanizmu (jakieś 2 minuty na dobę).
Mam prawie taką samą Mołnię. Prawie - bo moja jest bez niedźwiadka W środku siedzi gorsza odmiana werku 5671 - czyli żółte płyty bez powłoki galwanicznej + plastikowy bęben sprężyny.
Dzięki za spełnienie specjalnego życzenia Ładnie widać wiercone uszy. Gratuluję Poljocika. Przy okazji mam jeszcze pytanie odnośnie Twojego kolejnego nabytku czyli Wostoka z małą sekundą. Czy ktoś wie jaki był powód stosowania w tych zegarkach zbrojonego szkła? Czyżby te czasomierze miały pierwotnie jakieś specjalne przeznaczenie?
crayzee - czy ten piękny Poljocik ma wiercone uszy? Coś mi się kojarzy, że kiedyś widziałem identycznego, który właśnie wyróżniał się uszami wierconymi na przelot (co w przypadku radzieckich zegarków nie było takie częste). Jeżeli tak jest w przypadku Twojego zegarka, to powinieneś to wyeksponować na zdjęciach
Ja rozumiem, że to stosunkowo atrakcyjny model w idealnym stanie, ale ta cena to bardziej pasuje do zegarka w złotej kopercie : http://www.allegro.pl/item1061955129_cornavin_de_luxe_23_jewels_cccp_1984r.html
Pozazdrościć takiego cacka... Nawet jeśli jest ono kwarcowe Jaka koronka jest w tym Łuczu? Taka jak w mechanicznych Łuczach z podobną/taką samą* kopertą? Pytam, bo ostatnio dorwałem kwarcowego Łucza w chromowanej kopercie. Ma on chyba koronkę taką jak w Łuczach z werkiem 2209, ale jest ona mocno wytarta w związku z czym wymaga wymiany. Dobierając nową koronkę chciałbym aby była w miarę zgodna z oryginałem A tak w ogóle to strasznie ciężko składa się dźwigienki od mechanizmu nastawczego w tym kwarcowym werku *z tego, co zaobserwowałem koperty w kwarcowych Łuczach różnią się minimalnie od tych "pospolitych" płaskich kopert stosowanych w mechanicznych Łuczach. Koperty te mają nieco inny dekiel i są chyba bardziej płaskie (grubość zegarka ze szkłem to 7,7mm). Niemniej jednak koperty te stosowano wyjątkowo również w zegarkach "niekwarcowych" - przykładem może być Sekonda na werku 2209.
Ale tu chodziło o Rakietę-budzik "nienaręczny" - tylko taki na półkę Wiem, iż jest jakaś ultrarzadka naręczna Rakieta - budzik - automat. Natomiast Rakieta-budzik "półkowy" to chyba nie jest rarytas - mam ich aż 3 i jedną w kawałkach Jeśli chodzi o twardość włosa w 2609HA - to faktycznie jest on twardszy od włosów w innych werkach. To widać nawet przy montażu kompletu balansowego - przy trzymaniu mostka balans nie ma tendencji do "huśtania się"
Jeżeli już jesteśmy przy eksperymentach z udziwnianiem zegarków, to ja planuję zrobić Rakietę z werkiem 2609HA ale z ćwiertnikiem od Rakiety-budzika - mechanizm bazowy ten sam a ćwiertnik ponad dwa razy dłuższy Jak się jeszcze znajdzie sekundnik z długą tulejką (nie wszystkie budziki je miały) i odpowiednią kopertę/szkło, to już będzie pełnia szczęścia
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.