-
Liczba zawartości
1930 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez sthool
-
Może Koledzy udzielający się w tym temacie wiedzą więcej, ale ja nie spotkałem się jeszcze z jakimś oficjalnym katalogiem tych budzików. W katalogach zegarów/zegarków radzieckich z lat 60-tych (kiedyś ktoś udostępnił je na Forum), nie ma zbyt wielu informacji o budzikach Slava. Co do nazw poszczególnych modeli - to tylko najbardziej charakterystyczne Slavy dorobiły się nazw potocznych: "kula ziemska", "pionier", "klucz" Garstkę odmian można obejrzeć tu: http://ussrwatches.i...?g2_itemId=1830 Poza tym po wklepaniu do wyszukiwarki słów "slava alarm clock" zawsze można coś ciekawego na ten temat w sieci znaleźć
-
Akurat to pytanie nurtuje nie tylko posiadaczy budzików Slava, a większość kolekcjonerów starych zegarów/zegarków Jednak w przypadku Slav można przyjąć następujące rozwiązanie: z racji stosunkowo niskich cen "materiału kolekcjonerskiego" kupujemy kilka takich budzików, następnie część z nich poddajemy remontowi generalnemu (mechanika + lakier, "na błysk"), a w pozostałych konserwujemy jedynie mechanizmy, obudowy pozostawiamy nietknięte
-
Jeżeli chodzi o metalowe, nielakierowane tarcze, to najpierw można spróbować czystą wodą (minimalne ryzyko zmycia napisów). Jeżeli to nie pomoże, to bierzemy wacik nasączony benzyną ekstrakcyjną lub izopropanolem i ostrożnie próbujemy usunąć plamy (oczywiście "omijamy" napisy, aby ich nie zmyć). Co prawda nie zawsze, ale w niektórych przypadkach to u mnie pomagało. Na koniec można zrobić lekką polerkę odpowiednio wyciętym kawałkiem filcu. Myślę jednak, że nie ma uniwersalnego sposobu na zabrudzone tarcze - każdy przypadek wymaga osobnego podejścia
-
Oj uwierz mi, że Twoja tranzystorowa Slava w porównaniu do mojej to piękna jest Moja ma stylistykę zbliżoną do Slavy z drugiego zdjęcia z tego tematu (tyle, że bez śmiesznych motywów na tarczy): http://forums.watchuseek.com/f10/slava-vietnam-slava-alarm-clock-collection-more-553567.html
-
No to już wszystko jasne - to jest czujnik zegarowy (często właśnie błędnie nazywany mikrometrem). Pomiar przebiega następująco: kółkiem plastikowym ustawiamy wskazówkę na zerze (i to zero traktujemy jako wymiar nominalny). Następnie umieszczamy przyrząd w otworze i obserwujemy wskazania. Najmniejsza podziałka na skali to 0,01mm. Tutaj zastosowano jeszcze sprytne rozwiązanie z tą czerwoną skalą - ułatwia to odczyt w przypadku odchyłek ujemnych - np nominalny wymiar 50,00mm, odchyłka 0,10 mm, rzeczywisty wymiar = 24,90mm (na "czerwonej" skali mamy "90" - wcześniej musimy jednak wiedzieć w którą stronę będzie "szedł" wymiar dodatni a w którą ujemny). Tak się składa, że kiedyś miałem okazję egzaminować młodzież z użycia takich sprzętów - z tym, że polskiej konstrukcji W polskich czujnikach była nieco inna skala (pełen obrót wskazówki = 1mm), ponadto zerowanie odbywało się za pomocą obrotowej tarczy.
-
Gdzieś w zapasach części zalega u mnie trochę podobna tranzystorowa Slava - z tym, że moja jest na tyle brzydka, że nawet nie chce mi się jej uruchamiać
-
A to nie jest czasem zwykły czujnik zegarowy? W połączeniu ze średnicówką (u Ciebie chyba jest ona zamontowana) można mierzyć odchyłki od nominalnych średnic otworów (np pomiar zużycia tulei cylindrowych).
-
Ten design to mi się bardziej z chodzikami Mołnia kojarzy Jak na Majaka to na jest nawet zbyt ładny
-
Bardzo ładna Pobiedka A z tymi deklami to różnie bywa - u mnie w jednej z Pobiedek z 2MWF dekielek wręcz wylata I bynajmniej nie wygląda to na zużycie materiału koperty. Trochę mnie w tych Pobiedach denerwuje długość wskazówki minutowej - może być z tego powodu problem z doborem nowego szkiełka (tak, aby uniknąć "kolizji").
-
Z własnych obserwacji wiem, że szczególnie jedna panewka (w mostku) jest podatna na zużycie - owalizację. Pewien zegarmistrz starej daty powiedział mi kiedyś, że dawniej powszechnie stosowano w przypadku tych panewek ich obracanie o pewien kąt. Jak zaczynałem zabawę z tymi mechanizmami, to smarowałem je olejem parafinowym czyli zwykłą parafiną ciekłą (do kupienia w aptece). Jeden z tak nasmarowanych budzików chodził bez najmniejszych defektów przez 4 lata - aż do wymiany smarowidła na Moebiusa. Tak łatwo się nie poddamy! Jest tu już paru fachowców od tych budzików A Kolega Pasjonat1 udzielił wiele cennych porad, za które w imieniu miłośników Slav-budzików dziękuję
-
Ale były dwie wersje tych werków - w starszych wirnik miał dużą średnicę, a cewka była przy nim, bezpośrednio. W nowszych wirnik był mały a cewka była oddzielna, inna była też konstrukcja całej płytki drukowanej. Ja właśnie zapomniałem się pochwalić, że w końcu udało mi się uruchomić mojego 3056. Powodem wadliwego działania było coś, co elektronicy określają mianem "zimnego lutu" O dziwo ta przypadłość występowała w dwóch testowanych przeze mnie płytkach
-
Ładny Widać wszystkie elementy charakterystyczne dla starszych wersji - czyli podwójny mostek, sprężynki przy zapadkach (w nowszych werkach był taki cwany system bezsprężynkowy) oraz balans z jasnym wieńcem. Przy okazji cenna porada dla osób chcących samemu grzebać przy tych mechanizmach - w starszych wersjach średnica czopów na osi koła wychwytowego była mniejsza niż w przypadku nowszych mechanizmów - więc ewentualna przekładka nie wchodzi w grę
-
@sikkens - jaki pasek dałeś w tej Rakiecie - "nurku" (druga z lewej w górnym rzędzie)? Pytam, bo sam mam podobną i nie mogłem dobrać odpowiedniego paska (w kopercie jest stosunkowo mało miejsca i grubsze paski nie wchodzą, nawet przy cienkich teleskopach).
-
Też mam takiego dziwoląga, ogólnie jest w stanie bardzo b. dobrym, jednak kiedyś jakiś partacz z uporem maniaka wydrapał napisy pod cyfrą "12" Czy z tymi chodzikami to czasem nie było tak, że były sprzedawane w częściach do samodzielnego montażu (dla majsterkowiczów)? Coś mi świta, że ktoś taką informację na Forum podał.
-
Też mam Slavę ze słonikiem, bardzo podobną do tej Twojej - w środku siedzi już "nowszy" typ werku czyli przypuszczalnie jest to już produkcja z lat 60-tych. Natomiast w tej Moskwie możesz spodziewać się "starego" mechanizmu (z lat 50-tych) @corn86 - cyferki nad logiem to nic innego jak oznaczenie "kalibru" mechanizmu - analogicznie jak w przypadku zegarków naręcznych. Pierwsze dwie cyfry (56) oznaczają średnicę mechanizmu, dwie ostatnie specyfikację - co prawda nie znalazłem żadnych oficjalnych informacji na ten temat, ale można się domyślać, że "71" oznacza po prostu "zegar ze wskazówkami godzinową i minutową, z funkcją budzenia" A co do ciekawostek związanych z tymi Slavami - to dość rzadką odmianą był "nie-budzik" Slava, czyli 5671 pozbawiony mechanizmu budzenia
-
Oj, to jednak nie wygląda na mechanizm z 1956 roku To bardziej przypomina werki 5671 z lat 70/80-tych. A w którym miejscu masz wybitą tę datę, o której wspominałeś? Bo jeśli na mostku od mechanizmu budzenia, to istnieje możliwość, że ktoś kiedyś przełożył sam mostek do nowszego mechanizmu. Tak jak wcześniej wspominałem mechanizmy z lat 50-tych (bodajże do 1958 lub 1959 roku - tu kolega Pasjonat1 może nam podpowie ) miały podwójny mostek przekładni chodu.Ponadto inne też były mechanizmy zapadkowe przy sprężynach.
-
Tak - dokładnie; opis ilości kamieni był związany z docelowym krajem eksportu, chociaż nigdy nie spotkałem się z polskim napisem na Slavach A co do tej Rakiety - to też ciekawostka, bo w środku siedzi mocno zmodyfikowany mechanizm serii 26xxHA - czyli werku występującego w naręcznych Rakietach.
-
Na tych starszych mechanizmach 5671 (bo takie jest ich oznaczenie) występowały też budziki Drużba. Natomiast budzik kolegi kroootki to pewnie przekładka - stylistyka faktycznie za młoda jak na lata 50-te. Co nie zmienia faktu, że wygląda fajnie
-
Fajna ta Slava! Jeśli mechanizm pochodzi z 1956r, to ma jeszcze nieco inną konstrukcję - mianowicie ma dwa mostki przy przekładni chodu (jeden "nakrywa" osie kół zębatych, drugi łożyskuje bęben sprężyny) Inne elementy tych starszych mechanizmów też się nieco różniły - spotkałem np. balans z "białym" wieńcem czy też mosiężną (niechromowaną) kotwicę.
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
sthool odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Brać, brać W razie czego mogę poratować taką blaszką -
No i jestem po kolejnej potyczce z 3056, niestety znów przegrywam Po gruntownej konserwacji werk niestety nie ma ochoty chodzić. Część mechaniczna (przekładnia) jest sprawna - wszystkie koła całe, łożyska niezatarte. Długo walczyłem z częścią elektryczną - wymieniałem płytki: na jednej werk w ogóle nie chciał ruszyć, na drugiej sekundnik drgał w jednej pozycji - dopiero po pokręceniu wkrętakiem trymera (tak to się chyba nazywa?) werk ruszał ale tylko na kilkadziesiąt sekund. Trzecia płytka rokowała największe nadzieje - niby wszystko OK, jednak, gdy zegarek leży, mechanizm potrafi się zatrzymywać co kilka godzin - zaczyna ruszać po najdelikatniejszym nawet poruszeniu. Sprawdzałem już styki, bateria jest nowa, zwarć żadnych też nie zaobserwowałem, sprawdzałem nawet blaszkę "wyłączającą" po odciągnięciu koronki. Co do szczegółów konstrukcyjnych - wspomniane w poprzednich postach sprzęgiełko raczej nie pełni funkcji sprzęgiełka, a jedynie stanowi dość nietypowe połączenie koła z osią Przenoszenie momentu obrotowego na wskazówki następuje tu klasycznie - poprzez ćwiertnik, który jednak jest bardzo oporny na zdejmowanie.
-
Jak do tej pory to wirnika z cewki nie wyciągałem - nie znam szczegółów konstrukcyjnych i nie chcę nic uszkodzić. Ale niebawem przybędzie do mnie kompletnie zdezelowany (skorodowany) werk 3056 - na nim pouczę się anatomii, bo nie będę miał nic do stracenia A to dziwne sprzęgiełko udało mi się "bezkolizyjnie" rozebrać - trzeba delikatnie podważyć chromowany pierścień nakrywający mosiężne kółko.
-
Spokojnie, spokojnie, urlop miałem, to nie odpowiedziałem natychmiast Wałek w werku 3056 wyjmuje się po odciągnięciu dźwigienki nastawnika w dół*, podobnie, jak w przypadku werków 2356. Dźwigienkę odciągamy czymś ostro zakończonym * na werk patrzymy od strony dekla, a wałek mamy z prawej strony.
-
Gdybyś potrzebował jakichś części do tych budzików, to mam prawie wszystkie elementy (oprócz przycisków wyłączania dzwonka, bo te były niezwykle nietrwałe)
-
Ale czy przy normalnym noszeniu jest fizycznie możliwe aż takie stopienie? Wydaje mi się, że nawet gdyby zegarek był wystawiony na działanie promieni słonecznych przez dłuższy czas to temperatura i tak nie stopiłaby gumowej uszczelki. Może radzieccy konstruktorzy zastosowali jakiś super-materiał, który później okazał się być "mniej-super" Uszczelka w Twojej Czjace wygląda na podobną do tych stosowanych m.in. w Amfibiach - a w tych nie spotkałem się jeszcze z półpłynną uszczelką.
