dokładnie to miałem na myśli pisząc "nasz klient nasz Pan". To nawet nie chodzi o urabianie, czy wciskanie kitu wystarczy, że zgadza się z klientem i upewnia go w jego tezach.
Kolejna osoba przyjdzie z tekstem, że Longines super, ale za dużo dzieje się na tarczy. Sprzedawca przytaknie i zapyta czy nie lepiej Tudor (chociaż z tym może być gorzej bo nie wszystko jest od ręki). Taka praca, klient wychodzi zadowolony.