Dzisiaj wracając z Berlina stałem około 1.5 godziny w korku przed Fuerstenwalde, bo tiry jechały sobie jeden za drugim i pierwszy z grupy zahamował... nastepny wpadł na niego, a czwarty z grupy wcisnał w naczepę tego drugiego sporego busa zabijając jego kierowcę... Nastepnie po około 15 kilometrach najazd ciągnący lawetę ze Sprinterem wpadł na tył naczepy poprzedzającego go tira, poczym złożył się w scyzoryk i od tyłu dostał strzał od kolejnej ciężarówki... a deszcz lekko padał i padał...