Nie o to mi chodzi żebym chciał kogoś specjalnie ograniczać. Z jednej strony nie uważam, że każdy musi przestrzegać kropka w kropke przepisów zawartych w podręcznikach savoir-vivre napisanych 50 lat temu, ale z drugiej strony chcialem zwrócić uwagę żeby z kolei nie popaść w drugą skrajność. Czyli żeby zachować dystans również do ekstrawaganckich zachowań celebrytów. Oni po prostu mają zazwyczaj motywacje, które nie mają nic wspólnego z motywacjami, którymi kierują się zwykli ludzie, w zwykłym życiu. Weźmy dla przykładu taki przykład z innego podwórka. Powszechnie wiadomo, że niejaki Tomasz Kammel przychodzi na wszystkie oficjalne imprezy w garniturze i trampkach (>klik<) I teraz ktoś może zakrzyknąć: "Ach jaki ten facet jest fajny, że ma taki dystans do tych wszystkich konwenansów i innych pierdół" Ale tak mówiąc szczerze i bez ogródek, to motywacją pana Tomasza wcale nie jest jakiś tam wyimaginowany "dystans". Jedyną jego motywacją jest to, że jak założy te swoje trampki, to na drugi dzień będzie we wszystkich kolorowych pismach i pisemkach. A bycie w takich pismach i pisemkach jest kwintesencją jego życia.. jego być albo nie być w branży. Istnienie w mediach to jego cel życia i źródło zarobków. Nam, jako normalnym ludziom, zakładanie trampek do garnituru nie jest do niczego potrzebne. No chyba, że zamierzamy na tym przyjęciu grać w tenisa.. ale nawet jeśli, to zawsze możemy dres i tenisówki spakować do eleganckiej torby, i potem przebrać się w odpowiedniej chwili. Czyż nie?