Tak myslałem, ja bym chyba nie kupił żadnego auta z pierwszych 2 lat produkcji. Powtarzające się opinie odnośnie Alfy 159, w prasie mówią tak: "Jak zwykle w przypadku Alfy, wiele możemy powiedzieć też o zawieszeniu. Tym razem jednak będą to głównie pochwały! Dotychczas bowiem pojazdy tej włoskiej marki wyróżniały się dobrym prowadzeniem, a także... ponadprzeciętnie wysoką awaryjnością poszczególnych elementów układu jezdnego. Wszystko wskazuje jednak na to, że w przypadku modelu 159 w dużej mierze poradzono sobie z tą przypadłością. Wahacze dolne, gumy i łączniki stabilizatora potrafią wytrzymać bez ingerencji mechaników nawet 100 tys. km. O takim wyniku właściciele „156-ek” mogli tylko pomarzyć! Nie najlepiej wciąż wypadają górne wahacze – wymiana okazuje się konieczna nierzadko już po 50-60 tys. km. W ASO za taką usługę zapłacimy 400-500 zł. Do niedawna użytkownicy Alfy 159, zwłaszcza w kwestii zawieszenia, skazani byli na ASO. Obecnie nie ma już problemów ze zdobyciem markowych części zamiennych (np. TRW) na wolnym rynku, choć ceny nadal okazują się stosunkowo wysokie. Przykład? Za dolny wahacz zapłacimy co najmniej 900 zł. Dużo poważniejszy problem stanowi układ kierowniczy. Po pierwsze, trzeba się liczyć z nietrwałymi przekładniami kierowniczymi. W autach z początku produkcji nagminnie dochodziło do wycieków oleju, a także uszkodzeń prawego przegubu kulowego. W ASO za wymianę przekładni zapłacimy ponad 2,5 tys. zł, dlatego warto oddać ją do serwisu zajmującego się regenerowaniem tzw. maglownic. W takim przypadku koszt całej operacji nie powinien przekroczyć 1-1,5 tys. zł. Ale to niestety nie wszystko. Użytkownicy uskarżają się także na głośną pracę pompy wspomagania. ASO w ramach tzw. rozwiązania serwisowego wymieniają olej (na rzadszy), a także jego zbiornik (chodzi o wadliwy zawór odpowietrzający). Problem raczej nie pojawia się w autach wyprodukowanych po 2008 r. – wprowadzono zmodyfikowaną pompę. I na tym listę przykrych niespodzianek czekających właścicieli Alfy 159 moglibyśmy w zasadzie zakończyć. Niestety, wypada też wspomnieć o wadliwych kolektorach dolotowych w silnikach 1.9 JTDM 16V/150 KM. Do połowy 2006 r. nagminnie zdarzały się problemy z tzw. klapami wirowymi. Efekt? W najlepszym przypadku zapalała się kontrolka awarii silnika, a w najgorszym – auto zupełnie traciło moc. Nawet na tyle, że mógł być problem z dojechaniem do serwisu. Dobra wiadomość jest taka, że ASO z reguły zgadzają się pokryć część kosztów naprawy w ramach tzw. gestu handlowego (uwaga – dotyczy to aut kupionych w polskich salonach!). W egzemplarzachwyprodukowanych w latach 2007--10 problem już nie występuje. Całe szczęście, bowiem 150-konny diesel zapewnia najlepszy kompromis między osiągami, spalaniem a ceną zakupu. Ośmiozaworowy motor o mocy 120 KM to starsza konstrukcja – jest tańszy w zakupie i obsłudze, ale nieco za słaby do ciężkiej „159-ki”. Dobrym pomysłem może być elektroniczne zwiększenie mocy (tzw. chiptuning; 1-1,5 tys. zł) do 140--150 KM i momentu obr. do ok. 350 Nm. To optymalne wartości, niestanowiące jeszcze zbyt dużego obciążenia dla sprzęgła i układu przeniesienia napędu. Problem może pojawić się w przypadku egzemplarzy wyposażonych w filtr DPF – podniesienie mocy jest możliwe, ale o wiele bardziej ryzykowne. Skoro już mowa o filtrach cząstek stałych, to warto wiedzieć, że znajdziemy je w większości Alf 159 z silnikami JTDM (w tym we wszystkich 2.4). Są to elementy teoretycznie bezobsługowe, ale w praktyce okazuje się, że wymiana może być konieczna, np. po 150-200 tys. km. W ASO za taką przyjemność zapłacimy niemało, bo nawet 7-8 tys. zł. Warto więc pamiętać o tym podczas oględzin diesla!" Dlatego taki diesel 1.9 JTDm, 2008 rok, bez DPF, kupiony za 60-70% ceny BMW 3, to na prawdę świetna propozycja w tej klasie.