Mój kolega ma wodną elektrownię na dopływie Drwęcy. Sam załatwiał wszystkie papiery, całą dokumentację i wszystkie zezwolenia, wykorzystuje jaz i turbinę po starym poniemieckim młynie. Ma tą elektrownię już chyba ponad 20 lat. Rozmawiałem z nim w tym roku latem i mówił że co roku jest coraz gorzej, bo co chwilę zakład energetyczny zmienia warunki umowy i stawki. Jak otwierał to mówił że z tego można było dobrze żyć, obecnie jest marnie. Ale on jest z tego samego rocznika co ja, więc mówi że dociągnie do emerytury i póżniej będzie traktował dochód ze sprzedaży prądu jako dodatek do emerytury. Tłumaczył mi na czym polegają te ciągłe zmiany, ale żeby to opisać to musiałbym napisać duży elaborat. Jak będę w najbliższym czasie na ojcowiżnie to zrobię trochę zdjęć jazu, turbiny i koła pasowego z drugiej strony wału turbiny. Obecny właściciel zamontował generator i chciał produkować prąd ale nie dogadał się z zakładem energetycznym i sprawa upadła.