Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dziadek

Miłośnicy zegarów
  • Liczba zawartości

    2129
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    10

Zawartość dodana przez dziadek

  1. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Janek, wiem że Ty masz nieograniczone możliwości w dostępie do archiwów i będę się z Tobą kontaktował w tej sprawie. Jest na terenie Niemiec archiwum w którym są przechowywane zrabowane przez Niemców w całej Europie archiwa i podobno Mormoni już zakończyli ich ewidencję fotograficzną. Ale żeby skorzystać z zasobów archiwalnych Mormonów trzeba bardzo dokładnie znać nazewnictwo i pisownie miejscowości, nazwisk i imion z określonego wieku. Inaczej ich system komputerowy nie znajdzie. A dla mnie dostęp do archiwów Mormonów nie stanowi problemu. Edit. Zapiski w księgach kościelnych na "moim" terenie były zapisywane te najstarsze w języku łacińskim te trochę młodsze w języku niemieckim, a są i takie księgi gdzie proboszcz pisał raz po niemiecku raz po łacinie. Mój Ojciec nie miał z tym problemu bo znał bardzo dobrze niemiecki i łacinę.
  2. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Jaz jest betonowy i się zachował w dobrym stanie i turbina też. Różnica pomiędzy poziomem wody a turbiną jest około 5 m. Turbinę można jeszcze obniżyć o około 1 m. W tej chwili stoi na -5 metrów bo na tym poziomie można było najlepiej wykorzystać przeniesienie napędu do maszynowni czyli głównego wału napędowego. Ale jeżeli miałby być napędzany tylko sam generator prądu to turbinę można obniżyć bez problemu. Oczywiście trzeba by zrobić nowe obliczenia i sprawdzić czy skrócenie rury odpływowej o 1 m nie obniży mocy turbiny. W tej chwili rura spustowa ma około 2.5 mb w tym zanurzenie ma około 0,3 do 0,5 mb. Czyli "ciąg" w tej chwili jest prawie 7-mio metrowy. Na ogół tak było że wody nie brakowało nawet przy wykorzystaniu całej mocy turbiny w całodobowej pracy. W okresie międzywojennym młyn pracował na dwie zmiany a czasem i na trzy zmiany. Po wojnie do roku około 1970 pracował często też na dwie zmiany. Dużo mocy zużywały odsiewacze do mąki. Jeżeli odsiewacze nie pracowały to pozostałe maszyny zużywały około 50% mocy turbiny, czyli zużywano mniej wody. W turbinie oczywiście moc się reguluje płynnie w zależności od potrzeb...
  3. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No już niedługo. Obecnie młyn popada w ruinę, nowy właściciel o ogóle o niego nie dba pomimo że młyn i przynależne do niego małe 6-cio hektarowe jeziorko i przepływająca przezeń rzeka jest w rejestrze zabytków.
  4. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    W miejscowości tej w latach 1711 do 1714 został zbudowany kościół rzymskokatolicki (wcześniej była kaplica) i założony cmentarz i istnieją w bardzo dobrym stanie zachowania wszystkie księgi urodzeń, ślubów i zgonów. Więc odnalezienie przodków nie było zbyt trudne. Wcześniej miejscowość ta należała do innej parafii z której również zachowały się wszystkie księgi od około 1650 roku. Oczywiście księgi są obecnie przechowywane w różnych kościelnych archiwach i dostęp do nich jest mocno utrudniony. Mojemu Ojcu udało się przebrnąć przez część archiwów i dotarł do roku około 1800. Niestety Ojciec zginął w wypadku w 1977 roku i dokończenie dzieła spadło na mnie. Ja na dokończenie dzieła poświęciłem kilkanaście lat i nie dość że dokończyłem, to poszedłem jeszcze dalej i dowiodłem, że wszyscy ludzie żyjący na świecie i noszący moje nazwisko są jedną rodziną i pochodzą od jednego przodka który miał na imię Jan ..... Na całym świecie ludzi z tym nazwiskiem żyje kilkadziesiąt osób w trzech krajach Ameryce, Niemczech i Polsce, żył jeszcze jeden w Anglii ale już zmarł i nie miał dzieci. Mam ich wszystkich skatalogowanych do roku 2000. Drzewo jest już prawie rozrysowane, potrzebuję jeszcze kilka uzupełnień i dam do druku. W tej chwili szukam jakiejkolwiek informacji z okresu od 1412 do około 1640 roku. . Młyn który istnieje do dziś został odbudowany lub rozbudowany przez ojca mojego najstarszego znanego przodka w 1646 roku. Zachowały się jego inicjały i data na jednej z nośnych belek w młynie. Edit. Nie jesteśmy plenną i mocno rozmnażającą się rodziną. To że ja nie lubię dzieci to chyba mam zapisane w genach.
  5. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Jak zapewne wiesz zajmuję się genealogią własnej rodziny. Mam udokumentowaną ciągłość z datami urodzeń, ślubów i zgonów od około 1640 roku. Nie mam daty urodzenia najstarszego przodka, natomiast znam datę jego ślubu, to rok 1665 i datę zgonu. Ja jestem 10 pokoleniem i na mnie zakończona została ciągłość pokoleniowa w jednym miejscu. Najstarszy zapis dotyczący tego miejsca z którego ja pochodzę pochodzi z 1412 roku. Jest adnotacja w Krzyżackiej Księdze Strat Wojennych cytuję ''Młyn (tu nazwa młyna i miejscowości) spalony i staw opuszczony" Jagiełło jak szedł na Grunwald to ziemie moich przodków traktował już jak krzyżackie i wszystko co spotkali na drodze palili i zabijali. Taką miejscowość jak Dąbrówno wojsko Jagiełły spaliło w całości i zabili prawie wszystkich, uratowali się tylko ci którzy przepłynęli to małe jezioro wpław. Pożar był na tyle duży że wojsko nie mogło przejść przez Dąbrówno i musieli pójść w kierunku Kalborni i Leszcza i obejść jezioro.
  6. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Moim zdaniem to nie jest wyczyn. To jest mała wioska wszyscy się bardzo dobrze znają, część wyjechała a część rodzeństwa została. Wszyscy do swoich gniazd co jakiś czas wracają. Ja na przykład wracam kilka razy w roku. Na miejscowym cmentarzu leży osiem pokoleń moich przodków.
  7. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Nasza klasa w podstawówce liczyła 18 osób, 11 kolegów i 7 koleżanek. Była to wiejska niewielka szkoła. Większość koleżanek i kolegów rozjechała się po Polsce, dwie koleżanki wyjechały do Niemiec. 12 osób skończyło szkołę średnią 5 osób studia. Prawie ze wszystkimi utrzymywałem i nadal utrzymuję kontakt. Mieszkali lub mieszkają w Warszawie, Wrocławiu, Olsztynie, Gdańsku, Bydgoszczy i w Toruniu. Kilka osób zostało na wsi. Jedna koleżanka była nauczycielką w naszej byłej szkole, większość miała lub ma własne firmy, jeden ma bardzo dużą fabrykę. Obecnie 6 kolegów już nie żyje, trzy koleżanki owdowiały. Kilka osób mocno choruje, jeden ma dwie endoprotezy. Najczęściej spotykaliśmy się i nadal spotykamy 1 listopada na cmentarzu i na pogrzebach. Większość zmarła na nowotwory. Ze średniej szkoły utrzymuję w miarę stały kontakt tylko z trzema osobami, wiem również że kilka osób też już nie żyje. W tym roku odnalazłem przypadkowo jednego kolegę z klasy, umówiliśmy się na spotkanie i myślimy o spotkaniu klasowym, zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Dwa lata temu zmarła również moja pierwsza dziewczyna z którą chodziłem prawie cztery lata w szkole średniej. Była nauczycielką i piękną fantastyczną kobietą i pomimo że nasze drogi się rozeszły i mieliśmy własne rodziny, to kontakt zachowaliśmy.
  8. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ja używałem szamponu pokrzywowego i to dość długo bo myjąc nim głowę codziennie, ciemniały włosy. Jajeczny rozjaśniał włosy. Ja urodziłem się w 1957 roku co prawda w Warszawie, ale wychowywałem się na wsi i to takiej maleńkiej wsi. Mama sama piekła chleb, była dzieża, kopońka i blachy szerokie i wąskie, w wąskich często piekło się kuch. Był piec wyłożony cegłą szamotową i trzeba było dwie godziny wcześniej porządnie w nim napalić następnie wybrać żar i włożyć blachy z ciastem, po wyjęciu chleba z pieca pędzlowało się po wierzchu wodą i zrobiła się taka ciemno brązowa skorupka. Chleb piekło się raz w tygodniu a zimą raz na 10 dni. Swetry,skarpetki, szaliki, czapki, rękawiczki Mama robiła sama. Wcześniej trzeba było ostrzyc owce uprząść na kołowrotku wełnę, uprać, zwinąć w kłębek i dopiero wtedy nadawała się do dziania swetrów i skarpetek. Chyba w 1967 albo 68 rodzice z jednego pokoju zrobili łazienkę. Wcześniej srało się w ustępie który stał że 30 m od domu, a szczało się do kubła. No chyba że było ze 30 stopni mrozu, to wtenczas srało się i szczało do kubła który był do połowy wypełniony wodą. Na północy zimy były długie i mrożne. Jak było powyżej -30 stopni zamykali szkołę i dzieci siedziały w domach. Przy okazji robienia łazienki zostało zrobione również centralne ogrzewanie w dwóch pokojach i kuchni, piecem była kuchnia w której była zamontowana wężownica która grzała ciepłą wodę i w zimie kaloryfery. W pozostałych pokojach zostały piece kaflowe. Pamiętam jak mróz malował szyby w oknach, czasem tak zamarzło że przez okna nie było nic widać. Spało się pod pierzynami z gęsich piór które trzeba było wcześniej podskubać i następnie pióra wyskubać, czyli wyrwać puch. Pierwszy tornister miałem z takiej twardej ciemnobrązowej tektury, a piórnik był drewniany, były niebieskie lub czarne fartuszki z białymi przypinanymi na guziki kołnierzykami. W szkole lała drewnianą linijką po łapach tylko polonistka, była wysoka i gruba i wszyscy się jej bali. Mój dom rodzinny był jedynym domem w okolicy w którym była elektryczność i dom był już zelektryfikowany przed II WŚ. Mój dziadek w 1936 roku zamontował prądnicę w naszym młynie i jak pracowała turbina wodna napędzająca wszystkie maszyny w młynie to świeciły się żarówki w młynie i domu. Pierwsza prądnica była na 110 V. Po wojnie Ojciec kupił z okolic Wrocławia prądnicę na 220 V i o większej mocy i już zaczął stosować w młynie i przynależnym do niego gospodarstwie silniki elektryczne. Był już np. używany silnik elektryczny do młockarni. Naszą wieś zelektryfikowano dopiero w 1966 r. Ale my nadal korzystaliśmy z prądu produkowanego w młynie.
  9. Moim zdaniem zegary nie odchodzą, to ludzie dochodzą a zegary informują tylko kiedy odeszli. Wasze i moje zegary pozostaną większości jeszcze długo w znakomitej kondycji i część z nich pokaże dokładny czas kiedy my odejdziemy. A nasze odejście spowoduje tylko zmianę ich właściciela i opiekuna i ponownie staną się obiektem zbędnym i przeznaczonym do sprzedaży. .
  10. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Francuski nie jest taki zły i moim zdaniem całkiem nieżle potrafi obniżyć złe emocje, te samobójcze też.
  11. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No to na poniedziałkowe przedpołudnie proponuję mojego "ulubieńca" . A ten utwór dedykuję Kol. Yodek.
  12. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Przecież te w pełni odrestaurowane same wiedzą o tym że odrestaurowanie to koszmar, ból i totalna niewygoda w codziennym życiu. Też uważam że stary z dużym brzuchem i łysy facet wygląda koszmarnie, a w dodatku jeszcze w większości śmierdzi jak skunks i opowiada głupoty.
  13. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    IMO. Kobieta dojrzała (stara) i w pełni odrestaurowana nawet w najlepszej i najdroższej firmie wygląda każdego ranka koszmarnie. Można zrobić twarz, piersi, szyję, dłonie, pośladki, zęby i parę innych części ciała, a co z resztą?
  14. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    W Poznaniu jest zawsze najdrożej i u sprzedawcy z Poznania ciężko jest coś utargować.
  15. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Moja Ciocia, kobieta samotna bezdzietna przepracowała w jednej centrali farmaceutycznej 50 lat. Obecnie ma 96 lat jest w pełni sprawna, mieszka sama i czyta bez okularów. Kol. Yodek, teraz kobiety żyją długo, to przed Tobą jeszcze ze 30 lat pracy, oby tylko przyjemnej i ciekawej.
  16. dziadek

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Tak się składa że ja też nie zabijam i nie przeganiam pająków, Dobre relacje z pająkami zawdzięczam mojej Mamie, która zawsze mówiła, że jak są pająki w domu to nigdy domownikom nie zabraknie chleba i pieniędzy i w moim przypadku to się sprawdza. Nie mam pojęcia ile żyją pająki, ale od kilku lat mam jednego czarnucha a czasem nawet dwa w mojej łazience z którymi żyję w pełnej przyjażni. Natomiast w mojej zegarowni czasem się pojawi jakiś, ale długo nie gości, widocznie warunki mu nie sprzyjają.
  17. No pięknie!! Ja bym poszedł jeszcze dalej i umieścił w doktrynie wojennej następujący zapis. Strzelając do wroga na froncie lub innym polu bezpośredniej walki celujemy tylko w kończyny dolne do kolan i górne do łokcia, celowanie w korpus i w głowę będzie traktowane jak zbrodnia wojenna.
  18. dziadek

    Jak wyglądamy?!

    Widzę że w tym dziale udziela się sama młodzież. Jak z powyższego widać, to najmłodszy dyskutant i forumowy aktywista ma 14 lat. Jestem ciekawy ile lat ma najstarszy dyskutant i aktywista piszący w tym dziale? Mnie stuknęło już 61 lat. Mam nadzieję że nie jestem tu najstarszy.
  19. dziadek

    Jak wyglądamy?!

    Moim zdaniem nie ma rzeczy złych i dobrych, to nasze myślenie czyni je takimi. Ja osobiście zawsze byłem i nadal jestem wolnym człowiekiem i również szanuję wolność innych ludzi, a to w sposób naturalny pozwala mi prawie zawsze myśleć pozytywnie, wiec w otaczającym mnie świecie widzę zdecydowanie więcej dobra niż zła.
  20. Zmień środowisko, bo oni się męczą z Tobą a Ty z nimi.
  21. dziadek

    Jak wyglądamy?!

    No bez przesady. Jeżeli celem zabijania jest zdobywanie pożywienia to do ptaków można strzelać, tylko po ich zabiciu trzeba je obrać z piór i wypatroszyć i wrzucić na ruszt albo do gara. Nieetyczne jest tylko zabijanie dla przyjemności i zaspakajania własnej próżności.
  22. Bardzo ładna, bardzo ładnie zrobiona i bardzo ładnie przyozdobiona. Moim zdaniem oczywiście. Renowację opanowałeś do perfekcji i trochę Ci zazdroszczę tej umiejętności.
  23. dziadek

    Jest okej

    Jestem ciekawy jak w łazience sprawdzają się drewniane blaty?
  24. dziadek

    Jest okej

    Jest OK. Od wczoraj niesamowicie szybko pracuje mój laptop i Internet. Nic nie robiłem żeby go przyspieszyć. Czy to jest możliwe że parametry laptopa same się optymalizują?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.