A ja od ponad roku jem na obiad cały czas to samo tzn. biały ryż, cielęcinę drobno pokrojoną z dużą ilością grzybków Mun i sosem słodko-kwaśnym plus surówki. Przywożą mi codziennie do pracy o godzinie 13 pół porcji, bo po całej porcji w dłuższym czasie wchodzę w stan ciąży spożywczej. Normalnie kosztuje te pół porcji 5,5zł ale mam gest i płacę 7 zł. Kucharz mnie zna i ja jego kuchnie też znam. Nic nie wala się po kuchni, wszystko jest świeże i robione na bieżąco, jest czysto i każdy kto chce może obejrzeć kuchnie, bo wszystko jest przeszklone. A wędliny w domu, jem tylko takie które zje mój kot. Jak dam kawałek kotu i on tylko powącha i odejdzie, to wędlina idzie do kosza. Jest w okolicach Piaseczna taka masarnia z której wędliny prawie wszystkie mój kot zjada z wielką chęcią.