Jasne.
Łopatologicznie, bo może uzyłem za dużego skrótu.
Gloryfikowałeś V8 jako super, proste w naprawie itd.
Moje pytanie zabrzmiało - i co z tego?
Atut prostoty silnika ma sens w miejscu i czasie gdzie:
- nie ma sieci serwisowej
- nie jest potrzebna fachowa obsługa
Mogę się zgodzić, że w USA strzelam w latach 40-75 miało to rację bytu.
Upraszczam teraz - praktycznie każde auto miało V8 [rzadko V6 albo r6]
miało gaźnik.
Jak napisałem wcześniej była duża zamienność części - jeden koncern produkował to samo auto pod 5-8 nazwami - j/w wspominay Oldsmobile/Mercury/Ford/GMC itd. [nie twierdzę, że te nazwy są z jednego koncernu].
I rzeczywiście - każdy mechanik mógł ten w/w gaźnik wyczyścić, kopułkę zmienić, świece, filtr.
Auto miało most - nie miało się co psuć.
A teraz odnieś to do czasów dzisiejszych.
Stopień skomplikowanie [zelektronizowania] dowolnego V8 = takiemu z dowolnego innego europejskiego R4.
Więc ponawiam pytanie - jaki tak gloryfikowane przez Ciebie V8 ma sens?
Zaznaczam, ze jestem fanem V8 [osiągi, dźwięk]
ale rozpatrujemy to na chłodno.
- osiągi - praktycznie u dowolnego producenta znajdziesz doładowane R4 które będzie miało porównywalne
- masa - nie oszukasz - do auta klasy Golfa nie włożysz - realnie tylko do dużych limuzyn + aut sportowych [ew. SUV - XC90 włożyło taki silnik nawet w poprzek]
- spalanie - porażka
- koszty ubezpieczenia UE - koszmar
Jeszcze raz zaznaczam, że gdyby było mnie stać Camaro III gen. stało by pod domem.
Wybacz uproszczenie.
Kilka postów wcześniej gloryfikowałeś amerykańskie V8 [proste w naprawie, super itd.]
A sam jeździsz czymś najbardziej zaawansowanym chyba technologicznie V8 do tego z kompresorem i w dodatku z DE.
Gdzie American Muscle ? ;-)))
No tu bym się zgodził i nie zgodził.
Piszesz o aucie amerykańskim w Ameryce.
Więc sądzę, że na pewno łatwiej znaleźć jakiś stary BigBlock [pomijam, że zrobili tego bardzo dużo i nie tylko do corvetty] niż w/w jakikolwiek japończyk.
Ale z drugiej strony naprawa w/w japończyka w Japonii będzie banalna a Twoja Corvetta - wrośnie w ziemię.
Po za tym nie sądzę aby koszt naprawy [rozumiem, że chodzi Ci o remont silnika] była aż tak drastycznie różny.
Oczywiście zakładając, że porównujesz podobne roczniki i nie remontujesz auta w kraju jego powstania.