No i to jest właśnie ta różnica pomiędzy zegarkiem, a samochodem. Zegarek od dzwona ale człowiek założy na rękę, albo nakręci w niedzielę przy porannej kawie. Jak nieużywany to do sejfu albo banku. Co parę lat serwis i i problemu nie ma, a i miejsca nie zajmuje sporo.
Samochód kupić to nie problem, tylko potem gdzie go trzymać przecież nie pod chmurką. W garażu o miejsce też coraz trudniej bo wiadomo, że już przynajmniej jeden samochód jest, do tego rower(y), może motocykl(e), kosiarka, koła itp. itd.
Koszty stałe też większe bo ubezpieczenie, przeglądy, badanie techniczne (no chyba, że zabytek), ryzyko też większe. No i do tego przy braku czasu przyjemność z przejażdżki zmienia się trochę w obowiązek, bo to dobrze, żeby się wszystko przesmarowało, żeby opony nie stały i akumulator się podładował.
Ja odpuściłem, może bezpowrotnie bo klasyki jednak nie tanieją przynajmniej te co mnie interesują poczekam na emeryture