Coś ostatnio gorąco się na forum zrobiło może dobrze, że prace serwisowe w planach Ja chciałbym tylko dodać, że moje rozmyślania na temat dozwolonej prędkości są związane z tym, ze jest ona niezmienna albo wręcz coraz niższa od X lat. Kiedy to już wtedy samochody były w stanie ją osiągnąć, a drogę hamowania miały znacznie dłuższą, jak i prowadzenie gorsze, duży fiat, a 140km/h pojechał. Druga sprawa to, że prędkość dozwolona to nie prędkość nakazana. Nie rozumiem dlaczego prędkość na autostradzie od razu kojarzona jest szaleńczą jazdą i mruganiem komuś światłami? Ja jeżdżę szybciej jak jest miejsce, a nie za wszelką cenę, to nie są wyścigi i najważniejsze to dojechać do celu. Dlatego jak mogę to przemieszczam się albo wcześnie rano albo nocą albo w niedziele. Niedziela jak jadę przez Niemcy bo wtedy nie ma cieżarówek. Fakt czasem mrugam światłami, czego nie lubię, ale robię to jak ktoś mi się wciska w odstęp jaki utrzymuje albo nie patrzy w lusterka i próbuje zmienić pas i jest jeszcze w stanie skorygować swoją decyzję. Jak już na nim jest to trudno. Tyle, że bardziej nie lubię jak to ktoś mnie mruga albo siedzi na zderzaku i staram się nie doprowadzać do takich sytuacji, przez co ciągle kontroluję sytuację za mną. Wypady na gokarty polecam, ale nie każdy się tam odnajdzie bo liczy się rywalizacja i czas na mecie. Jak ktoś chce mieć dobry czas na torze kartingowym to poza umiejętnościami ważne też są warunki, rozgrzane opony i pusty tor. Jak się jedzie z grupą losowych osób to nie ma szans na czas z TOP 10, ale wtedy można liczyć ilość dubli ew. jak są do wyboru gokarty o różnej mocy to wyprzedzać słabszym tych w mocniejszych. Tak jest np. w Rzeszowie 4KM, 6,5KM, 9KM. Druga sprawa to psychika mam kumpla który na codzień jeździ płynnie i ekonomicznie, stara się hamować silnikiem, patrzeć i przewidywać gdzie przyspieszać, a gdzie nie bo będzie zaraz hamować. Na torze w ogóle nie potrafił się odnaleźć i był ciągle z tyłu. Przez co średnio co 10 zakręt był w moim APEXie... Na kursach bezpiecznej jazdy byłem kilku z: toyotą, skodą i BMW. Tylko tak jak kolega napisał trzeba to robić regularnie, to że ktoś raz był niewiele zmienia, to tak jak z językami obcymi trzeba praktykować. U mnie w firmie jak zmieniliśmy samochody służbowe na BMW to po pierwszej zimie, firma zdecydowała się na kurs dla pracowników bo skoczyła ilość szkód. 80% tych BMW to były 1ki, ale dla prawie wszystkich był to pierwszy samochód z napędem na tył. Zrobiłem pół miliona kilometrów różnymi samochodami, nie spowodowałem żadnego wypadku, ale jestem ostatni który powie o sobie, że jest świetnym kierowcą. Im głebiej w las tym więcej drzew i zawsze będzie coś co będę mógł poprawić.