Ja jeżdżę PHEV-em od 3 lat i gdyby nie korzyści podatkowe i strefy LEZ, wybrałbym inny rodzaj napędu.
Moim zdaniem, PHEV łączy wady samochodu elektrycznego i spalinowego. Gdy jeżdżę na prądzie, wożę ze sobą silnik spalinowy i paliwo, a gdy wyjeżdżam na trasę, wożę pustą baterię. W obu przypadkach prowadzi to do większego zużycia energii/paliwa. Doładowanie również nie ma sensu, ponieważ zazwyczaj PHEV-y mają słabe ładowarki pokładowe i niewiele z nich obsługuje ładowanie prądem stałym. Dodatkowo, mają mniejszy bagażnik i mniejszy zbiornik paliwa. PHEV nauczył mnie, jak często muszę ładować samochód i pokazał, jakie dystanse mogę pokonać na prądzie. Pokazał również, że wartości podane przez producenta trzeba pomnożyć przez 0,6 lub jeździć za TIR-em.
Tak czy inaczej, następne auto, które wezmę, będzie elektryczne, ponieważ tylko takie mogę odliczyć od podatku. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej skłaniam się ku BMW i4. Głównie ze względu na rabaty, finansowanie i fakt, że mam serwis ulicę dalej. Wierzę również, że część części jest taka sama jak w serii 4, więc nie powinno być problemów z serwisem.