PRGreg
Użytkownik-
Liczba zawartości
720 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez PRGreg
-
Co do rodzajów mechanizmów Rescha to oczywiście wszystko się zgadza. Konserwatyzm jest generalnie moim ulubionym światopoglądem tym niemniej w technice nie zawsze się sprawdza. Faktem jest iż gdybym nie przeczytał opinii w Podwapińskim to sam raczej nie wyciągnąłbym takich wniosków na temat kotwicy wychwytu. Co do skrzyń myślę że mam rację. Porównując kulturą opracy mechanizmu Becekra z Braunau i Rescha wskazałbym jednak na Rescha. Ale to czysto subiektywne odczucie Na szczęście nie muszę szlifowac palet w moich Reschach działaja bez zarzutu. Z różnych stron o zegarach zwłaszcza stron powstałych w USA wynika że Resche stoją wyżej w hierachii tamtejszych kolekcjonerów .
-
Ponieważ temat zegarów braci Resch trochę "przysechł" chciałbym sie podzieli z kolegami moimi przemyśleniami n.t. jakosci mechanizmów i skrzyń (troche nawiązując do tego o czym była mowa poniżej). Mogę już coś napisa na temat mechnizmów i skrzyń ze Świebodzic (Germnia, Endler i Becker) oraz Resch. Pierwsze co od razu rzuca sie w oczy to kotwica wychwytu. Resch ma długą kotwicę ze stałymi paletami a zegary Świebodzickie któtką z paletami regulowanymi. Za Podwapińskim (nie czuję się na siłach aby z nim polemizowac ) zegary z krotką kotwica i regulowanymi paletami były wykonywane w zegarach lepszej jakości. Podwapiński wspomina iż w mechanizmach o mniejszej dokładności i niższej jakości długa kotwica zapewniała lepszą pracę mechanizmu i dlatego w starszych zegarach stosowano właśnie takie kotwice. Wiązało sie to też z dokładnością wykonania. Kotwice krótkie z paletami wymagaja dużo wiekszej precyzji wykonania. Tak czy inaczej bazując na powyższej opinii Pana Podwapińskiego mozna wysnu wniosek iż Resch jednak wypada gorzej od Świebodzic zwłaszcza że zegary wykonywali w tym samym okresie w przybliżeniu 1860-1900. W tych Reschach które widziałem a widziałem kilka kotwice są zawsze stałe. Czyli nie wprowadzali zadnych ulepszeń technologicznych. Co do skrzyń to w zasadzie stylistyka jest chyba ciekawsza u Rescha (osobiste odczucie) ale pod wzgledem sztuki stolarskiej znowy Świebodzice górują. Dobrym przykładem jest sposób mocowania bocznych ramek skrzyni do podstawy brody i górnej "półki" skrzyni. Świebodzickie zegary maja mocowanie na pióro-wpust i teoretycznie może to byc połaczenie bezklejowe (w praktyce było to połączenie klejone) Resch idzie na skróty. Ot po prostu ramki są przybijane gwoździami "na styk" do dolnej i górnej półki skrzyni. Żadnych wpustów nic. Sprawdzałem to w dwóch Reschach. Fakt były to zegary o niskich numerach 55xxx i 80xxx moze póxniej się to zmieniło. Powyższe trochę weryfikuje moją bezkrtyczna fascynajcję Reschem. Wyglada na to iz Niemcy jednak górowali technologicznie nad Austriakami. Jesli chodzi o smak i styl austriacy sa górą. Ich skrzynie sa po prostu dużo ładniejsze.
-
Nikt nie zareagował na moje wpisy powyżej Ale tak czy inaczej mieliśmy się informować o Endlerach więc informuje że pojawił się taki oto na ALL: ENDLER Co do skrzyni mam wątpliwości ponieważ pasuje raczej do przełomu wieków a werk Endlera jest z 1880-85.
-
Wyślij mi dane zapytam mojego stolarza. Jakies wymagania odnosnie gatunku drewna? Brzoza/lipa/orzech/wiąz???
-
Buszują po necie za Endlerami dokopałem się do ciekwej moim zdaniem informacji. Otóż nie wiem czy koledzy wiedzą ale w pierwszej połowie XIXw. w Pradze zegary wykonywał niejaki Daniel ENDLER! Oto próbka jego umiejetności zegar z 1850roku. Przy okazji na stronie www.antique-clocks.de jest kilka ciekawych zegarów
-
Witam, Ja bym celował w coś takiego. To akurat moja próba odrestaurowania Rescha. a wzór korony jak pisałem powyżej znalazłem w necie A tu ciekawy Endler z netu w prostej skrzyni i koronie. chociaz mnie akurat ten typ wykończenia nie bardzo sie podoba pod względem estetycznym. Ale jak trzeba to trzeba
-
Ja z zasady nie interesuje się zegarami odnowionymi z powodów jak wyżej. Praktycznie w 99% są to zegary kombinowane a na ALL jest kilka osób które w taki sposób sprzedaje zegary. Trzymam sie od tego z daleka bo na kilometr widac iz zegar nie jest oryginalny. z moim endlerem mam inny problem otóż okazało sie iż pleacy skrzyni nie sa oryginalne ale ta podmiana miała miejsce ładne kilkadziesiąt lat temu Po prostu ktoś wstawił sklejkę i przymocował do niej mechanizm. Teraz widac już ząb czasu na niej zwłaszcza że została pomalowana farbą jak i cała reszta. Wiele osób jednak nie wie co kupuje albo kupuje w tzw dobrej wierze i potem sie rozczarowuje. Tak czy inaczej nalezy zanotowac pojawienie się Endlera! Nawet jesli to jest tylko mechanizm!
-
Poszerzamy horyzonty!
-
OK będę pamiętał. A na marginesie mojego Endlera, którego zdjęcia są powyżej na pierwszej stronie tego tematu czy macie jakieś pomysły jak mogła wyglądać korona? Wiem, wiem powiecie po co? Taki też jest ładny. Ale mnie korci żeby ją odtworzyć tak dla siebie i własnej satysfakcji. W przypadku Rescha którego zdjęcia zamieściłem na temacie zegarów REMEMBER udało mi się znaleźć w necie zdjęcie prawie identycznej skrzyni i stąd wiem na 99% że koronka była trójkątna (zresztą na w/w zdjęciu tego Rescha widać ją dorobioną przez artystę stolarza ale przed politurowaniem) Skrzynia Endlera jest bardzo prosta w formie wręcz ascetyczna stąd korona musi być w podobnym tonie. Stawiał bym na trójkąt z jakimś delikatnym zdobieniem (liść ,kwiat itp) żadnych sterczynek w każdym razie. Chętnie poczytam waszych opinii (może jakieś zdjęcia). Szkoda że Endlerów jest tak mało i nie ma na czym się wzorować Poniżej moja ostatnia inspiracja - Lenzkirch w podobnej skrzyni. (niestety tylko link bo nie da się tego zdjęcia ściągnąć) oczywiście troche za dużo sterczynek ale kierunek chyba poprawny? lenzkirch
-
Witam miłośników Endlera po przerwie! Do zamieszczonych powyżej naszych Endlerów dokładam link na alledrogo do mechanizmu jak mi się wydaje z 1885-1887roku. Chodzik sygnatura na 99% Endlera. 1
-
Podziel się patentem na to "wiertło"
-
Ja szczerze pisząc nie wyobrażam sobie wykonania patyczków o śr 1,5-2mm (bo tyle maję dziurki po kołatkach) w poprzek włókien przy ilości kilkudziesięciu dziur do uzupełnienia! Teoretycznie jest na to rada. Mozna kupic fornir nowy lub stary odpowiadający wykończeniu skrzyni o grubości 3-4mm czyli i wykonywac korki osrednicy 1,5-2mm poprzez nabijanie nabijakiem (cos jak dziurkacz). Pytanie czy są takie nabijaki o tak małych średnicach. Mało prawdopodobne. Pozostaje mozolne wycinanie. Przy szczelinach powstałych na skutek rozsychania się drewna jest juz łatwiej bo można je uzupełniac fornirem wklejanym na sztorc.
-
Witam, Nie wie czy to dobre miejsce ale nie chcę zakladać nowego tematu dla w sumie drobnej sprawy. W moim dwuwagowym Reschu brakuje jedej nakrętki na widelcu regulujacej położenie "palca" przenoszącego impulsy na wahadlo. Standardowo są tam dwie nakretki zamocowane na nagwintownym pręcie. Przy ich pomocy reguluje sie połozenie'palca" w lewo/prawo i co za tym idzie prace wahadła. Czy ma może ktoś coś takiego do odstapienia. Na ALL nie ma. W sumie ten sam przypadek mam przy Endlerze więc na dobrą sprawę potrzebuję dwie takie nakretki Pozdrawiam
-
Witam po przerwie! Chcialbym jeszcze nawiązać do waszych wypowiedzi na temat uzupełniania dziur po kołatkach. A konkretnie uzupełnianie przy pomocy drewna. Zakładając iż drewno jest mocne i uda się je uzupełnić w ten sposób mam obawy odnośnie efektu kolorystycznego po zabejcowaniu. Trzeba pamiętać iż świeże drewno po zabejcowaniu inaczej bedzie wchłaniać politurę niz drewno stare i pojawią sie nam kropki. Problem ten pojawia sie zwłaszcza w przypadku całkowitego usunięcia starych powłok do surowego drewna. Jeśli takie oczyszczone stare drewno uzupełnimy drewnem miękkim bejcą itp to po zapoliturowaniu mamy na bank różnicę w odcieniach no chyba zeby uzupelniac tym samym drewnem ale to w przypadku dziur ko kolatkach jest bardzo trudne. No chyba że zapoliturować zegar po oczyszczeniu na gotowo pozostawiając tylko ostatnie 1-2 warstwy do położenia. Następnie wykonać uzupełnienia drewnem miękkim zabejcować na kolor maksymalnie zbliżony do zapoliturowanego drewna a na koniec pociagnąć ostatnie dwie warstwy np politurą lemon która nie zmienia odcienia drewna. Przy takiej technologii jest szansa na uzyskanie zadowalajacego efektu. Z moich doświadczeń wynika iż wykonanie uzupełnienia w odpowiednim odcieniu jest bardzo trudne. Jeśli mamy 10 dziurek to nie ma sprawy ale jeśli jest ich dużo i są obok siebie na powierzchni np frontowych drzwiczek/korony /brody to bardzo łatwo o efekt przypominajacy piegi. Oczywiście lepiej już zrobić ciemniejszy odcień uzupełnień niż jaśniejszy ponieważ oko łatwiej wychwyci jaśniejsza kropkę na ciemnniejszym tle niż ciemniejszą na jaśniejszym ale i tak różnicę będzie widać. Ja do tej pory stosowalem uzupełnianie woskiem, który miał barwę zbliżoną do drewna już po zapoliturowaniu. Niestety z tą metodą jest pewnien problem i dodatkowy kłopot. Po pierwsze zapoliturowanie ostateczne po uzupełnieniu ubytków woskiem nie daje równej powłoki (tam gdzie jest wosk politura jest matowa) Po drugie nawet jeśli powierzchnia po uzupełnieniu ubytków była gładka to na skutek działania politury "korki" z wosku kurczą się i powierzchnia i tworzą się małe 'grzybki". Macie jakies wlasne doswiadczenia w tym zakresie?
-
Obawiam się iż nie uda się uratować oryginalnej politury. Poza tym trzeba zlikwidować dziury po kołatku i oczywiście potraktować chemią każda dziurkę z osobna. Ja bym najpierw zaczął od tego właśnie potem oczyściłbym drewno z lakieru i politury a następnie zająłbym się likwidacją dziurek. Na końcu nowa politura. Niestety nie jest to proste ponieważ cała sztuka polega na takim doborze koloru szpachli aby po politurowaniu kolor był identyczny. Warto wiedzieć iż szpachla chłonie inaczej politurę niż stare drewno co w konsekwencji daje różne odcienie. Trzeba robić próbki Pozdrawiam
-
Dwa wyjaśnienia korygujące, Wskazówki są oryginalne natomiast bloczki są od Beckera Skąd takie wnioski? Otóż na stronie podanej wyżej w wątku jest kilkadziesiąt rożnych Reschów i większość ma właśnie takie wskazówki. Tym zresztą Resch różni się od zegarów niemieckich które miały bardziej urozmaicone wskazówki. Szczerze pisząc też miałem wątpliwości w tym zakresie ale już ich nie mam. Bloczki natomiast powinny być ażurowe bez grawerowanej blaszki. Mam Rescha tyle że o niższym numerze i właśnie takie ma bloczki. Natomiast chronologia jest następująca (za stroną Dean's Clock Collection) : -rozpoczęcie produkcji w Wiedniu - 1862 -przeniesienie fabryki do Ebensee (tuz po śmierci Lorentza Resch'a) - 1871 -sprzedaż fabryki Junghansowi - 1901 do 1871 wyprodukowano około 40000 zegarów i mniej więcej wtedy a nie w1885 zaczęto używać loga REMEMBER. Jest to o tyle logiczne iż wtedy jak już pisałem umarł Lorentz Resch i logo "PAMIETAJ" lub "PAMIETAĆ" wybijano na jego cześć Od 1871 do 1901 wyprodukowano okolo 220 000-240 000 zegarów. Zakładając produkcje na poziomie 10 000sztuk rocznie w pierwszych latach po 1871 możemy łatwo policzyc iż numer tego Rescha to około 1875r +/- 2 lata. Nie sadzę aby w tych latach produkcja osiągnęła szczyt z 1885roku w ilości 15000 sztuk. I to tyle wyjaśnień
-
Cześć, Znalazłem takiego oto REMEMBER'a z niskim numerem poniżej 100,000 . Jednego już takiego mam ale ten jest kompletny!!!! Cena jest wysoka bo prawie 2000zł ale zegar jest z lat 1870-80 czyli w moim "targecie" Wygląda na "nieruszany" Pozdrawiam
-
Cześć Ja bym jednak po namyśle skłaniał się do teorii iż zwłaszcza firmy produkujące zegary w Świebodzicach (czyli Becker i oczywiście Endler, Germania, Willmann etc.) korzystały z tych samych warsztatów stolarskich i stąd identyczne obudowy u rożnych producentów. To w sumie podobne rozwiązanie jakie mamy dzisiaj np w przypadku składanych komputerów PC. Pozdrawiam
-
Cześć No ja właśnie mam taka sytuacje z moim Reschem który po zakupie wyglądał tak: po oczyszczeniu i dorobieniu górki (jeszcze niewykończonej) obecnie wygląda tak: broda i plecy są ciemniejsze bo zostały nasączone olejem lnianym który pięknie konserwuje drewno i wydobywa jego rysunek oraz pogłębia kolory. Mam w tej chwili właśnie problem z nasyceniem olejem drewna ponieważ szybciej wsiąka on w drewno bardziej doczyszczone a wolniej tam gdzie została politura widac to powyzej brody oraz na plecach. W literaturze którą dysponuję jest właśnie zalecenie aby przed politurowaniem nasaczyc drewno olejem i faktycznie kolor jest wtedy piękny (zobacz mojego beckera po renowacji na temacie album Gustav Becker. Tam do czyszczenia politury użyłem spirytusu oraz preparatu na bazie oleju który wsiąkał i pogłębiał rysunek drewna a potem ułatwiał politurowanie. Jeśli nie chcesz smarować skrzyni olejem to uważam że trzeba najpierw słabą 4% politurą zagruntować świeże drewno a potem politurować 14% i 8% politurą aż uzyska się mniej więcej ta sama grubość co na pozostałym fragmencie z oryginalną politurą a wtedy politurujesz już całość 8%. Ja osobiście na w/w Reschu chce spróbować z olejem. Potem zagruntuje te fragmenty które były wyczyszczone do surowego drewna i dalej ja napisałem wyżej. Zobaczę co z tego wyjdzie. Najbardziej mnie martwią plecy. Coś za bardzo ściemniały bo broda wyszła ładnie. O postępach napiszę
-
A poniżej drugi mój Beckerek tym razem ze Świebodzic Najpierw skrzynia przed renowacją: Zegar kupiłem bez brody, bocznych szybek które były "zabite" deskami. Nad integralnością skrzyni czuwały wzmocnieniami z kątowników stalowych jak w ruskim czołgu Musiałem to wszytko rozebrać na części. Poniżej widać dorobione boku i brodę oraz wyczyszczona górę i plecy Ramki boczne były zbyt zjedzone przez kołatka zęby je ratować. Z bólem serce zdecydowałem sie na dorobienie zamienników. Dzięki znajomemu stolarzowi mam zamiennik wiernie kopiujący oryginał łącznie z połączeniami stolarskimi A tu dorobiona broda według wzoru zaprojektowanego przeze mnie na podstawie zdjęć identycznej skrzyni od innego Beckera Tu wyczyszczona góra .....i próbka możliwości stolarza. Po prawej oryginalne ocalałe sterczynki Mechanizm spoczywa na razie w pudelku. Jest to chodzik z sekundnikiem o numerze ~500tys. kompletny do lekkiego przeczyszczenia i wymiany linek Oczywiście brodę i ramki boczne będę fornirował orzechem. Jak skończę pochwale się Pozdrawiam
-
Witam wszystkich, Poniżej mój Gustav Becker z 1891 roku fabryka Braunau. Stosunkowo niski numer. Zegar był kompletny łącznie z koroną i sterczynkami. Pomimo dość znacznej korozji biologicznej zdecydowałem się na zakup właśnie z powodu tej kompletności Stan po zakupie przed renowacją: Widać gong strunowy, który jak się okazało uniemożliwiał ruch wahadła. Ale to "wyszło" dopiero po zakończonej renowacji a tu pięknie zjedzona góra .Podstawa wazy rozsypała mi się w rękach i mechanizm.. Oczywiście musiałem dokupić gong spiralny i podstawę do gongu którą przykręciłem 2 śrubkami widocznymi pod medalami oraz przerobic młoteczek A poniżej efekt moje 2 miesięcznej z przerwami pracy: Zachowałem w 99,9% oryginalną skrzynię jedyny dorobiony fragment to podstawa wazy na górze korony. Ocaliłem samą wazę i liście kąpiąc je w roztworze wzmacniającym. Całość oczywiście traktowałem dziurka po dziurce Fungitolem. Najwięcej czasu zajęło mi uratowanie zdobień górnych na drzwiczkach. Były bardzo spróchniałe ale się udało. Pozdrawiam
-
Cześć ale gdzie szukać? Na aukcjach ich nie ma. Widziałem co prawda na ebay.com Endlera ale za chorą cenę (1600$). W ogóle zegary za oceanem są potwornie drogie. zresztą bałbym się o transport. Opcja z USA odpada zdecydowanie Jako ciekawostkę załączam koledze Ulan zegar który jest kopią jego Endlera tyle że na innym werku. W sumie to chyba oznacza iż korzystali z jednego dostawcy albo jednego wzoru. A to z kolei może oznaczać iż ten zegar poniżej jest również z lat 80 XIX wieku. Ale wcale tak być nie musi może to byc kopia późniejsza. Chociaż podobieństwo jest uderzające 1 A poniżej pierwowzór tego Endlera który poszedł w ostatni weekend. Jest to oczywiście Becker o numerze około 200tys. czyli z 1880 roku co również zgadza się z naszymi podejrzeniami co do wieku Endlerów z numerami około 70tys. 2 Cóż jak widać juz w XIX wieku z konieczności robiono składaki. Kto inny robił skrzynie a kto inny werki. Pozdrawiam Endlerowców
-
Witam, Rozpycham się na forum coraz bardziej proponuję temat jak wyżej. Jest to moje wielkie hobby nie ukrywam i stąd propozycja. Myślę że każdy hobbysta prędzej czy później stanie przed dylematem odnawiać skrzynie samemu czy zlecić to fachowcowi za cięzkie pieniądze. Ja wybrałem pierwszą możliwość i zapewniam ze frajda jest przednia a przy tym jaka satysfakcja. Z naprawa mechanizmów już nie jest tak łatwo. Może kiedyś i na to się zdecyduję. Zapraszam zainteresowanych
-
Piękny wygaszacz już go mam u siebie. Dziękuje za info Proszę jednak zwrócić uwagę iż amplituda w tym zegarze wcale nie jest duża. Przy takiej długości wahadła to będzie pewnie 1-2stopni. Ale zegar bomba istne cudo mechaniki Widać że ten Sattler to eksklusiv. znalazłem ceny zaczynają się do 2-3tys. dol a kończą na 30tys. dol:rolleyes:
-
A tak a propos amplitudy wahadła to z tego co już się dowiedziałem m.in od Podwapińskiego to mała amplituda świadczy o jakosci mechanizmu i większej dokładności chodu zegara. Zegary z górnej półki maja tą amplitudę 1,5-2stopni. W skrócie - mniejsza amplituda lepsza jakość mechanizmu większa dokładność. Dlatego też zegary sprężynowe z krótkimi wahadłami, które maja dużą amplitudę wahnięć są mniej dokładne. Podwapiński podaje tabele w której jest zależność pomiędzy opóźnieniem na dobę od amplitudy (interesująca informacja). Oczywiście to się wszystko reguluje środkiem ciężkości wahadła ale faktem bezspornym jest iż zegary obciążnikowe są dużo bardziej dokładne od sprężynowych. również ze względu na bardziej równomiernie rozłożona siłę napędową od obciążników. Mam nadzieje że niczego nie pomieszałem. Pozdrawiam
