PRGreg
Użytkownik-
Liczba zawartości
717 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez PRGreg
-
Obawiam się iż nie uda się uratować oryginalnej politury. Poza tym trzeba zlikwidować dziury po kołatku i oczywiście potraktować chemią każda dziurkę z osobna. Ja bym najpierw zaczął od tego właśnie potem oczyściłbym drewno z lakieru i politury a następnie zająłbym się likwidacją dziurek. Na końcu nowa politura. Niestety nie jest to proste ponieważ cała sztuka polega na takim doborze koloru szpachli aby po politurowaniu kolor był identyczny. Warto wiedzieć iż szpachla chłonie inaczej politurę niż stare drewno co w konsekwencji daje różne odcienie. Trzeba robić próbki Pozdrawiam
-
Dwa wyjaśnienia korygujące, Wskazówki są oryginalne natomiast bloczki są od Beckera Skąd takie wnioski? Otóż na stronie podanej wyżej w wątku jest kilkadziesiąt rożnych Reschów i większość ma właśnie takie wskazówki. Tym zresztą Resch różni się od zegarów niemieckich które miały bardziej urozmaicone wskazówki. Szczerze pisząc też miałem wątpliwości w tym zakresie ale już ich nie mam. Bloczki natomiast powinny być ażurowe bez grawerowanej blaszki. Mam Rescha tyle że o niższym numerze i właśnie takie ma bloczki. Natomiast chronologia jest następująca (za stroną Dean's Clock Collection) : -rozpoczęcie produkcji w Wiedniu - 1862 -przeniesienie fabryki do Ebensee (tuz po śmierci Lorentza Resch'a) - 1871 -sprzedaż fabryki Junghansowi - 1901 do 1871 wyprodukowano około 40000 zegarów i mniej więcej wtedy a nie w1885 zaczęto używać loga REMEMBER. Jest to o tyle logiczne iż wtedy jak już pisałem umarł Lorentz Resch i logo "PAMIETAJ" lub "PAMIETAĆ" wybijano na jego cześć Od 1871 do 1901 wyprodukowano okolo 220 000-240 000 zegarów. Zakładając produkcje na poziomie 10 000sztuk rocznie w pierwszych latach po 1871 możemy łatwo policzyc iż numer tego Rescha to około 1875r +/- 2 lata. Nie sadzę aby w tych latach produkcja osiągnęła szczyt z 1885roku w ilości 15000 sztuk. I to tyle wyjaśnień
-
Cześć, Znalazłem takiego oto REMEMBER'a z niskim numerem poniżej 100,000 . Jednego już takiego mam ale ten jest kompletny!!!! Cena jest wysoka bo prawie 2000zł ale zegar jest z lat 1870-80 czyli w moim "targecie" Wygląda na "nieruszany" Pozdrawiam
-
Cześć Ja bym jednak po namyśle skłaniał się do teorii iż zwłaszcza firmy produkujące zegary w Świebodzicach (czyli Becker i oczywiście Endler, Germania, Willmann etc.) korzystały z tych samych warsztatów stolarskich i stąd identyczne obudowy u rożnych producentów. To w sumie podobne rozwiązanie jakie mamy dzisiaj np w przypadku składanych komputerów PC. Pozdrawiam
-
Cześć No ja właśnie mam taka sytuacje z moim Reschem który po zakupie wyglądał tak: po oczyszczeniu i dorobieniu górki (jeszcze niewykończonej) obecnie wygląda tak: broda i plecy są ciemniejsze bo zostały nasączone olejem lnianym który pięknie konserwuje drewno i wydobywa jego rysunek oraz pogłębia kolory. Mam w tej chwili właśnie problem z nasyceniem olejem drewna ponieważ szybciej wsiąka on w drewno bardziej doczyszczone a wolniej tam gdzie została politura widac to powyzej brody oraz na plecach. W literaturze którą dysponuję jest właśnie zalecenie aby przed politurowaniem nasaczyc drewno olejem i faktycznie kolor jest wtedy piękny (zobacz mojego beckera po renowacji na temacie album Gustav Becker. Tam do czyszczenia politury użyłem spirytusu oraz preparatu na bazie oleju który wsiąkał i pogłębiał rysunek drewna a potem ułatwiał politurowanie. Jeśli nie chcesz smarować skrzyni olejem to uważam że trzeba najpierw słabą 4% politurą zagruntować świeże drewno a potem politurować 14% i 8% politurą aż uzyska się mniej więcej ta sama grubość co na pozostałym fragmencie z oryginalną politurą a wtedy politurujesz już całość 8%. Ja osobiście na w/w Reschu chce spróbować z olejem. Potem zagruntuje te fragmenty które były wyczyszczone do surowego drewna i dalej ja napisałem wyżej. Zobaczę co z tego wyjdzie. Najbardziej mnie martwią plecy. Coś za bardzo ściemniały bo broda wyszła ładnie. O postępach napiszę
-
A poniżej drugi mój Beckerek tym razem ze Świebodzic Najpierw skrzynia przed renowacją: Zegar kupiłem bez brody, bocznych szybek które były "zabite" deskami. Nad integralnością skrzyni czuwały wzmocnieniami z kątowników stalowych jak w ruskim czołgu Musiałem to wszytko rozebrać na części. Poniżej widać dorobione boku i brodę oraz wyczyszczona górę i plecy Ramki boczne były zbyt zjedzone przez kołatka zęby je ratować. Z bólem serce zdecydowałem sie na dorobienie zamienników. Dzięki znajomemu stolarzowi mam zamiennik wiernie kopiujący oryginał łącznie z połączeniami stolarskimi A tu dorobiona broda według wzoru zaprojektowanego przeze mnie na podstawie zdjęć identycznej skrzyni od innego Beckera Tu wyczyszczona góra .....i próbka możliwości stolarza. Po prawej oryginalne ocalałe sterczynki Mechanizm spoczywa na razie w pudelku. Jest to chodzik z sekundnikiem o numerze ~500tys. kompletny do lekkiego przeczyszczenia i wymiany linek Oczywiście brodę i ramki boczne będę fornirował orzechem. Jak skończę pochwale się Pozdrawiam
-
Witam wszystkich, Poniżej mój Gustav Becker z 1891 roku fabryka Braunau. Stosunkowo niski numer. Zegar był kompletny łącznie z koroną i sterczynkami. Pomimo dość znacznej korozji biologicznej zdecydowałem się na zakup właśnie z powodu tej kompletności Stan po zakupie przed renowacją: Widać gong strunowy, który jak się okazało uniemożliwiał ruch wahadła. Ale to "wyszło" dopiero po zakończonej renowacji a tu pięknie zjedzona góra .Podstawa wazy rozsypała mi się w rękach i mechanizm.. Oczywiście musiałem dokupić gong spiralny i podstawę do gongu którą przykręciłem 2 śrubkami widocznymi pod medalami oraz przerobic młoteczek A poniżej efekt moje 2 miesięcznej z przerwami pracy: Zachowałem w 99,9% oryginalną skrzynię jedyny dorobiony fragment to podstawa wazy na górze korony. Ocaliłem samą wazę i liście kąpiąc je w roztworze wzmacniającym. Całość oczywiście traktowałem dziurka po dziurce Fungitolem. Najwięcej czasu zajęło mi uratowanie zdobień górnych na drzwiczkach. Były bardzo spróchniałe ale się udało. Pozdrawiam
-
Cześć ale gdzie szukać? Na aukcjach ich nie ma. Widziałem co prawda na ebay.com Endlera ale za chorą cenę (1600$). W ogóle zegary za oceanem są potwornie drogie. zresztą bałbym się o transport. Opcja z USA odpada zdecydowanie Jako ciekawostkę załączam koledze Ulan zegar który jest kopią jego Endlera tyle że na innym werku. W sumie to chyba oznacza iż korzystali z jednego dostawcy albo jednego wzoru. A to z kolei może oznaczać iż ten zegar poniżej jest również z lat 80 XIX wieku. Ale wcale tak być nie musi może to byc kopia późniejsza. Chociaż podobieństwo jest uderzające 1 A poniżej pierwowzór tego Endlera który poszedł w ostatni weekend. Jest to oczywiście Becker o numerze około 200tys. czyli z 1880 roku co również zgadza się z naszymi podejrzeniami co do wieku Endlerów z numerami około 70tys. 2 Cóż jak widać juz w XIX wieku z konieczności robiono składaki. Kto inny robił skrzynie a kto inny werki. Pozdrawiam Endlerowców
-
Witam, Rozpycham się na forum coraz bardziej proponuję temat jak wyżej. Jest to moje wielkie hobby nie ukrywam i stąd propozycja. Myślę że każdy hobbysta prędzej czy później stanie przed dylematem odnawiać skrzynie samemu czy zlecić to fachowcowi za cięzkie pieniądze. Ja wybrałem pierwszą możliwość i zapewniam ze frajda jest przednia a przy tym jaka satysfakcja. Z naprawa mechanizmów już nie jest tak łatwo. Może kiedyś i na to się zdecyduję. Zapraszam zainteresowanych
-
Piękny wygaszacz już go mam u siebie. Dziękuje za info Proszę jednak zwrócić uwagę iż amplituda w tym zegarze wcale nie jest duża. Przy takiej długości wahadła to będzie pewnie 1-2stopni. Ale zegar bomba istne cudo mechaniki Widać że ten Sattler to eksklusiv. znalazłem ceny zaczynają się do 2-3tys. dol a kończą na 30tys. dol:rolleyes:
-
A tak a propos amplitudy wahadła to z tego co już się dowiedziałem m.in od Podwapińskiego to mała amplituda świadczy o jakosci mechanizmu i większej dokładności chodu zegara. Zegary z górnej półki maja tą amplitudę 1,5-2stopni. W skrócie - mniejsza amplituda lepsza jakość mechanizmu większa dokładność. Dlatego też zegary sprężynowe z krótkimi wahadłami, które maja dużą amplitudę wahnięć są mniej dokładne. Podwapiński podaje tabele w której jest zależność pomiędzy opóźnieniem na dobę od amplitudy (interesująca informacja). Oczywiście to się wszystko reguluje środkiem ciężkości wahadła ale faktem bezspornym jest iż zegary obciążnikowe są dużo bardziej dokładne od sprężynowych. również ze względu na bardziej równomiernie rozłożona siłę napędową od obciążników. Mam nadzieje że niczego nie pomieszałem. Pozdrawiam
-
Jeszcze raz ja, A co w ogóle myślicie o Gebruder Reschu? Zastanawiam się ciągle jak uszeregować w kolejności te trzy marki tzn Becker, Lenzkirch i Resch pod względem jakości/dokładności wykonania/dokładności chodu itp. Popularne: Junghans i Kienzle mnie nie przekonują niestety może dlatego iż interesują mnie głównie zegary wagowe a obie te firmy nie robiły ich zbyt wiele. Mam w swojej kolekcji Beckera z Braunau i na pierwszy rzut oka jakościowo jest gorszy od Rescha. Resch ma dokładniej i lepiej wykonaną skrzynię (grubsze forniry itp) werk też sprawia solidniejsze wrażenie i większą dokładność wykonania. Z drugiej strony np wychwyt Grahama w werku Beckera jest z regulacją a w Reschu bez co za Podwapińskim świadczyłoby o wyższej jakości tego pierwszego. No inna sprawa że Resch jest z 1870 a Becker z 1891 i to może dlatego. Niestety na mechanizmach nie znam się jeszcze za bardzo aby to ocenić. Właśnie studiuję Podwapińskiego (Technologia mechanizmów zegarowych t1 i 2) Becker ze Świebodzic to już inna bajka i jakościowo dorównuje lub nawet przewyższa Rescha. Ale to moja subiektywna ocena. Ja bym obstawiał jednak tak (oczywiście mam na myśli zegary z napędem obciążnikowym i wychwytem Grahama): 1.Lenzkirch 2.Resch 3.Becker Chętnie poznam przemyślenia bardziej doświadczonych kolegów hobbystów w tym zakresie Pozdrawiam
-
Witam. Wszystko się zgadza to "prawie" ta sama skrzynia tzn na zdjęciu taranta skrzynia jest w okleinie dębowej a ten Resch na moje oko jest oklejony orzechem. Nie ma to w sumie większego znaczenia chociaż ja wolę orzech. Łatwiej się go czyści i polituruje. Poniżej mechanizm o numerze 254331. Jak widzicie bardzo wysoki numer wskazujący na sam schyłek wytwórni która skończył produkcje chyba w 1901. Resch Resch2 Mechanizm troszkę zabrudzony do gruntownego czyszczenia A odnośnie skrzyni to większość renowacji robię samodzielnie. Zaopatrzyłem się w literaturę fachową i nabieram doświadczeń. Udało mi się odnaleźć stolarza hobbystę/pasjonata który para się wykonywaniem wszelkiego rodzaju uzupełnień drewnianych do mebli zegarów itp. Jest w stanie zrobić każdą brakująca część: listwy, brody, sterczynki, ozdoby itp. Ma jeszcze jedną zaletę i umiejętność rozpoznaje bezbłędnie gatunki starego drewna a to jest bardzo ważne przy późniejszym składaniu całości i politurowaniu. Dzięki temu mam zawsze materiał identyczny z oryginałem. Nie muszę chyba dodawać iż jako zapaleniec nie toleruje renowacji po macoszemu z byle czego. Ostatnio kupiłem fajny chodzik Beckera ze Świebodzic o numerze ~500tys. ale bez brody. Udało mi się zdobyć zdjęcia identycznego zegara tylko dwuwagowego i.... broda już jest gotowa. Właśnie kupiłem fornir orzechowy i będę ją oklejał. Co z tego wyjdzie nie wiem bo będę to robił pierwszy raz w życiu Ale trening czyni mistrza. Jeśli potrzebujesz kogoś takiego to polecam. Problemem może być odległość bo ten Pan mieszka niedaleko Krakowa. A co do w/w Rescha to sam nie wiem. Skrzynia jest ładna przyznaję tylko cena wygórowana jak na zegar w tym stanie - 1000zł. Do tego trzeba doliczyć kompleksowe sprawdzenie/czyszczenie/regulację mechanizmu i brakujące elementy w sumie może wyjść ok1500zł. Pozdrawiam serdecznie
-
Witam, Bardzo dziękuję za podpowiedź. Faktycznie skrzynie są prawie identyczne! Nie wiedziałem natomiast, że Resch robił zegary "urzędowe".
-
Witam, Próbowałem wskrzesić stary wątek o Gebruder Resch nie udało się więc zakładam nowy dla zainteresowanych tymi zegarami. Przy najbliższej okazji wrzucę fotki mojego Rescha którego udało mi się nabyć. a co myślicie o tym Reschu? Mój odnośnik Jak już pisałem na innych tematach moim hobby jest odnawianie takich właśnie skrzyń i przywracanie ich do świetności. Zwróciłem na niego uwagę ponieważ ma zarys korony co wydatnie ułatwia jej odtworzenie. Zwróćcie tez uwagę na drzwiczki bez charakterystycznych kolumn po bokach. Widać że to przełom wieków W sumie ciekawy egzemplarz o dość wysokim numerze 250000 czyli tuz przed przejęciem przez Junghansa w 1901. Mam to szczęście iż trafiłem na stolarza/rzeźbiarza artystę który pomaga mi m.in w rozpoznawaniu gatunku drewna z jakiego jest zrobiona skrzynia a to tak naprawdę połowa sukcesu. Wtajemniczeni wiedzą jak trudno czasami rozpoznać gatunek drewna po 100latach. Chętnie poczytam waszych opinii Zainteresowanych zapraszam na moje tematy poświęcone zegarom Thomas Haller i H.Endler&co. Pozdrawiam Pytanie czy sa chętni na kolejny temat odnośnie renowacji skrzyń i wymiany doświadczeń?? MOD EDIT Pozwoliłem sobie jednak tematy połączyć. Jeśli nikt nie będzie miał nic do dodania, to i 100 nowych tematów nic nie pomoże...
-
Witam, Jestem za. Proponuję wymianę informacji na temat Endlerów. Jak do tej pory na Allegro z wyjątkiem tego Twojego w ciągu ostatnich kilku miesięcy naliczyłem w sumie 3 Endlery (wliczając ten wczorajszy). Porównując tą liczbę do Beckerów czy nawet bardzo lubianych przeze mnie Gebruder Resch jest to bardzo mało. Mamy iście niszowe hobby! Pozdrawiam
-
Witam, No i poszedł ten Endler za ponad 1800zł. Trochę mi zabrakło..... Mój budżet nie wytrzymał konkurencji niestety. Ale myślałem że pójdzie za więcej Pozdrawiam
-
Witam, chciałbym "wskrzesić" ten wątek na temat tablic datowania zegarów. Pytanie do Mariusza czy możesz udostępnić te tabele Rescha? Mam jednego z niskim numerem 51tys. i chciałbym zweryfikować swoje dane odnośnie wieku. Ja z kolei próbuję ustalić datowanie zegarów H.Endler&Co. i z tego powodu załączyłem osobny watek na forum. Może jednak się ktoś tym zainteresuje?
-
No właśnie a widziałeś tego? http://allegro.pl/item1076991959_piekny_zylkowiec_19_ty_wiek_oryginalny_bcm.html Strasznie się o niego biją ale coś mi się wydaje że mnie nie stać na taki zakup nawiasem pisząc numer około 78 tys więc tez ten sam okres co "nasze" Endlery. Ale piękny jest A wracając do mojego Endlera to będą musiał mu dorobić plecy bo ktoś tam wsadził pomalowaną sklejkę i to za cienką - profanacja! A propos tego co pisał luks na brodzie mam identyczna sygnaturę jak na werku- bardzo dobrze się zachowała Dotarłem do informacji iż firma H.Endler powstała w 1865 a zbankrutowała (przejął ja Becker) w 1890. Kontynuując Twoją propozycję iż produkował on około 7tys. zegarów rocznie to jednak nasze Endlery powinny się datować na okres 1875-1880. Zresztą jak go kupowałem to wiek został określony na 1882rok co by się mniej więcej zgadzało. Szczerze pisząc widziałem do tej pory 5 Endlerów wliczając zdjęcia Twojego i mój. Wszystkie miały numery około 70tys-80tys. lub niższe. Jeden miał około 40tys. Jest ich strasznie mało i trudno jest w ogóle coś się o nich dowiedzieć. Dlatego tak mnie to kręci! To nie sztuka mieć Beckera (z całym należnym mu szacunkiem rzecz jasna-w końcu sam mam 2) Sztuka znaleźć coś rzadkiego nieprawdaż?
-
Witam, Niewykluczone że to ten sam. Domyślam się że znasz również Pana Pawła Jankowskiego od którego ja z kolei kupiłem poniższego Endlera: Stan przed renowacją. Nie jest to niestety mazerunek a zwykła farba pod którą jest kolejna czarna i czerwona. Ktoś kiedyś go po prostu brutalnie pomalował a kolejni właściciele kontynuowali to barbarzyństwo. Czuję się trochę jakbym odnawiał stare ściany w pokoju i usuwał kolejne warstwy farby. Tak czy inaczej udało mi sie w końcu dotrzeć do drewna i okazało się iż jest to piękna brzoza. w każdym razie jest to jasne drewno. Jak już pisałem pstryknę zdjęcia i się pochwalę. Niestety brakuje korony do niego i tu mam problem czy ją dorabiać czy nie. Kilka zdjęć od Pana Pawła Jankowskiego i poszukiwań na necie pozwoliło mi mniej więcej wyrobic sobie zdanie jak ona powinna wyglądać. Szukam na razie odpowiedniego starego drewna. zobaczymy. A tu mechanizm A co do renowacji to staram się zachować oryginalne elementy i nigdy ich nie usuwam (no chyba że są zjedzone przez kołatka) Tak na marginesie polecam Fungitol StarWaxa w sprayu. Jeśli są dziurki to lepiej tam popsikać.
-
Witam! Bardzo ładny Endler, mało brakowało a miałbym taki sam tzn w takiej samej skrzyni tyle że do znacznej renowacji. Pełno w niej było dziurek po kornikach itp. Ja po swoich doświadczeniach przy odnawianiu mojego z Braunau dałem sobie chwilowo spokój ze skrzyniami w których jest dużo dziurek po kołatku. Strasznie trudno jest wyprowadzić powierzchnie aby ich nie było widać. Nie ma z tym problemu jeśli dziurki są od strony niewidocznej ale z reguły tak dobrze nie jest. A wracając do tematu mojego Endlera to pstryknę parę fotek żeby się pochwalić jak mi idzie renowacja. Dowiedziałem się przy tym kilku interesujących rzeczy na temat historii tego zegara. ale to w kolejnym wpisie Na koniec pytanie techniczne. Nie znalazłem opcji dołączania zdjęć bezpośrednio z dysku komputera a tylko z internetu poprzez adres http. Jak to Pan zrobił? Szczerze pisząc właśnie załączanie fotek z dysku jest dla mnie najprostsze. Dziękuję i pozdrawiam
-
Witam, W ślad za moim tematem o zegarach Thomas Haller proponuje założenie tematu o zegarach bardzo rzadkich czyli H.Endler. Wiem ze działała w Świebodzicach w latach 1865-1890 kiedy to została wchłonięta przez Beckera podobnie jak inne mniejsze marki ze Świebodzic. Niestety nie mam danych do datowania i opieram się tutaj na radach osób trochę bardziej doświadczonych. Ja na razie mam jeden chodzik Endlera o numerze 78292 czyli coś około 1882 który próbuje doprowadzić do świetności a przeszedł on wiele (przynajmniej skrzynia). Zainteresowanych zaprasza i pozdrawiam
