Jeszcze raz - po nakręceniu koronką zakładam go i noszę (24h/24h). Po ok półtora - dwóch dniach zegarek zaczyna się spóźniać (nakręcony na maksa robi odchyłkę dobową ok 0 do max + 2 s). Im więcej czasu upływa tym bardziej się spóźnia (niedostatecznie nakręcona sprężyna), aż w końcu się zatrzymuje. Ponieważ, jak pisałem, mimo wszystko wachnik się obraca, to cały ten cykl trwa różnie, powiedzmy,że kilka dni do ok tygodnia (zależy jak macham ręką). Dokładnie nie wiem, bo tylko dwa razy bawiłem się w takie nakręcanie koronką. Jak się zatrzyma, to zwykłe noszenie nie wystarcza aby wystartował. Po zakupie wystarczyło, że go nosiłem tylko w dzień, na noc odkładałem, a zegar był nakręcony poprawnie - przez miesiąc miałem niemal zerowe odchyłki dobowe, bo jak sekundę przyśpieszał, to odkładany na noc deklem do góry, akurat tę sekundę gubił. Jak sam wachnik działa widać na filmiku, chodzi tak opornie, że jego waga nie wystarczy aby po przechyleniu, gawitacyjnie się okręcił, trzeba lekko potrząsnąć. Może to i kwestia smarowania (po miesiącu smar wyparował? czy w ogóle go tam nie było?), ale boli mnie, że nowy zegarek za 2,5k zł niedługo po zakupie miałby być rozkręcany, żeby w nim gmerać. Zwłaszcza, że jeśli to brak smaru, to przez ten czas raczej niezdrowo elementy o siebie się ocierały